glowna O klubie
Relacje Najblizsze plany
Kurs OT Forum
Kaszubska Włóczęga Sukkub
Puchar GDAKKA Sniegolazy
Dolacz do nas Szlak Zrodla Marii
Lista Klubowa Panel Uzytkownika
Odznaki PTTK Zasoby

Logo AKK GDAKK

SSPG

PTTK


tuttu

Coltex Dakar

Roberts


Kurs fotografii


Eko-Kapio


Radio Sar

Relacje z imprez
Janickowy majówkowy spływ kajakowy
termin: 29.04-3.05
sezon: Wiosna 2009
Toff87148441
Autor tekstu: Janicek & Emila
Autor zdjęć: wiele osób ;)


Dawno, dawno temu, za górami, za lasami i siedmioma dolinami, mieszkał Janiczek z Emilką pod fikcyjnymi nazwiskami.
Razu pewnego na kajaki wybrać się chcieli, więc skrzyknęli przyjacieli i gdakków też parę licząc na super, ekstra majową zabawę.
Lecz jak to w bajkach zwykle bywa – była i zadyma!
Po kolei zatem opowiedzieć Wam muszę, jak z Gdańska do Brodnicy w 4 dni dostarczono moc wzruszeń!
A było to tak…
Photobucket
kliknij zdjęcie - następne też możesz ;)

...i tak...
Photobucket

...i tak...
Photobucket

...by skończyć się na wspólnych negocjacjach cen biletów, omawianiu co dziwniejszych tras pociągów i narzekając na politykę PKP. Ale kulminacyjnym punktem obrad przy okrągłym stole był faktyczny stan uzębienia uczestników protestu i naszego gdakkowego, dzielnego przedstawiciela - Toffa :)
Nie uprzedzając faktów – zapowiadało się dobrze!
Powróćmy zatem do naszej opowieści …

Po szybkiej i udanej podróży wraz z nadchodzącym wieczorem docieramy do Samborowa, gdzie wita nas już 2 osobowa grupa autostopowa.
Photobucket

Nie czekając długo na peronie bo chłód nas goni, ruszamy przed siebie szukając odpowiedniego miejsca na spanie.
Po 100 metrach… i jeszcze 100 metrach… i kolejnych 100 metrach … idziemy dalej !
Nieśmiało docieramy nad rzekę, która w nocy przyprawia nie jedną osobę o lekki zawrót głowy. Miejsce jak „ta lala” więc rozbijamy nasze małe namiotowe domki. Część ekipy idzie na zasłużony odpoczynek, podczas gdy inni walą drzwiami i oknem na domówkę organizowaną przez największy house w naszym małym, namiotowym mieście.
Photobucket

Gdy poranne wstają Janiczki, dźwięk się rozchodzi oznajmiając, że już czas wstawać.
Po śniadanku, które składało się głównie z doustnych płynów zabraliśmy się do pakowania dobytku do wodnych rumaków, które grzały się już, oczekując nadchodzącej podróży.
Photobucket

Spakowani i gotowi do drogi – ruszamy w świat!
Photobucket

Słońce, piwo i błękit nieba, nic nam więcej nie potrzeba!
Gdy piwa brak – czas na postój, o tak! Pierwszy postój na zakupy zrobiliśmy po przepłynięciu aż 31km!!!! Kto by się spodziewał ;)
Na szczęście w okolicy był dobrze zaopatrzony, otwarty sklep, który z niemałym zaskoczeniem przyjął nas gościnnie w swoje skromne progi.
Strudzeni podróżnicy przyjęli z ulgą możliwość natychmiastowej konsumpcji przy luksusowym stoliczku.
Photobucket

Z zapasami na nadchodzący wieczór, ruszamy w poszukiwaniu odpowiedniego noc legowiska, które pozwoli cieszyć się w pełni naturą.
Kilometr dalej naszym oczom ukazuje się piękne miejsce – rozbijamy więc obóz.
Photobucket

I tak przy cieple ogniskowego płomienia skończył się pierwszy dzień – ot tak, jakby od niechcenia.
Photobucket

Dzień drugi okazał się nie lada wyzwaniem dla strudzonych ramion i rąk, które przy każdym ruchu dawały o sobie znać.
Przemy zatem dalej, smakując otoczenie (i nie tylko), napawając się ciszą i spokojem, które raz po raz zakłócało kilka bocianów.
Na w(ó)dzie poznaje się ciekawe osoby, więc i nam trafia się parka, która już 2 tygodnie kajakuje sobie po Polskich rzekach i jeziorkach. Cumując do naszej wielkiej tratwy rzucają zdawkowe „ahoj” i wyciągają rękę po… swoją kolejkę ;)
Zanurzamy się w ich wynurzenia i opowieści o tym, jak niekiedy z braku wody, przenoszą swój kajak na pleckach tworząc dziwacznie długiego „żółwika” do najbliższego akwenu by kontynuować swój spływ. Dziennie pokonywali bez mała 40 – 60 km. Żółwik!
Dryf lekki nie był – ciepła czysta, popijana własnej roboty nalewką, powodowała u niektórych „senność”, u innych wielką radość ;P
Photobucket
zdj1
Kolejna miejscowość na naszej trasie to Bratnian...
zdj2
gdzie bez większej trudności odnajdujemy oczywiście sklep i to nie byle jaki ! W środku każdy kupujący dostaje pozdrowienia z Serbii :)
zdj3
Gdy jedni biorą %, inni zadowalają się lodami i chrupkami - one nie tuczą ;)
zdj4
Obkupieni i ob(lodzeni) ruszamy dalej.
zdj5
Słońce powoli chowa się za horyzontem więc czas się zatrzymać. Obozowisko rozbijamy w zakolu rzeki, gdzie skrywa nas mały lasek i trzciny.
zdj6
Każdy znalazł chwilę na lekki tunning swojego ciała
zdj7
A zaraz potem usiedliśmy przy wspólnym ognisku
zdj8
I gdy jedni starali się śpiewać … ;)
zdj9
… inni ćwiczyli sztuki walki, którym z nieskrywanym podziwem i z pełnym opanowaniem, bacznie przyglądał się sędzia Toff.
zdj10
Dzień trzeci przyniósł (nie)oczekiwane zmiany…
zdj11
zdj12
trzeba było wystawić wachty do bacznej obserwacji czy kozy nie dobierają się do naszych czerwonych kajaków, podczas gdy reszta buszowała w sklepach w malowniczej miejscowości.
zdj13
Chwilę później znowu byliśmy na wodzie.
zdj14
Ciesząc się naturą…
zdj15
...i naturą... ;)
zdj16
...i jeszcze raz naturą... ;)
zdj17
...i popijając kawówkę...
zdj18
...i jeszcze jedną...! :D
zdj19
docieramy do ostatniego już obozowiska, które położone jest w bajkowym starorzeczu Drwęcy.
zdj20
Gdzie dzielny Kazik testuje swój kajak, szerząc destrukcję wśród robactwa!
zdj21
Inni kierują się drogą romantyzmu...
zdj22
upiększając kajaki :)
zdj23
Cóż… teren noclegowy nie pozwalał na szeroką zabudowę, więc nasze namiotowe domki stały prawie jeden przy drugim, co umożliwiało całonocny nasłuch radiowy „co u sąsiada”.
zdj24
Wieczór jak zwykle spędziliśmy miło przy ognisku, gdzie nasi „kabareciarze” zabawiali nas coraz to bardziej wyszukanymi skeczami i gagami, powodując co chwila wybuch gromkiego śmiechu. A rano...
zdj25
Słońce tego dnia dawało się we znaki. Spalone ręce i nogi krzyczały z bólu pod kolejnymi dawkami słonecznego promieniowania - niektórzy walczyli z tym za pomocą kąpieli.
zdj26
Inni zaś delektowali się chwilami grozy ;)
zdj27
Po kilku godzinach naszym oczom ukazał się ostatni most na rzece, zwiastujący koniec naszej wycieczki.
zdj28
Pozostało już tylko spakowanie dobytku i kajaków.
zdj29
I pamiątkowe zdjęcie na koniec! Powrót do domu był bardzo różny ale większość GDAKKów wybrała opcję „stopową” z przygodami :)
zdj30
Dla nas (Emi i Janiczka) spływ skończył się w poniedziałek o 8 rano. Nocleg w Chojnicach przy dworcu to niezapomniane przeżycie, zwłaszcza jeśli się rozstawia namiot o 1 i wstaje o 4. Ale było WARTO!
Komentarze wyjazdu
Jakub  Kowalczyk
Janiczek
klubowicz
4808827   jk.jakubkowalczyk@gmail.com   
Podziękowania :: 2009-05-04 11:32:26
Dziękuję wszystkim obecnym na spływie za niezapomniane wrażenia z pościgów pod prąd, nocnych kabaretów i innych atrakcji, których udało mi się doświadczyć na majówce.

Relacja będzie jak tylko otrzymam paczuszki ze zdjęciami ;)
Kazik Kazik
Kazik
klubowicz
xzn(małpa)o2.pl   
drugi bączek :: 2009-05-04 20:16:47
To był już tradycyjnie cholernie udany spływ kajakowy! Co prawda nikt nie zaliczył żadnej wywrotki, na którą bardzo liczyliśmy. Ale ten drobny niefart aż nadto został wynagrodzony niezliczoną ilością popasów w doborowym towarzystwie, w promieniach upalnego słońca przysłanianym regularnie butelkami najprawdziwszej kawówki ;)
Podziękowania dla Janiczka, załogi łajby i całego towarzystwa za przednią zabawę!

Garść fotek: http://www.sendspace.pl/file/DXTLClBj/
Emilia Trudnowska
emilek
klubowicz
6442891   emilia.trudnowska@gmail.com   
spływ - dryf :: 2009-05-04 22:12:17
Dziękuję wszystkim za udany spływ, a właściwie dryf majówkowy :p

rzeczka była ładna, urokliwa, spokojna i nie trudna
więc nadała się na naszą grupę składającą się z: leniwców, bączków, zwolenników popasania i kawówki.

moja skóra zaliczyła wszystkie 3 etapy na słońcu:
smażenie, pieczenie i gotowanie,
więc pamiątka została :P

mam nadzieję, że wszyscy dotarli do domów cało i zdrowo
bo my przedłużyliśmy sobie powrót do poniedziałku
najpierw zaliczając uwięzienie w Tucholskiej toalecie, z której zostałam oswobodzona przez miejscowego Pana, który wyważył dla mnie okienko, a następnie zafundowaliśmy sobie nocleg w namiocie przy dworcu kolejowym w Chojnicach :D
Michał Rynkiewicz
Toff
klubowicz
3317349   michal_rynkiewicz@wp.pl   
Wielkie podziękowania... :: 2009-05-04 22:51:34
...należą się organizatorowi i uczestnikom za udany spływ i dobrą zabawę :) Ładne krajobrazy, leniwe tempo i ręcznik na kolanach. Do tego łyk Kasztelana, kawówki, kukułki i gorzały popijanej cytrynową wodą mineralną. Czego chcieć wiecej? :)
Jak na mój pierwszy raz w kajaku poszło nam nad wyraz gładko i poza kilkoma stresującymi sytuacjami jak utknięcie na korzeniu, na drzewie i przywaleniu w most było naprawdę przyjemnie. Niepotrzebne były tylko te przymrozki ;)

A tutaj można zassać nasze FOTY.
Roland Kucharek
Huncwot
klubowicz
3328700   destroyer_of_worlds@wp.pl   
Dobra dobra.... :: 2009-05-04 23:17:06
Zdjęcia wszystko ładnie trala lala. A takie pytanie mam, Kawówka była?
Magda Przytuła
Magda nie Magdalena
klubowicz
2831085   magda200watt@interia.pl    
janickowe stresogenne kajaczki.. :: 2009-05-05 10:31:21
..byly rewelacyjne!!
do sytuacji wywolujacych mega stres podlaczaja sie:
-atak gniazda wijacych sie robali na mnie (siedza na trzcinach pod woda jakby co;p)
-prawie wywrotka spowodowana wodowaniem pod kątem niemal 90 stopni (organizarora wina;p)
-stop w campobusie z kolesiem "zmeczonym ciezkim dniem" jak sam mowil przez telefon (jadac oczywiszcie ciagle) i pedzacym na czolowki z tirami z naprzeciwka z predkoscia 150/h

do rolanda-moj drogi:) nie tylko kawowka, ake i kukulka i porterowka byly (ze nie wspomne o piwie z pokala w kajaku)

cala reszta to relax na wodzie z jak zawsze niezawodnymi gdakkami:) wielkie dzieki za przeudany splywik i mam nadzieje do anstepnego:D

aha, co do naszego powrotu, to w koncu jak sie ruszylismy po tej 17 z tamy (do brodnicy jednak nie doszlismy;p) to po 6 stopach po 22 bylismy juz w domach
i lapiac stopa czasami wcale nie trzeba go lapac-wystarczy wysiasc ze stresujacego campobusa i odstresowywac sie isciem po drozce rowerowej a sympatyczni studenci sami cie zawolaja i odwioza;)
Natalia Makałowska
Natala
klubowicz
7955331   natalia.makalowska@wp.eu   
wielkie dzięki.. :: 2009-05-05 13:35:22
..dla Uczestników i Organizatora za przesympatyczny dryfowy spływik, niezliczoną ilość popasowych bączków, pyszne trunki, pościg za nurogęsią, atak Janicka vel Tarzana, ogniskowe wieczory w świetle fleszy i w towarzystwie prawdziwych komików.. i inne różne takie urozmaicenia..

dzięki też za miły autostopowy powrót, cztery stopy..cztery osoby - lepiej trafić nie mogliśmy i już o 21:15 byliśmy we Wrzeszczu tym samym wygrywając rozpoczęty po 17 wyścig:P
Jakub  Kowalczyk
Janiczek
klubowicz
4808827   jk.jakubkowalczyk@gmail.com   
Re.acja  :: 2009-05-05 22:12:42
Relacja już się pisze i pojawi się lada dzień :)
Jakub  Kowalczyk
Janiczek
klubowicz
4808827   jk.jakubkowalczyk@gmail.com   
Re.acja :: 2009-05-05 22:33:45
czekam tylko na Rybkową "paczuszkę" ze zdjęciami i łubu du!
Marcin Kur
kuroslaw
klubowicz
kur.kuroslaw@gmail.com   
no dobra... :: 2009-05-06 00:41:58
niech bedzie...

Mimo, iż ta Drwęca strasznie leniwa, szeroka i dla nas doświadczonych powodzian z zeszłego roku :) nudna i pozbawiona wszelakich przeszkód to za sprawa ludzi i pogody było całkiem przyjemnie :D
Dzięki ekipie za ten hmmm...spływik, żeby nie powtarzać dryfik

A teraz zdjątka i pierwsze dwa filmiki ->
duzo ale selekcja ciezka jest
zacny to trunek
cudna to Natalka
Marcin Kur
kuroslaw
klubowicz
kur.kuroslaw@gmail.com   
... :: 2009-05-06 19:28:42
no to kolejne filmy, sorka za rozmiar ale jakoś nie miałem już sił kombinować z kompresją i z formatami...
bieg
skok raz
skok dwa
wodowanie
Karolina Mazur
Buzio*Buzio
klubowicz
3916652   ziomkapoziomka@o2.pl   
mój pierwszy dryff :D :: 2009-05-07 00:37:08

Szacun dla Emilki i Janiczka, że mimo swego wrodzonego ADHD, dzielnie z nami dryfowali :D No i mega dziex dla całej ekipy za wszelakie urozmaicanie czasu słodkiego lenistwa =)
Głowa mała by pomieścić wsie bączki, trunki% i metody ich spożywania, pościgi, popasy wodne, utknięcia, wycieczki sklepoznawcze, ogniskowania, sesje fotograficzne, kabaretony.. i wiele wiele innych atrakcji :)))

Szpecjal dziex dla mego prywatnego Mentora, za przekazanie tajnej kajakowej wiedzy.. ;> Marka - za dach nad głową :) Oraz dla moich ulubieńców, którzy podzielili się nawet ostatnim zdobycznym wafelkiem :P

A powrotu lepszego nie mogłam sobie nawet wymarzyć.. Ekipa ZACNA :D Pozdrunioo dla kierowcy, który prosto doma mnie zawiózł ;)
Adam Piotrowski
adam p
klubowicz
725097   adampiotrowski@poczta.fm   rowerami.com  
Kajaczki... :: 2009-05-30 18:32:20
Oj popływało by się na kajaczkach, popływało...
Ciekawa relacja! :)