glowna O klubie
Relacje Najblizsze plany
Kurs OT Forum
Kaszubska Włóczęga Sukkub
Puchar GDAKKA Sniegolazy
Dolacz do nas Szlak Zrodla Marii
Lista Klubowa Panel Uzytkownika
Odznaki PTTK Zasoby

Logo AKK GDAKK

SSPG

PTTK


tuttu

Coltex Dakar

Roberts


Kurs fotografii


Eko-Kapio


Radio Sar

Relacje z imprez
bieszczadki08
termin: 28.02-4.03
sezon: Wiosna 2008
1203450000
Autor tekstu: mejdenek
Autor zdjęć: nieznany:P

Po uporaniu się z ostatnimi zaległościami sesji poprawkowej zdecydowaliśmy się na wyjazd w góry… Celem wyprawy były Bieszczady. Po szybkiej rekrutacji uczestników zebrano grupę 10 osób i ustalono termin wyjazdu jako 28.02.2008.

28.02.2008 (czwartek)

Zbiórka grupy w Gdańsku i po kilku chwilach zamieszania ruszamy do pociągu… opanowując jeden przedział i kilka miejsc w drugim. Podróż upływa pod znakiem rozmów o mechanice kwantowej, elektrowniach wodnych, złożoności znaczeniowej słowa koszerny oraz przewagi inżynierów budownictwa nad architektami :P(pozdro gaduła:P). Około godz. 6 lądujemy w Krakowie skąd szybka przesiadka na PKS do Zagórza. Polecam wszystkim to połączenie szczególnie poza sezonem gdyż nie wychodzi wiele drożej a można zaoszczędzić kilka godzin. Poza tym PKS jest w miarę luksusowy i można spokojnie odespać trudy nocy w pociągu… oraz podleczyć się kubusiem tudzież sokiem pomidorowym :P

29.02.2008 (piątek:P)

Ok. godziny 11 lądujemy w Zagórzu

By po niezbędnych zakupach … dowiedzieć się ze najbliższy PKS jest o 13:P a busiarze nie odpowiadają co rujnuje nasz niecny plan dotarcia do Chatki Puchatka za dnia. Czas upływa na przygotowywaniu śniadania i uzupełnianiu płynów. Niektórzy chowają głowę w kaptur:P

Wsiadamy do PKSu po drodze kilka niepotrzebnych postoi i rozmowa z kierowcą o oszukaniu tachografu:P. Wysiadka w Wetlinie!! Paradoksalnie pod „bazą ludzi z mgły” która była chyba na nasze szczęście zamknięta… Udajemy się w stronę żółtego szlaku prowadzącego na Połoninę Wetlińską, wobec wzmagającej się mgły pogadanki z GOPRem i różnych wskazań czasowych, drogowskazów wedle mapy rezygnujemy z pomysłu na rzecz wycieczki do sklepu:P

Oraz zorganizowania transportu na Berehy Górne. W transporcie pomaga nam busiarz z Wetliny umilając podróż swojskimi melodiami wydobywającymi się z kaseciaka :))) Po dotarciu na miejsce czeka nas wspinaczka do chatki … pogoda nie sprzyja co tylko mobilizuje nas do walki :P i szybkiego dotarcia do chatki.

W chatce zastaje nas brak prądu i wody … jest za to kominek który szybko zostaje zastawiony stertą mokrych ubrań oraz świeczki przy których przygotowujemy kolację.

Wieczorem impreza na którą wpadają GOPRowcy leje się żołądkowa gorzka i nie tylko … :D

01.03.2008 (dzień kolejny:P)

Wstajemy rano z dachu kapie dziwna czarna maź, w okno łomocze wiatr … pierwsza myśl dodatkowo podsycana przez właściciela chatki zostajemy:P Po krótkim rekonesansie pada hasło „nie jest źle wychodzimy!!”

Od razu po wyjściu za róg chatki uderzenie wiatru zrywa wszystkie pokrowce z plecaków, biały swojego już nie odzyskuje. Po zejściu żółtym szlakiem ok. 200m niżej dochodzimy do lasu wiatr cichnie mgła trochę się rozmywa. W tym miejscu decydujemy się nie wracać tą samą drogą na Berehy, idziemy na przecinkę. Po kilku minutach buty są całkiem mokre, śnieg zalega po kolana i co chwila wpadamy w jakieś dziury dalej pokonujemy strumień i kierujemy się w stronę czerwonego szlaku. Ścieżki uczęszczane latem przez emerytów z dziećmi zmieniły się w potoki. Buty są już dawno mokre więc nikogo nie przeraża perspektywa przechodzenia przez rzeczki i wszechobecne błoto. W Berehach krótki postój pod wiatą i zebranie całej ekipy, straż graniczna dogrzewająca się w samochodzie patrzy na nas dziwnym okiem, cały czas pada deszcz. Po zebraniu całej grupy dzielimy się na dwa zespoły i podążamy asfaltową drogą na Nasiczne skąd ścieżką dydaktyczną do studenckiej koliby. Z prawej strony widzimy Połoninę Caryńską która osłania nas od wiatru.

Po dotarciu na miejsce spotykamy GOPRowców lekko niedowierzających że komuś zachciało się chodzić po górach w taką pogodę. W schronisku czeka nas kominek i ciepły prysznic. Wieczorem zasiadamy do kolacji zwieńczonej biesiadą przy dźwięku gitar.

Koło godziny 24 kładziemy się spać. Budzi nas ujadanie psiska zwanego spiryt, za oknem widać jakieś halogeny nikt nie wie za bardzo o co chodzi, Duma stwierdza że wokół schroniska krążą GOPRowcy z karnistrami :P Jak się okazuje owi GOPRowcy okazują się być Hanią, Coxem i Kowalskim a karnistry zgrzewkami piwa akcja ta jak się okazało nosiła kryptonim (plan B). Szybko godzimy się z perspektywą zarwanej nocy i wracamy do biesiadowania które trwa do 5 rano.

02.03.2008 (niedziela)

Pobudka około godziny 11. Szybka decyzja i ustalenie planu dnia, idziemy do Ustrzyk Górnych i na Połonine!! . Wyruszamy tym razem bez plecaków, pogoda jest ładna sporo śniegu i test orientacji terenowej (poszukiwanie szlaku), oraz liczne bitwy śnieżne.

W miarę podchodzenia wiatr się wzmaga i mgła gęstnieje. Przy wyjściu z lasu ostrzeżenia lawinowe. Rozpoczyna się podejście na grzbiet. Szlak wiedzie nie osłoniętym zboczem, droga jest mocno oblodzona przydają się kijki. Zbliżając się do grzbietu Duma łapie poślizg i zjeżdża 20m w dół zatrzymując się przy pomocy jakiejś roślinki. Zaraz po nim podobny los spotyka Żyrafę która miota się i wymachuje kijkiem jak czekanem :P W końcu wszystkim udaje się dotrzeć na grzbiet połoniny gdzie robimy pamiątkową fotografię.

Następnie udajemy się dalej w kierunku zejścia na Ustrzyki Górne szlaku nie widać poruszamy się na przecinkę :P Dochodząc do oznakowanego miejsca gdzie szlak „wchodzi” do lasu spostrzegamy iż barierki są na poziomie butów, Tasman mierzy grubość pokrywy śnieżnej kijkiem i szacuje ją na ok. 1,5m. Zejście jest łagodne, las chroni od wiatru, a jedynym zajęciem urozmaicającym wędrówkę jest strącanie śniegu z drzew okładanie się śnieżkami. Wkrótce docieramy do Ustrzyk gdzie czekają na nas placki po Bieszczadzku i inne przysmaki :D.

Zapada zmrok wsiadamy do PKSu który dowozi nas do Bereżek, skąd rozpoczynamy podejście do koliby. Szlak wiedzie wzdłóż meandrującego potoku który pod wpływem topniejących śniegów zmienił się w rzeczke. Marsz jest urozmaicany częstym budowaniem przejść i mostów ;)))

Po dotarciu do koliby rozpoczyna się biesiada, gitarowanie i odkrywanie licznej dyskografii znajdującej się w zasobie schroniska ;))))) Jest o nasza ostatnia noc w Bieszczadach.

03.03.2008 (poniedziałek)

Wstajemy ok. godz. 9-10 po szybkim śniadaniu wyruszamy w kierunku Bereżek żegnając się z tym nie wątpliwie urokliwym miejscem. Droga którą podążamy wydaje się nieco mniej ekstremalna niż w nocy. W Bereżkach chwilę czekamy na zaprzyjaźnionego busiarza. Ruszamy w drogę do Leska skąd PKSem udajemy się do Krakowa. W Krakowie jeszcze ostatni spontan pada pomysł pozostania do rana na imprezie lecz tym razem nie spotyka się z ogólną aprobatą, wracamy do Gdańska…

Skqad:

Ania
Zyrafa
Tasman
Rybiata
Duma
Szynszyl
Krzysiu
Mejden
Biały
Nitro-Gaduła

Plan B

Cox
Hania
Kovalsky

zdj1
w oczekiwaniu na zdjecia:P
zdj2
Po męczącej podróży docieramy do Zagórza
zdj3
gdzie napotykamy lokalny folklor
zdj4
niektórzy chowają głowę w kaptur :P
zdj5
po wizycie w sklepie
zdj6
udajemy się w góry
zdj7
im wyżej tym mgła gęstrza
zdj8
a kolacja w schronisku
zdj9
przeradza się w impreze
zdj10
następnego dnia liczne chwile kontemplacji
zdj11
a wieczorem znów impreza
zdj12
rozum mówi nie pij lecz silna wola zwycięża
zdj13
poranek wydaje się ładny
zdj14
zdj15
co zacheca nas do wspinaczki
zdj16
lecz to tylko pozory...
zdj17
idziemy dalej...
zdj18
by podziwiac widok
zdj19
i zrobic jedno zdjecie
zdj20
skaczemy z radości że udało nam się zejść niedługo czeka na nas...
zdj21
bro i obiadek :)))
zdj22
w schronisku psisko
zdj23
i glupie miny
zdj24
zdj25
zdj26
zdj27
wracamy do domu...
zdj28
widoczek
zdj29
hoop przez strumyk rybiata
zdj30
i do domu...
Komentarze wyjazdu
Biały
klubowicz
1329248   
Rozum mówi "nie pij", lecz silna wola zwycięża :: 2008-03-04 19:03:32
Powyższe motto ze schroniska Koliba towarzyszyło nam szczególnie w chatce puchatka i podczas podróży ;)
A tak na poważnie, chciałbym podziękować Mejdenowi i całej ekipie za na prawdę niepowtarzalną atmosferę, za niesamowicie dużą ilość śmiechu no i ekstremalne spacerki. Spacerki z wodą po kostki w butach, spacerki w śniegu po jajka, albo z orkanem i lodem na połoninie.
Gdakkowa ekipa z planem B też nas ładnie zaskoczyła przyjeżdżając w nocy na "skuterach śnieżnych i przychodząc z kanistrami". Chciałbym zobaczyć własną minę zaskoczenia ;)
Jeszcze raz dzięki wszystkim uczestnikom wyjazdu. Było fajowo :)
No i wrzucajcie linki do zdjęć, czekam z niecierpliwością :)

PS. Nie zapomnijmy o ankiecie na temat nowych przezwisk: tasman, szynszyl i gaduła :P:P:P Ja jestem za ;)
Marcin Majchrowski
mejdenek
klubowicz
3450339   marcin.majchrowski@op.pl   
Tasmanskie historie :: 2008-03-04 20:15:24
Nie mozemy zapomniec o A.D.H.D. , zdjeciach ludzi bez twarzy ktore towarzyszyly nam na kazdym kroku... oraz o naszym dzielnym zapinaczu zwanym Rybiata :-) Rajd pelen nieoczekiwanych atrakcji ,zmiennych planów oraz konfrontacji arki z lechia i gaduly z duma :P Pozdrowienia dla calej ekipy.
Katarzyna Michałowska
katrmich
klubowicz
770926   katrmich@gmail.com   
fota :: 2008-03-04 21:43:01
czy dobrze poznaje na zdjeciu (poki co jedynym ;P) okolice Koliby ?
Maciej Rynkiewicz
Cox
klubowicz
603000   rynkiewiczm@gmail.com   
Plan B :: 2008-03-04 22:43:04
Kilka słów wyjaśnienia dla niewtajemniczonych :: czyli czym był plan B.
Ze względu na mój egzamin Hania i ja nie pojechaliśmy z całą grupą, Marcin (Kowalski) się rozchorował, więc też nie było mu dane wybrać się z całą grupą. Dlatego, plan był prosty: pakujemy się po moim egzaminie (w sobotę około 13) do samochodu i dojeżdżamy do reszty, z takim małym ale, że nikt poza Anią N. i kierowniczką schroniska nie wiedział o naszym planie. :)

Udało nam się dotrzeć około 1:30 pod schronisko, jak prawie wszyscy już pokładali się do snu :D Te miny! niezapomniane wrażenie ;P

Wyjazd szybki i intensywny, śnieg po jajka, a później padający poziomu, prędkość wiatru mało spacerowa i ślizgi kontrolowane i mniej kontrolowane ;) Potem to podejście do Koliby żółtym szlakiem i pokonywanie naście razy strumienia ;)
I jeszcze z przyjemności bardziej przyziemnych to polecam schabowego wielkości dwóch dłoni w Ustrzykach Górnych i Pizze Studencką w Krakowie na rynku...do tego jak zawsze pyszne niezastąpione piwo ;)
Maciej Rynkiewicz
Cox
klubowicz
603000   rynkiewiczm@gmail.com   
foty :: 2008-03-04 22:49:29
moje foty:
http://www.pg.gda.pl/~maciex/bieszczady.rar

szału nie ma, mam jeszcze dużo filmików z którym może uda się złożyć superprodukcję pod tytułem "Plan B!" :)
Marcin Kur
kuroslaw
klubowicz
kur.kuroslaw@gmail.com   
bla bla :: 2008-03-05 17:30:00
bieszczadzkie dzieksy:
- dla mejdenczajna za... wszystko
- dla ekipy za mega posiadowy i sniezno-wodne zabawy
- dla pogody co sprawiala nam niezly ubaw, podczas gdy cala polska trzesla sie ze strachu

poza tym:
- nie sadzilem, ze kiedykolwiek bede pil heinekeny w gorskim schronisku przy jednym stole z warcholem lechistanu :P
- jedna ankieta na nowe ksywy chyba nie wystarczy
- zapodawac ladnie zdjonka i moze znajdzie sie jakis chetny na zrobienie filmu? bo materialu troche jest
- no i czekam na dupna relacje do dupy wyjazdu :D

pozdro, rybiata
Krzysztof  Kur
pchełek
klubowicz
3602845   koggut@poczta.onet.pl   
ja pierole ale fajnie bylo :: 2008-03-06 01:18:24
Klimat puchatka i koliby o tej porze roku, kiedy ludzie wola ogladac orkany w tv, jest magiczny. Pogoda wymarzona, lekko hardkorowa i zroznicowana, czasem slonce, czasem deszcz, nie zabraklo tez wiaterku porywajacego wory z plecakow i sniegu po pas. Podziekowania dla calej ekipy za kupe smiechu i wspolne zdobywanie oblodzonego, megatrudnego szczytu poloniny carynskiej. Specjalne dzieksy dla Mejdenka za powolanie do kadry bieszczadzkiej (mam nadziej ze bedzie rewanz i tez w nim wystapie :). Oraz dla Spiryta, niedzwiedzio-jorka, drobnego pijaczka, ktory z wielka cierpliwoscia znosil nocne igraszki i napastowania, ze nie pozarl jednak mojej wkladki od buta. To tyle
Krzysztof  Kur
pchełek
klubowicz
3602845   koggut@poczta.onet.pl   
a teraz fociszcze :: 2008-03-06 01:24:51
bieszczady_kury1
bieszczady_kury2

Autorami niektorych sa takze Szynszyl i po raz chyba pierwszy i pewnie nie ostatni Rybiata, ktory odkryl chyba nowa pasje :P
Ania Knoff
żyrafa
gość
zyrafi-chan@o2.pl   
kapitalnie! :: 2008-03-06 01:35:21
a ja się nie będę rozpisywać, czekam na soczystą relację ;)
ale ukłon w stronę orga i całej drużyny, w tym sponsora wyjazdu :)

a tak swoją drogą, to czy wszyscy już wrócili, czy ktoś gdzieś teraz miętoli jeszcze pewnego Spiryta...?

foty: http://www.sendspace.com/file/89uluf
Marcin Kowalski
Przeciętny Kowalski
gość
3676317   marcin[at]dfstudio.com.pl   
i jak tu nie kochać autostopowiczów ;) :: 2008-03-06 15:55:52
Spirytowi dałem spokój następnego dnia - pokłóciliśmy się o patyk i postanowiłem zwinąć manele. Po przejechaniu 5km (nota bene w złą stronę jak się okazało ;) zgarnąłem na stopa 2 świrów z 3miasta, którzy zasiali ziarenko zwątpienia w słuszność mojej decyzji o powrocie. Na szczęście zdrowy rozsądek wziął górę i tak oto ok. pół godziny później dygaliśmy wspólnie do schroniska "Pod małą rawką" (ku mojej wielkiej radości wyposażonej w 2 klony Spiryta), gdzie zrzuciliśmy walizki i ruszyliśmy w góry. Następnego dnia ruszyliśmy na podbój słowackich źródeł termalnych - niestety w połowie drogi olśniło nas, że do źródełek nie wpuszczają z pacynką na łapie i skończyło się na zakupach "spożywczych". Później - Sanok i wystawa Beksińskiego (rewelacja! - polecam wszystkim wystawe ale i stronke www.beksinski.pl), a stamtad do Borów Tucholskich, gdzie odstawiliśmy Gosie, która dnia poprzedniego również do nas dołączyła. Tutaj parę fotek zrobionych przez Marcina i Majora (czyli 2świrów znaczy się):

http://galeria.dfstudio.com.pl/biesy.php

Dzięksiory wszystkim bardzo bardzo - za rewelacyjny, spontaniczny i pełen niespodzianek wyjazd. ?ałuję, że z pełnym składem spędziłem tak mało czasu... Dzięki również za zapasy żywieniowe, którymi wykarmiłem pół bieszczad a i tak jeszcze w plecaku trochę zostało. I dzięki też za cierpliwość wszystkim tym, którym moje zmiany planów życie utrudniają ;))) Kiedy powtórka??
Ada Borkowska
ada
klubowicz
6107563   adelayda@op.pl   
ja chcę wracać!!! :: 2008-03-06 20:02:34
Mejden wielkie dzięki za świetny w 100% wyjazd :D:D pomysł z bieszczadkami o tej porze :) super
na wyjeździe działo się dużo :)
- orkan zapełnił pełną ekstremę, telefoniczną też :P
- schroniskowe dłłłuuugieee klimatyczne wieczorki bezcenne
- Duma nie dumał, ale zapewniał historyje z życia wzięte :) i konfrontacje z niejaką Speakless :P
--grupa z planu B zapewniła tzw nocny szoking :) komentarz: po prostu -wariaci :D:D
- Caryńska z ponad metrem śniegu + wietrzysko niezła przygoda :)
- o radosnej twórczości ksywkowej nie wspominam, podziękowań dla twórców na pewno nie będzie :P
-no i pojawił się drugi Kurowy paparazzi – żeby nie było Rybiata w szale fotosów zrobił 99% zdjęć wewnątrz- schroniskowych

TUTAJ LINK :
http://www.driveway.com/i1v2s8h8h1

P.S Nasza klubowa bratniakowa baza okazała się łazienko-pralnio--suszarnio-jadłodalnią idealną:)
No to Mejden szykuj dupną relację :)
Po co my wracaliśmy :/ :)-
Marcin Kowalski
Przeciętny Kowalski
gość
3676317   marcin[at]dfstudio.com.pl   
jest plan! :: 2008-03-06 20:40:01
jedziemy na Yape? ;) http://www.yapa.art.pl/
Marta Kur
Marta
klubowicz
3602845   antifa5@wp.pl   
zdjęcia Ani Ceski :: 2008-03-09 20:52:57
http://www.sendspace.com/file/hpg7q4
http://www.sendspace.com/file/neadbd
http://www.sendspace.com/file/54wu8j
http://www.sendspace.com/file/dr2udb
Michał Duma
duma
gość
bolu2@o2.pl   
dzieki "sympatykom dobrej zadymy" :: 2008-03-10 16:45:08
Wielkie dzieki za wspolny wyjazd, po ktorym repertuar moich opowiesci bez watpienia sie ubogacil.

Pozdrawiam Cała Ekipe! 3majcie sie!!
Ada Borkowska
ada
klubowicz
6107563   adelayda@op.pl   
Duma  :: 2008-03-12 00:27:01
no to możemy się szykować na to że Duma nas przegada :D:D:D aż dziwne że taki skromny i krótki komentarz bieszczadzki hm czyżby Duma w inetowym świecie nie był tym Dumą :P
Ania Knoff
żyrafa
gość
zyrafi-chan@o2.pl   
a relacja jakaś bedzie? :> :: 2008-03-20 18:57:54
no eeeeej ;p
Ada Borkowska
ada
klubowicz
6107563   adelayda@op.pl   
relacyja :D :: 2008-03-22 19:49:42
no jak widać pojawiła się relacyja gdakowych Bieszczadów, dzięki Mejden :D:D tylko skład osobowy wyprawy jakiś podejrzany :P:P:P
Marcin Kur
kuroslaw
klubowicz
kur.kuroslaw@gmail.com   
realcja :: 2008-03-22 22:08:54
kurde mejdenek musiales zrobic ta relacje...? :P
teraz to ja znowu chce wyjechac gdzies, a juz myslalem ze mi przeszlo na chwile :)
Jeszcze raz wielkie dzieki dla ekipy
Ania Knoff
żyrafa
gość
zyrafi-chan@o2.pl   
śmierdź w górach :: 2008-03-27 19:15:27
o, relacja. piknie :)

a pamiętacie plakat "śmierdź w górach"? 19 kwietnia w teatrze muzycznym w gdyni będzie spektakl tenże właśnie. jak kto ciekawy, to podaję linka z infem :
http://kultura.trojmiasto.pl/spektakl.php?id=745
Marcin Majchrowski
mejdenek
klubowicz
3450339   marcin.majchrowski@op.pl   
za pozno .... :: 2008-04-21 23:35:40
hej szkoda ze tak pozno przeczytalem to info ,wlasnie w klubie rozmwialismy ze przegapilismy ten spektakt bo Tasman widziala stare plakaty:(((((((((