glowna O klubie
Relacje Najblizsze plany
Kurs OT Forum
Kaszubska Włóczęga Sukkub
Puchar GDAKKA Sniegolazy
Dolacz do nas Szlak Zrodla Marii
Lista Klubowa Panel Uzytkownika
Odznaki PTTK Zasoby

Logo AKK GDAKK

SSPG

PTTK


tuttu

Coltex Dakar

Roberts


Kurs fotografii


Eko-Kapio


Radio Sar

Relacje z imprez
II Rajd Kursancki: „W poszukiwaniu skarbu Stolemów”
termin: 24-25.III
sezon: Wiosna 2007
1172245399
Autor tekstu: Adam Kępa
Autor zdjęć: Maciek Rynkiewicz, Adam Kępa, Izbi, Tomek Radzikowski

"Rewelacyjna niskosłodzona grupa księżycowych popasów"

Zaszczyt mnie kopnął już na początku i do PKP wsiadałem z Zarządem-niesamowite przeżycie, od razu kursanci się pojawili, więc i z nowymi imionami było jakby prościej, po postoju w Sopocie wiedzieliśmy już, że nie ma miejscowości Graczyn, bilet do której próbowała zakupić bynajmniej nie kursantka, a postać nie umiejąca dobrze przepisać sobie na rękę stacji docelowej ;] W Gdyni bezkonfliktowo zajmujemy część wagonu, tu też poraża nas czystość butów pewnego uczestnika poprzedniego rajdu zwanego przez niektórych „Błotnym” W Kościerzynie przesiadka na Szynobus. Z Szynobusu w pewnym momencie ucieka nam część towarzystwa, co można zrozumieć jako bezkonfliktowy podział grupy na dwie drużyny. My wysiadamy w Łubianie i ruszamy na Korne. Opis sytuacji: bezchmurne niebo, ciepło, ale piździ jak w Kieleckim. W pięknych okolicznościach przyrody-mijając fabrykę porcelany, najmniejszy bazar w tej części europy, bazę telefonii komórkowej i wysypisko odpadów docieramy do asfaltu. Tu poznaję, że w walce z aparatem nie będę sam, bo do pastwienia się nad jaszczurką zastał jeszcze Izbi. Przed wioską, do której zmierzaliśmy spotykamy ekipę Adama Piotrkowskiego, która to spóźniwszy się na PKP dotarła stopem. Pod pierwszym sklepem spotykamy się z drugą grupą, robimy zakupy, następuje podziała na dwie w miarę równe grupy i znów się rozchodzimy. Jakoś tak wyszło, że wkrótce doszliśmy na piękną polankę nad rzeczką opodal krzaczka. Zaleganie się przeciągnęło, a z postępem integracji nad wodą Karolina zaczęła mieć wizje księżyca, które z czasem dopadły każdego. Tu Iwona wykonała telefon do Ewci mającej dojechać na ognisko z Martą, Magdą nie Magdaleną i Mariuszem, przy okazji ktoś sobie wkręcił, że ma imieniny, więc było gromkie „szto lat!” Punktem byczenia było też zapamiętywanie imion, ustaliliśmy, że od tej pory wskazane będzie by nowe osoby nie zmieniały położenia względem siebie by nie trzeba było używać zapamiętanego ciągu imion w innej kolejności. Tu też zrodził się plan by nie było za prosto, aby przedłużyć trasę idąc przez Gostomko, a po co? Oczywiście by kursanci musieli na azymut trochę pochodzić, wcale nie po to by zobaczyć tam sklep w garażu! Jeszcze przed wyznaczeniem azymutu pod natchnieniem kopniętego krzaka jałowca robimy sesje zdjęciową w trakcie, której niejedna osoba zostaje wgnieciona w podmokłe podłoże. Jeszcze przed Gostomkiem próbujemy wprowadzić w życie plan nagłego zniknięcia grupy prowadzącej Ewie i Kasi, jednak nagłe przejście głośnych rozmów w szept wzbudził podejrzenia i gdy już połowa kolumny była w lesie, Ewa się obejrzała. Widok musiał być dosyć komiczny, bo skręcaliśmy w zbitej grupie w kształcie kolumny, która nagle zmieniła kierunek. Pod sklepem ponownie spotkaliśmy drugą część rajdu. Tak to prócz miejsc parkingowych dla plecaków i wkomponowania sobie połowy oleju z puszki ryb w dżinsy przez Piotra, nic się nie wydarzyło. Na dalszej części trasy pojawiły się znaki szlaku zielonego, do tego grupa próbowała powtórzyć manewr z gubieniem czoła tym razem testując to na Gosi, Kai i mnie, jednak nie z nami te numery Brunery! Wkrótce odkryliśmy bardzo ciekawa plażę nad jeziorkiem Sulmińskim (?) Cud widok, słoneczko i popas jak marzenie, a jednak w pewnym momencie wiatr się wzmógł nienaturalnie i co się okazało to była sprawka drugiej grupy, która wypatrzyła jeden z naszych plecaków. Efektem tego ponownego zejścia była kąpiel Sebastiana, potem Kamila, Krzyśka, Łukasza i Piotra. Sprowokowana sesja sprowokowała morsów i przybyło słońca na Kaszubach czterokrotnie na parę sekund. Kino panie miały nieprzeciętne. Traska do Niesiołowic nie przyniosła żadnych godnych uwagi wspomnień, jednak już w samych Niesiołowicach przygalopował do nas koń i to taki furiat, że rozpędzał się biegnąc do kogoś po czym hamował tuż przed oniemiałym człowiekiem. Szybko go uspokoiliśmy ;] trochę chleba, jabłko Izbiego i już śmiałem zaproponować fotę grupową na grzbiecie konia całej grupy. Wioskowi widząc, co się dzieje podesłali nam jeszcze jakiegoś kundla do podkarmienia, ale nie ujął on wielu swoja osobą. Jeszcze w Niesiołowicach, tylko, że już nad jeziorem Skrzynka minęliśmy się z druga grupą idącą w przeciwnym ;] kierunku, a przecież szliśmy do tego samego miejsca. Tu o mały włos, a Hania zostałaby strącona ze stoku, jednak niech zna nasza litość ;P Obeszliśmy jeziorko i klapnęliśmy koło Tomka który tu na nas czekał od dłuższego czasu. Popas przebiegł w atmosferze domysłów, co robią nasi z drugiej grupy widoczni na przesmyku za taflą jeziora. Niektórym też się pospało, jak np. Łukaszowi i Piotrkowi. Więc co? Cicho się zwinęliśmy i ruszyliśmy dalej zostawiając im Radzika telefon i schowani zaczęliśmy dzwonić obserwując ich reakcje. Mimo przebiegłości planu, Łukasza obudziliśmy dopiero wtykając mu połowę czterocentymetrowej gałązki sosny do ucha. Na krótkim odcinku nad jezioro Długie, nad którym są też usytuowane Kamienne Kręgi, wpadliśmy na dwóch głośnych osobników, których po ich paru nieciekawych tekstach szybko zgubiliśmy. Przy kręgach połączyliśmy się z reszta już ostatecznie i razem zwiedziliśmy kręgi, a po nich zorganizowaliśmy ognisko. Tu dołączyła ekipa samochodowa z gitarą. Były też pianki smakujące jak boczek z cukrem i breja z kociołka –bardzo smaczna jak to usłyszałem od degustatorów. Ognisko zakończyło się nagle po haśle wymarszu na nocleg przed zamknięciem sklepu. Tak to gwałtownie przebiegło, że ognisko gasiliśmy plując na nie, bo nikt nie pomyślał o pozostawieniu nam choćby kociołka. Plus był tego taki, że w parę osób zwiedziliśmy magiczne Kamienne Kręgi w kompletnych ciemnościach i robiąc głupie foty dotarliśmy do szkoły w Węsiorach bez pośpiechu.


Dzień drugi
Nie ma, co opowiadać o porannym klapaniu tenisówek, obtłukiwaniu puszek z nadruków, sprzątaniu szkoły pod okiem i presją dziwnej kobieciny, której się spieszyło do kościoła, czy znęcaniu się nad Magdą przy pomocy wyrafinowanej akcji terkotania mechanizmem regulującym z czołówki nad uchem, ważne, że wyszliśmy na trasę! A na trasie ruch jak na drodze do granicy, pełno luda łapiącego stopa, najciekawsi byli ci, którzy opuścili szkołę parędziesiąt minut wcześniej. Widząc szalony ruch na drodze w ten niedzielny poranek szybko zeszliśmy w las popędzani muzyka puszczaną z telefonu przez Kamila. Trochę przez pola, trochę dziwnymi drogami gruntowymi minęliśmy Borowiec, gdzie mogliśmy popodziwiać wjazd do garażu na wysokości pierwszego piętra, no i dotarliśmy do Stężyckiej Huty. Cel sklep, sklep z poprzedniej epoki ze sprzedawcą płci męskiej pod krawatem i pustkami na półkach, ale Radzik dostał skamieniałego pączka, a my picie i lody. Popas na słoneczku był miły tylko te marcowe koty. Jeden nawet do nas podszedł, jednak pączek Radzika w locie musiał bardziej przypomnieć ciśniętą cegłówkę niż jedzenie, bo już go po tej akcji nie zauważyliśmy, a co ważne: nie usłyszelismy. Mimo propozycji, na obiad do nikogo się nie wprosiliśmy, mimo szczerych chęci Kamila by nam to załatwić ;] W Stężycy trafiliśmy akurat na mszę i lansujących się półgłówków przy VW Golfie. Rozkład jazdy okazał się nie do końca czytelny, więc przekonani, że mamy 1.5h do autobusu ruszyliśmy nad pobliskie jezioro. Dojście do niego okazało się niezbyt możliwe ze względu na zabudowę, wiec klapnęliśmy sobie na trawce na enty popasik i przetrzepaliśmy plecaki znajdując kiełbasy, keczup, do którego uparcie rościła sobie prawa Magda, jakieś winko i ananasy w puszce. W trakcie uczty na horyzoncie za jeziorem pojawił się jakiś PKS. Reakcje były różne, ale wszystkie były do siebie podobne pod pewnym względem, były powolne i niezbyt energiczne, ostatecznie jednak zagęściliśmy ruchy, nawet Sebastian na bosaka, jednak PKS odjechał zanim do niego doszliśmy (nie dobiegliśmy;]), a byliśmy już z 5-10 metrów od niego jak odjechał :) nie było wyjścia, rozbiliśmy się na asfalcie pod przystankiem i zaczęliśmy uskuteczniać grę wpierw w psychologa, a następnie w kości. W następnym PKS-e który nas raczył zabrać, podróż przebiegła spokojnie, choć był tam taki koleś który nie dość, że się wharpunił w naszą czekoladę, to jeszcze się oblizywał na widok Toffa, tzn. na widok jego dżemu. W Redłowie znaleźliśmy się po 15.00, a w domu przed 16.00 Było mega wypaśnie, tzn mega popaśnie.
zdj1
zdj2
zdj3
zdj4
zdj5
zdj6
zdj7
zdj8
zdj9
zdj10
zdj11
zdj12
zdj13
zdj14
zdj15
zdj16
zdj17
zdj18
zdj19
zdj20
zdj21
zdj22
zdj23
zdj24
zdj25
zdj26
zdj27
zdj28
zdj29
zdj30
Komentarze wyjazdu
Hanna Arendt
Hanka
klubowicz
444722   hanna.arendt@wp.pl   www.zawszezarece.pl  
Dzieki :: 2007-03-25 19:48:13
Pierwsza :D
Rajd był extra :) słonko, widoki, jeziorka, klimat, budowanie mostu, przprawy przez wody, supr towarzystwo :) gitarka wieczorem :) ogólnie dzieki organizoator ;)
Maciej Rynkiewicz
Cox
klubowicz
603000   rynkiewiczm@gmail.com   
Rajd :) :: 2007-03-25 19:53:44
Ahhh...
Rewelacja! Super pogoda się trafiła, do tego fajne dzikie tereny :)
Długie postoje i urozmaicone tereny :)

Wielkie dzięki dla Radzika za organizację.

Nasze zdjęcia z rajdu: http://www.pg.gda.pl/~maciex/IIRajdKursancki.rar
Magda Przytuła
Magda nie Magdalena
klubowicz
2831085   magda200watt@interia.pl    
rajd-podziekowania;] :: 2007-03-25 20:42:02
dla radzika-za organizacje!
dla marty-za uzyczenie miejsca w aucie;]
dla uczestnikow-za wspolna zabawe przy ognisku i w szkole
dla iwony-za sardynki i lyzke piotrka;p
dla wytrwalcow dnia nastepnego-za dzien pelen popasow:) (w tym popas w lesie, popas nad jeziorkiem "ananasowy" i popas na przystanku pks przy kosciach:)
dla kamila-za biedronke, umilajaca nam wszystkie popasy;)
chyba wsio;)
Michał Rynkiewicz
Toff
klubowicz
3317349   michal_rynkiewicz@wp.pl   
popasy dnia następnego :: 2007-03-25 22:30:02
Ależ ależ, popasów dnia następnego było o jeden więcej - pod sklepem w Stężyckiej Hucie - równie ciekawy co pozostałe.
A to z powodu pana sklepowego (!!!) pod krawatem, w koszulinie i kamizelce ewidentnie kościołowo-niedzielnej, który loda i oranżadę sprzedał mi w postawie "hab acht!", co po naszemu rozumieć należy jako "na baczność!" tudzież "połknięty kij od szczotki".
Ponadto łydka moja została wysmarowana tamże lodem wodnym typu "siorbet", podczas gdy jedyną moją winą było to, iż wyziębiałem sobie tyłek siedząc na betonie w cieniu zamiast na słońcu...
Dodatkowo były atrakcje zoologiczne, poczynając od kulawego koguta i kur, jazgoczących gdzieś tam kundli aż po dziwnie miauczącego kota (kotkę?), w którego Radzik rzucił kawałkiem pączka! Brutal!!! (Tzn. Radzik twierdzi, że pączek był stary i niejadalny i że chciał podzielić się z niewątpliwie głodnym zwierzęciem. Zwierzęcie poczuło się raczej zagrożone na widok nadlatującego pączka, więc ze znaczną prędkością ewakuowało się ze strefy rażenia.)
Adam Piotrowski
adam p
klubowicz
725097   adampiotrowski@poczta.fm   rowerami.com  
uciekajacym pociagom mowimy stanowcze nie! :: 2007-03-25 23:37:53
ano rajd fajny...
popasy dnia nastepnego mielismy juz tylko ze 2...
przed sklepami....
widzielismy jak siedzieliscie na polance przy jeziorze bodaj stezyckim...
a czy grupa wiezycka w koncu wybrala sie na wiezyce?...
widzieliscie snieg?...
bo my tak...:P
aha no i fotki... galeria tutaj
dzieki za fajny rajd...
Adam Kępa
Kemp
klubowicz
pazuryskorpiona@wp.pl   http://duzozyciamaloczasu.word  
Do zassania :: 2007-03-26 13:17:40
Foty zamieszczone dzieki przychylności Mariusza

Kemp

Izbi foty z dnia

Izbi po zmroku

Kury

Izbi filmiki
Mariusz Kulczycki
Wili
klubowicz
wiliino@op.pl   
Rajd :: 2007-03-26 14:22:52
naprawde szkoda ze nie moglem pojechac z wami na rajd :/ na ale coz nie zawsze mozna :)
Wielkie dzieki dla Radzika za znalezienie fajnej szkoly z jeszcze fajniejszym dyrektorem :) Marcie za stworzenie mozliwosc dojazdu i powrotu z rajdu :) i tej cholerze ktora podharcerzyla mi jedna godzine snu z soboty na niedziele za nie wypoczecie :)
Sebastian Łobanowski
Candy
klubowicz
4621584   candywinko@gmail.com   
Rajd thanks :: 2007-03-26 23:14:04
Tego rajdu na bank nie zapomne :D wielkie dzięki dla organizatorów i mojego towarzysza niedoli Jaskóła. wiecie wszyscy byliście fajni i zakręceni każdy na swoj sposób :) mam nadzieje że kolejne rajdy beda tak samo ciekawe
pozdro dla ludzi którzy kompali się ze mną w jeziorku :P
i dla Toffiego za rzeczną przeprawę
wasz Candy (po nocy chrapek)
:P
Kamill Jaskólski
Kamill Jot
klubowicz
2148475   JusTQL@gmail.com   blog.studiopm.pl  
JusTQL tez sie dobrze na[ba]wil{l} :: 2007-03-28 10:37:50
1) linki podane przez Kemp'ego nie dzialaja +=/
Candy!! A czemu Twoich fot nigdzie nie umieszczono?

2) rajdzik jak zwykle udany i (niestety) szybki.
Problemem chyba jest zbyt sprawna grupa, w ktorej czas zbyt szybko uplywa..
No to kiedy kolenje?! (KW II odpada +=/ )
Mariusz Kulczycki
Wili
klubowicz
wiliino@op.pl   
foty :: 2007-03-28 21:26:28
foty ktore byly umieszczone przez Adama sa tylko wczora padł serwer :( ale juz dzisiaj dziala ;) i mozna sciagnac
Michał Rynkiewicz
Toff
klubowicz
3317349   michal_rynkiewicz@wp.pl   
Radzik!!! :: 2007-03-30 21:33:22
Dawaj foty do relacji!!!!
Tomasz Radzikowski
Tomek R.
klubowicz
tom.radzikowski@gmail.com   
Są foty pod relacją! :: 2007-04-01 15:28:11
Po długiej mordędze przy ściąganiu i selekcji, a później konwertowaniu są foty pod relacją :) Aha! Cieszę się, że rajd Wam się podobał :)