glowna O klubie
Relacje Najblizsze plany
Kurs OT Forum
Kaszubska Włóczęga Sukkub
Puchar GDAKKA Sniegolazy
Dolacz do nas Szlak Zrodla Marii
Lista Klubowa Panel Uzytkownika
Odznaki PTTK Zasoby

Logo AKK GDAKK

SSPG

PTTK


tuttu

Coltex Dakar

Roberts


Kurs fotografii


Eko-Kapio


Radio Sar

Relacje z imprez
GDAKKowanie u innych
termin: 24.02.2007
sezon: Wiosna 2007
1172171889
Autor tekstu: Adam Kępa; Maciej Rynkiewicz
Autor zdjęć: Adam Kępa; Maciej/Michał Rynkiewicz

Relacja z rajdu z SKT PG Fify

To chyba jedyny weekend przed wakacjami, w czasie, którego nasz Klub niczego nie zaplanował, więc stwierdziłem, że to dobry powód by zbadać ile jest prawdy w prawdzie o naszym zaprzyjaźnionym klubie Fify. Plan był prosty i zakładał przeniknięcie w nurt imprezy i przekabacenie Prezeski, by przeszła do naszego Klubu ;P inne plany były mniej ważne i może napomknę o nich w trakcie. W sobotę przed południem, spakowałem plecak w trakcie skoków narciarskich, nie zapominając jednak o wódzie święconej i po pojawieniu się u mnie Szymona razem ruszyliśmy ku nieznanemu (dla mnie). Plan dzienny zakładał przejście trasy z Wejherowa do małej mieściny o nazwie Gniewowo, jednak nie było mi dane szybko poznać organizatora trasy gdyż spóźnił się nam na SKM-kę. W pociągu wpadliśmy na Anię z Przemkiem., w Wejherowie, dołączyła jeszcze Ela, w tym składzie doczekaliśmy przybycia Organizatora trasy-Bartka i Lenona zapychając się w Doner kebabie. Trasa nie była ambitna i miała raczej na celu przewietrzenie zatęchłych umysłów, jednak nad wyraz była ciężka, może przez śnieg. Trasa odchodziła i wracała, co chwilę do granic miasta, więc żartowaliśmy sobie, że ciągle mamy 10 minut do kebaba. Przez jakiś czas towarzyszył nam młodszy facet z młodym psem, co doprowadziło w końcu do tego, że pies totalnie olał właściciela i uciekając mu wracała do nas, na dokładkę pozwolił sobie na wylizanie mi połowy twarzy podczas montowania arcyważnego stanowiska przyziemnego do wykonania fotki. Przed 17.00 zmęczenie rozstrzeliło nam troszkę grupę na szlaku, co pozwoliło mi na przeprowadzenie paru bardziej bezpośrednich wywiadów i okazało się na przykład, że Fify wcale nie likwidują i nie zjadają członków innych organizacji-kolejny mit obalony! ;] Na bazę w Gniewowie stawiliśmy się już po zmroku, chyba koło 18.00. Ach co to było za przeżycie poczuć -2*C w budynku w którym miało się spędzić kolejne 15h :D Piece w każdym z pomieszczeń zaczęły się już rozgrzewać, więc w oczekiwaniu na zmotoryzowanych skupiliśmy się wokół tych przyczółków życia. Komiczna to była sytuacja, bo naprawdę ciężko było odejść od takiego pieca. Z czasem pojawili się też znajomi organizatorki wieczornego balu przebierańców w stylu weneckim, jednak jaki kontrast!, my wygnieceni turyści, oni pod krawatami i w sukniach wieczorowych, co się późną nocą dowiedziałem, towarzystwo to zrozumiało, lub zostało poinstruowane że impreza jest w strojach reprezentacyjnych :) My w końcu się przemogliśmy w tym mrozie i się przebraliśmy, no ale co to było, wenecki gondoliniarz dwa weneckie lumpy ala Indiana Jones, dwa weneckie dresy, dwóch weneckich braci zakonnych, jedna wenecka sędzina i trochę weneckiej szlachty. Na początku było drętwo, ale z czasem tak się rozkręciło, że w zagadaniu można było wylać pół wina obok garnka na rozgrzaną płytę i się nie zorientować! Plan przekabacenia pani Prezes próbowałem zrealizować, ale co się okazało, Marysia pojechała kiedyś z GDAKKami na wycieczkę rowerową organizowaną przez Adama i to traumatyczne przeżycie pchnęło ją do tak desperackiego kroku jak Prezesostwo gdzie indziej ;P Nawracanie na dobrą drogę zajęło mi czas do rana, jednak chyba nie przyniosłem wstydu Klubowi i matuszce Statutowi ;P




Relacja z rajdu z AKT Olsztyn

Już około tydzień wcześniej dostaliśmy zaproszenie na rajd od AKT Olsztyn, jednak z decyzją czy pojechać zwlekaliśmy do ostatniej chwili. W czwartek wieczorem zapadła decyzja - jedziemy spenetrować tereny otaczające miasto narodzin Toffa!
Pociągiem przyjazd do Olsztyna zajmuje 2h 40min, zbiórka o 8:30 w holu dworca, więc wyjazd pociągiem o 5:47. Połowa, no może trochę więcej podróży upłynęła sennie...nawet bardzo, gdy obudziliśmy się w Suszu zauważyliśmy, że... tu nie ma już prawie w ogóle śniegu (u nas około 30cm). Kolejne parę chwil spędziliśmy rozmyślając dlaczego Rajd nazywa się Lubański i co on ma wspólnego z Lubaniem!? (jak się później okazało, już na trasie, organizator ma na nazwisko Lubieniecki a mówią na niego Luban :)).
O 8:35 wchodzimy na halę dworca Olsztyna Głównego gdzie spotykamy grupkę turystów, z którymi to będzie wspólnie przemierzać szlaki Warmii. Tam, krótkie wspomnienia Maćka (prezesa AKT) jak to się jeździło z GDAKKiem i człowieka legendy „Betonowego”. Wsiadamy do nowego szynobusu i w drogę. Z każdą kolejną stacją ludzi przybywało aż w Cerkiewniku wysiadła nas grupa 15 osobowa. Tam odłączyliśmy się na chwilkę od grupy by zrobić zakupy w sklepie, w którym zostaliśmy nad wyraz mile obsłużeni, ale przypraw do piernika czy goździków nie było... :P Doganiamy grupę nad jeziorem Limajno, skąd już idziemy razem.
Tam po lodzie ślizgamy się kawał drogi :). Po wyjściu na suchy ląd wracamy dosłownie na minutkę na czerwony szlak gdzie dokonuje się pierwszej konsumpcji, my wyjmujemy butlę gazową, palnik i robimy grzańca :) Kolejne kilometry to przejście przez las, trochę drogą trochę na przełaj. Zaliczamy ambony i przechodzimy wąwozami. Na drodze stają nam przeszkody, które tylko kierownik mógł pokonać... :P Dochodzi nawet do krótkiej wojny (szyszka = granat). W tej spokojnej sielskiej atmosferze zakłócanej tylko przez Prosiaka(to ksywa) mówieniem „ja już dalej nie idę”, „ja już nie mogę” dochodzimy do dwóch jeziorek Mała Pupka i Duża Pupka. Na przesmyku pomiędzy zbiornikami stała leśniczówka, przy której pasły się dziki (w zagrodzie) – wołaliśmy je: cip cip cip, taś taś taś, ale nie reagowały.
Ze względu, że jeziora oblodzone to idziemy dalej na przełaj. Po przejściu połowy okazuje się, że na brzegu ktoś znalazł rozpalone ognisko (?!). Wykorzystaliśmy je na zrobienie postoju, ogrzanie się i upieczenie kiełbasek.
Po nabraniu sił udaliśmy się w okolice rzeki Łyny. Tam po zamarzniętych rozlewiskach tej rzeki udajemy się na południe. Jak się okazuje po chwili, lód jest kruchy i dużo słabszy niż na jeziorach, co parę osób doświadczyło – na szczęście obeszło się bez zamoczeń. Docieramy do mostku, który widnieje na mapie. W rzeczywistości jest tam coś w stylu kładki własnej roboty, w miejscu gdzie kiedyś był porządny most, ale ktoś go spalił... Tam, krótki postój, bo od ogniska zrobiliśmy już parę ładnych kilometrów.
Dalej wzdłuż rzeki Łyny tylko teraz już jej wschodnim brzegiem idziemy na południe do tamy w Barkwedzie. Po drodze mokradła pokryte lodem, po których to niepewnym krokiem przechodziliśmy chwilami prześlizgując się. Część chodziła drogą, część na przełaj. Nawet ktoś powiedział, żeby kierownik nie robił sobie jaj, że przecież tu ludzie z Londynu, Kętrzyna i Gdańska przyjechali i oni nie będą się pocić!
Około godziny 15:20 docieramy do tamy koło Barkwedy. Następnie sklep i zakupy. Tam okazuje się, że dwie osoby wracają samochodem do Olsztyna, więc kulturalnie żegnamy się z współtowarzyszami podróży i wracamy na nocleg do Olsztyna. Reszta grupy idzie na polanę, gdzie mają ognisko i nocleg w namiotach ;).
Na koniec serdecznie dziękuję za miły rajd organizatorowi i całej ekipie AKT Olsztyn i zapraszam na nasze wyjazdy ;)

Strona internetowa AKT'ów: www.akt-olsztyn.prv.pl



Poniżej zdjęcia z rajdu z SKT PG Fify
zdj1
Kalwaria Wejherowska
zdj2
Na czarnym szlaku
zdj3
Pies ze zdjęcia zwiał
zdj4
Dyskusja min. o wspaniałej formie spędzenia weekendu
zdj5
najlepsza miejscówka w szkole
zdj6
Pierwsza część balu przebiegła w okolicy pieców
zdj7
grupówka
zdj8
Osiągnięcie wylać połowę zawartości przy wlewaniu
Poniżej zdjęcia z rajdu z AKT Olsztyn
zdj9
Po wizycie w sklepie w Cerkiewniku gonimy grupę :)
zdj10
Toff w odbiciu idealnie gładkiego lodu na jeziorze Limajno
zdj11
Ślizgamy się wzdłuż brzegu jeziorem :)
zdj12
Pokrywa lodu była dość gruba - tzn. tak nam się wydaje :P
zdj13
Nie omieszkaliśmy się podpisać :)
zdj14
Później już prosto (czasem na przełaj, czasem drogą) na południe...
zdj15
Wojna by AKT (szyszka = granat)
zdj16
Luban (organizator) i Spychu określają nasze położenie w terenie
zdj17
Jezioro Pupko Duże (chyba) znowu po lodzie :)
zdj18
Krajobraz dość często spotykany na Warmi
zdj19
Rower jest wielce ok i jak widać rowerem można wszędzie - nawet po mokradłach - tego dnia zamarzniętych
zdj20
W dole grupa kawałek dalej płynie rzeka Łyna
zdj21
Kiedyś mostek...teraz, hmm... kładka to wielkie słowo :)
zdj22
Tama w Barkwedzie
zdj23
Powrót w wagonie rowerowym do Gdańska...
Komentarze wyjazdu
Maciej Rynkiewicz
Cox
klubowicz
603000   rynkiewiczm@gmail.com   
Więcej... :: 2007-02-25 23:41:47
Nasze wszystkie zdjęcia z rajdu do Olsztyna i okolic na:
http://www.pg.gda.pl/~maciex/Rajd_AKT.rar
Michał Rynkiewicz
Toff
klubowicz
3317349   michal_rynkiewicz@wp.pl   
Foty AKT z Rajdu Lubańskiego :: 2007-03-03 13:12:34
http://uwm.edu.pl/akt/_strona_akt/imprezy/index.html

(U góry strony - rozwinąć listę i przewinąć na sam dół.)
Wojtek Najmowicz
TaZZ
klubowicz
TaZZman@interia.pl   
rodzinne tereny... :: 2007-04-22 21:08:57
Milo poczytac o rodzinnych terenach na stronie Gdaka:) j.limajno eh ...
pozdrawiam :)