glowna O klubie
Relacje Najblizsze plany
Kurs OT Forum
Kaszubska Włóczęga Sukkub
Puchar GDAKKA Sniegolazy
Dolacz do nas Szlak Zrodla Marii
Lista Klubowa Panel Uzytkownika
Odznaki PTTK Zasoby

Logo AKK GDAKK

SSPG

PTTK


tuttu

Coltex Dakar

Roberts


Kurs fotografii


Eko-Kapio


Radio Sar

Relacje z imprez
Sesja vs. Rower, czyli z Helu do Gdańska rowerem.
termin: 21 czerwca
sezon: Wiosna 2006
1150758542
Autor zdjęć: Maciej Rynkiewicz
zdj1
Jak tylko weszliśmy na prom zaczęło padać... :>
zdj2
od lewej: Kijana i Kuba (w tle odciągają szambo!!)
zdj3
do czasu płynięcia przez port, nie nudziło się nam...
zdj4
"malutki" statek ;)
zdj5
Twierdza Wisłoujście
zdj6
o tam....
zdj7
Dopływamy do Helu, czekamy zwarci i gotowi :)
zdj8
Na ścieżce, gdzieś pomiędzy Helem a Jastarnią
zdj9
Kuba ucieka mi z kadru :P
zdj10
Ścieżka prowadzi wzdłuż drogi, raz niżej...raz wyżej :)
zdj11
Kuźnica :)
zdj12
Piękny kościół w Kuźnicy
zdj13
Dokończyli ścieżkę z Władysławowa do Swarzewa
zdj14
Zaraz kawałek główną drogą i jesteśmy w Pucku.
zdj15
W Pucku spotkał nas pierwszy deszcz.... (ale za to były dobre lody ;P)
zdj16
A takie urwanie chmury doszczętnie nas zmoczyło w Gdyni...
Komentarze wyjazdu
Adam Piotrowski
adam p
klubowicz
725097   adampiotrowski@poczta.fm   rowerami.com  
hehe :: 2006-06-21 22:58:17
pogoda widze byla klawa. ja tam w kazdym razie sie w tym czasie egzaminiwalem a rower odpoczywa..
Ewa Smyk
Ewa S.
klubowicz
3365564   platonka@wp.pl   www.akk.pg.pl  
Drodzy rowerzyści :: 2006-06-21 23:08:24
Wnioskuje z relacji, że wypad się udał:) Jak zwykle nie zabrakło Wam wrazeń nie tylko związanych z rowerkowniem co samo w sobie jest frajdą, ale także tych zwiazanych z pogodą, która lubi płatać figle o czym sama wielokrotnie się przekonałam na tego typu wyjazdach:) Przyznacie mi chyba jednak rację, że właśnie najfajniej jest wtedy kiedy nic sie nie da przewidziec.Poza tym dzieki tym dodatkowym atrakcjom nie ma czasu na nudę, prawda? Zreszta nawet jak czasem czlowiek marudzi, że pogoda mu przeszkadza to i tak z usmiechem na twarzy to wspomina. A w życiu własnie o to chodzi by cieszyć się każdą chwilą i czerpać z niej to co dla nas najlepsze. Zgodzicie się ze mna?Szkoda, że nie mogłam Wam towarzyszyć. Brakuje mi tych szalonych rajdów rowerkowych... Mam nadzieje,ze niedlugo nadrobie zaleglosci w tej kwestii:)Pozdrawiam serdecznie uczestników wyprawy:)
Jakub Sobuń
Nubosabuk
klubowicz
4865178   parampampam@o2.pl   www.obrazy.blogownik.pl  
deszcz jest gut:) :: 2006-06-22 14:36:52
najbardziej podobalo mi sie przejeżdżanie przez stromą ulice, woda miala bardzo szybki nurt i miala z 10 cm glebokosci, udezala z boku i rower stawal sie w pewnym rodzaju tamą:) az ciezko bylo sie utzrymac:) w takiej ulewie to nigdy jeszcze niejechalem, jedyny minus to taki ze w plecaku przez przypadek mialem indeks z karta egzaminacyjna... a wtakiej ulewie nic sie nieuchowa nawet jak bylo zawiniete w kurtke:( indeks juz wysuszylem i jakos wyglada, ale gorzej z karta... ale to taki maly minusik tylko, reszta super:P wyjazd jak najbardziej udany:)
Maciej Rynkiewicz
Cox
klubowicz
603000   rynkiewiczm@gmail.com   
wypad :) :: 2006-06-24 15:08:41
no coz ;) zaczelo sie bardzo fajnie... dojechalismy i weszlimy na statek zaczelo padac :P potem przestalo na szczescie a jak bylismy w Helu to nawet slonce wyszlo :) potem az do Pucka przejazd nie wyroznial sie niczym szczegolnym, poza podziwianiem krajobrazu i swiezo zrobionej sciezki :] (swiezo w kawalkach ;P bo sporo juz jest dlugo ;) )
sciezka juz jest zrobiona z Helu az do Swarzewa :] odcinek z Juraty do Helu jest taki sobie, bo to nie jest kostka jak wszedzie tylko szuter.
kontynuując w Pucku jemy dobre lody, spotyka nas pierwszy deszcz :)
potem co kawalek juz nas moczylo, co chwile oczy zachlapane woda wiec nic nie widac :P tak dojechalismy do Kosakowa :] gdzie jadac w strone Gdyni zauwazylismy ciemne chmury i blyski, potem bylo slychac grzmoty... a na koniec poczulismy na plecach urwanie chmury i widzielismy burze w odleglosci jakies 200/300 metrow od nas...
to wystarczylo zeby nas sklonic do dalszej jazdy w dol - do Centrum Gdyni :) tam przejazdy przez ulico-rzeczki, gdzie glebokosc zanurzenia dochodzila do 1/3 wysokosci kola :]
podczas tej burzy rozdzielilismy sie i tak jak Kijana z Kuba sie znalezli tak ja ich juz nie znalazlem i dotarlem do domu sam :)
no coz co do start to moge zaliczyc licznik, bo sie troche zalal i nie funkcjonowal najlepiej... dystans wyniosl okolo 105km
ahaaa :D lubie wyjazdy ktore urozmaica nam pogoda ;)