glowna O klubie
Relacje Najblizsze plany
Kurs OT Forum
Kaszubska Włóczęga Sukkub
Puchar GDAKKA Sniegolazy
Dolacz do nas Szlak Zrodla Marii
Lista Klubowa Panel Uzytkownika
Odznaki PTTK Zasoby

Logo AKK GDAKK

SSPG

PTTK


tuttu

Coltex Dakar

Roberts


Kurs fotografii


Eko-Kapio


Radio Sar

Relacje z imprez
SPARTAN czyli przejdź samego siebie :)
termin: 3 IV
sezon: Wiosna 2004
SPARTAN
Autor tekstu: Kali
Autor zdjęć: Franciszek Grupa

To dopiero pierwsza edycja Spartana, a już była to świetna impreza. Dwie trasy łatwa (czyt. trudna ) i trudna (czyt. bardzo trudna ), dodatkowa atrakcja w postaci przeprawy linowej, ponad 120 uczestników, a przede wszystkim to co tygryski (hmm albo Gdakki ) lubia najbardziej - dobra zabawa !!!

Wyniki, zdjęcia, podsumowanie i rozliczenie imprezy znajdziecie na stronie www.spartan.prv.pl


Relacja Kaliego:

trasa "łatwa" ;))

Na dworzec w Rumii dotarliśmy z bratem za 5 dziewiąta, a tam... Totalny szok... Ludziów jak mrówków... Ledwo było gdzie stanąć... No, ale cóż... Po kilku chwilach ostrego przepychania udało mi się zapisać nas na listę i wylosować numer... I tu pierwszy zonk tego dnia: Wylosowałem nam minutę 84 (ostatnią na łatwej)... No, ale nic... Nie ma to jak przeciąg, półtora godzinne czekanie i ból nóg jeszcze przed startem... W końcu jednak się doczekaliśmy i nadszedł upragniony start... Ambitnie wyrwaliśmy do przodu i po 200m nie mieliśmy pojęcia gdzie skręcić... Jakimś cudem udało nam się wybrać dobrą drogę i pierwszy punkt zaliczyliśmy. Z kolejnymi już było gorzej... Najpierw na dwójkę dotarliśmy dookoła, robiąc jakieś 2-kilometrowe kółko (drobny error w obliczeniach ;) ), a potem podobny numer odwaliliśmy na trójce idąc nie w tą mańkę kolejne 2 kilometry. Z czwórką problemy były już mniejsze i w miarę szybko ruszyliśmy na PK5. No i znowu kiepska analiza kompasu i mapy i doszliśmy do wniosku, że cholera nie wiemy gdzie jesteśmy... Na szczęście usłyszeliśmy jakieś głosy... Okazało się, że to około 10 osobowa ekipa z łatwej... Zeszliśmy do nich i wspólnymi siłami znaleĽliśmy nieszczęsny paśnik... Przyszła kolej na szóstkę, która na mapie wyglądała na najprostszy punkt... Ale nie !!! To by było za piękne... Szóstkę ktoś podpieprzył i lataliśmy kilkadziesiąt minut jak barany wokół jednego grzbietu zanim doszliśmy do wniosku, że nie ma sensu i lecimy dalej... Siódemka też nie wyglądała na trudną i być może taka nie była jeśli leciało się po grzbietach wzniesień. My jednak wybraliśmy „genialną” opcję pójścia dołem, po bruku... Tylko, że z tej strony to już wyglądało gorzej, a raczej w ogóle nie wyglądało, bo zamiast jednej skarpy, która była na mapie, było ich chyba z dziesięć... Totalnie nas to zniechęciło i woleliśmy olać ten punkt, najeść się i ruszyć dalej...

Ósemka nie sprawiła żadnych trudności i szybko trafiliśmy na przeprawę... To był moment, który najbardziej mnie zmasakrował... Zawisłem na środku przejście i nie miałem siły się ruszyć... W końcu jednak i to zaliczyliśmy i ruszyliśmy na PK10. Ten punkcik zaliczyliśmy dzięki pomocy pani ze sklepu w Koleczkowie (pozdrawiam ), która pokazała nam drogę na skróty na Koleczkowski Młyn...

No i dochodzimy do nieszczęsnej jedenastki... (pozdro dla Kazika za lokalizację). Krążyliśmy tam chyba z pół godziny zanim jacyś wspaniali rolnicy nie ulitowali się nad naszymi zwłokami i nie pokazali nam drogi na Cmentarz... Stamtąd już tylko droga na skróty przez las na asfalt i gazem na metę, bo na 12 nie było już czasu...
Doszliśmy o dziwo nie jako ostatni... A wynik przeszedł nasze oczekiwania... SZOK !!! Czwarte miejsce... Potem już tylko szybki marsz na autobus, przebieżka z dworca w Gdyni do domciu i reanimacja przez rodzinkę... A rano kolejny szok... Wchodzę na stronkę spartana, a tu pisze, że w związku z zonkiem na 11 zajęliśmy drugie miejsce... Żyć nie umierać... Pozostaje tylko czekać na 2 edycję Marszu... Organizacja super jak na pierwszy raz, ludzie świetni, a efekt jak na mnie to wprost genialny ;)

PS. Pozdrawiam koleżanki, na które dziwnym trafem wpadaliśmy dość często na trasie... Nie znam imion, ale jedna z nich miała niebieską kurtkę .
zdj1
Dziki tłum
zdj2
Mądrale przy mapie
zdj3
Wszyscy znowu pracują
zdj4
W sam raz na kąpiel
zdj5
Nauka idzie w las
zdj6
Następny rodzaj przeprawy - "na dziadka"
zdj7
Na linoskoczka
zdj8
Sponsor 2
zdj9
Mila się wygłupia
zdj10
Grześ się wygłupia
zdj11
Franciszek się wygłupia
zdj12
Łapiemy stopa
zdj13
Zrezygnowaliśmy
zdj14
PKS nie przyjeżdża
zdj15
Blokada drogi
zdj16
Upragniona meta
zdj17
Liczenie punktów
zdj18
Wielce szanowny organizator
zdj19
Byliśmy naprawdę zmęczeni
zdj20
Niewiedzieliśmy co robimy
zdj21
Aż kobiety się z nas śmiały
zdj22
Ale my ciągle swoje
zdj23
Bez szans na polepszenie
zdj24
Z dziewczynami już spokojnie
zdj25
_
zdj26
_
zdj27
_
zdj28
_
zdj29
_
zdj30
_
Komentarze wyjazdu
Adam Kępa
Kemp
klubowicz
pazuryskorpiona@wp.pl   http://duzozyciamaloczasu.word  
Ten od lin :: 2005-11-21 08:44:57
Nie startowałem,ale cieszę się, że i liny przyniosły trochę radości i na mecie mogliśmy się pośmiać w oczekiwaniu na Spartanów, pozdro też od mojej małej siostry, która zostawiła pamiątkę w aucie Dorotki i Spycha :), Kazik miał farta :)
Hanna Arendt
Hanka
klubowicz
444722   hanna.arendt@wp.pl   www.zawszezarece.pl  
Przeszlam sama siebie?? :: 2005-11-21 19:12:45
ano moze i tak ;) i wcale ze bylysmy calkiemw ysoko ;)