glowna O klubie
Relacje Najblizsze plany
Kurs OT Forum
Kaszubska Włóczęga Sukkub
Puchar GDAKKA Sniegolazy
Dolacz do nas Szlak Zrodla Marii
Lista Klubowa Panel Uzytkownika
Odznaki PTTK Zasoby

Logo AKK GDAKK

SSPG

PTTK


tuttu

Coltex Dakar

Roberts


Kurs fotografii


Eko-Kapio


Radio Sar

Relacje z imprez
Rajd pieszy "Topienie Marzanny"
termin: 22 - 23 III
sezon: Wiosna 2003
Topienie Marzanny
Autor tekstu: Leszek Zawalich, Michał Kasperowicz
Autor zdjęć: Leszek Zawalich, Mateusz Mojsa, Marcin Okraszewski

       Wraz z nastaniem wiosny odbył się pierwszy w tym sezonie rajd szkoleniowo - rekreacyjny. Tym razem wędrowaliśmy ze Sztumu do miejscowosci o nazwie Piekło. Impreza ta miała charakter integracyjny. Jej organizatorem był Klub Turystyczny Fify, który zaprosił do wzięcia w niej udziału inne kluby, w tym również nas. Na rajdzie zjawiło się 27 osób z Gdakka, 27 z Fifów oraz 2 z SKPT.

Już w samym Sztumie, związanym w przeszłości z Prusami i Krzyżakami, mogliśmy zobaczyć zarówno zamek krzyżacki jak i mury obronne. Część, grupy zaciekawiona siedzibą Bractwa Rycerzy Ziemi Sztumskiej zaglądnęła do środka. Można było zobaczyć tam miecze i zbroje oraz spotkać paru rycerzy, którzy chętnie opowiadali o swojej pasji. Po zwiedzeniu zamku grupa Gdakków podzieliła się na dwie części i Każdy zespół ruszył na własną trasę.

Pogoda tego dnia dopisała. Lasy, pola, znów lasy i znów pola. Ambony, jeziorka, trochę zabudowań gospodarskich. Punkt czerpania wody. No i drogi, przecinki. A to wszystko na mapie i w terenie. Tym razem chyba było kursantom dość łatwo. Teren był na tyle spokojny, że nie było się gdzie zgubić. Mieliśmy czas, słonko przygrzewało. Brakowało tylko jednego: ognia i posiłku. Gdy ujrzeliśmy w lesie stosunkowo rozległą polankę, powstałą na skutek wyrębu drzew zapadła decyzja o roznieceniu ogniska. Poszło sprawnie. Kiełbaski mieliśmy już zakupione. Z rozpalaniem też nie było większego problemu. Ku naszemu zdziwieniu, właśnie tam - w środku lasu, gdy już kończyliśmy miło upieczony posiłek na ogniu napotkał nas drugi z zespołów Gdakka. Zrobiła się biesiada na prawie 30 osób.

Po miłych chwilach odprężenia ruszyliśmy dalej. Naszym celem była miejscowość Biała Góra, gdzie Fify zaplanowały spalenie i utopienie Marzanny jak to zwyczaj i tradycja nakazują. Utrzymując z nimi kontakt telefoniczny przyspieszyliśmy kroku. Po drodze minęliśmy rezerwat przyrody o tej samej nazwie co miejsowość. Biała Góra leży tuż przy śluzie na rzece Nogat. To stąd właśnie przyszło marzannie wpaść do rzeki i tym samym definitywnie zakończyć zimę. Gdy przybyliśmy organizatorzy już na nas czekali. Ogień i do wody, niech płynie do morza. Rzeczywiście. Ledwo utopiliśmy marzannę a już parę kroków dalej można było odnale?ć wśród drzew wiosenne bazie.

Słońce świeciło przepięknie nad horyzontem. Nieco wyniesiony nad powierzchnię wał przeciwpowodziowy Wisły a na nim, mknące sylwetki Fifów i Gdakków zmierzających, nieco na północ, do Piekła. Jeszcze tylko rzut oka na kościółek (ambasadę Nieba :-) ) w Piekle, na nadmiernie oswojoną, choć dziką, zwierzynę wałęsającą się wśród pobliskich zabudowań i w oddali zobaczyliśmy okazały budynek szkoły podstawowej. Budynek ten rzeczywiście jest zapewne najokazalszą budowlą w tej miejscowości. Piekło było przed laty bodaj najbardziej wysuniętą na południe częścią Wolnego Miasta Gdańska. Tak okazały dom zbudowali Polacy, ale te znaczne wysunięcie sprawiło, że tuż przed drugą wojną światową padł on szybkim łupem wojsk niemieckich, którzy się tu zadomowili jeszcze w Sierpniu. Dziś budynek jest solidnie odnowiony a tablica fundacji przyja?ni polsko-niemieckiej, znajdująca się na frontowej ścianie elewacji, nie przypomina o dawnych sporach lecz nowych przyja?niach i sponsorach.

Tak okazały budynek okazał się doskonałym miejscem na wieczorną biesiadę. Po kolacji przyszedł czas na piwo, wino i gitarę. Zrobiło się integracyjnie i bardzo sympatycznie. Mała grupa wyruszyła też na krótko z latarkami nad Wisłę. Część skorzystała z sali sportowej. Najpierw rozegraliśmy parę rund koszykówki, po?niej, gdy koszykarze poczuli zmęczenie, Prezi i jeszcze inni rozwiesili siatkę. Po północy coraz trudniej było znale?ć sobie cichy kąt na nocleg. W kątach zalegli już opatuleni w śpiwory niedawni wędrowcy. Jednak Ci którzy doczekali końca sportowych rozgrywek wynagrodzeni zostali komfortowym noclegim na materacach.

       Wschód słońca rano był zapewne przepiękny, ale nikt go chyba nie widział. Sen był ważniejszy :). Zaraz po śniadaniu grupa Gdaków wyszła dość szybko i ruszyła na północny-wschód. Pogoda była znów doskonała. Prezi nas trochę przycisnął. Chyba nie wszyscy spodziewali się znów dość forsownej trasy. Do Gościszewa wyszło znów jakieś kilkanaście kilometrów - więc prawie tyle samo co dzień wcześniej. Z Gościszewa tylko trzy osoby ruszyły jeszcze na kolejne kilka kilometrów by dotrzeć do Malborka. Reszta grupy wybrała PKS prosto do Gdańska.

I tak oto kolejna udana impreza za nami. Twarze tych, co zdecydowali się na ten wypad na pewno stały się nieco bardziej opalone i bardziej uśmiechnięte. No i nie tylko kursanci poczuli w nogach, co to znaczy wędrówka piesza.
zdj1
Narada co do trasy
zdj2
Z góry widać lepiej :)
zdj3
Nasze kursantki są zadowolone
zdj4
Możemy troche nabrać :)
zdj5
GdakkOgnisko
zdj6
A my tez mamy aparat :)
zdj7
Żegnamy zimę
zdj8
_
zdj9
Uhaha nasza zima była zła
zdj10
Sarenka też się ucieszyła, że już nie ma zimy :)
zdj11
Na trasie
zdj12
Szymon grał bardzo fajne piosenki
zdj13
Impreza w pełni
zdj14
_
zdj15
_
zdj16
_
zdj17
_
zdj18
_
zdj19
_
zdj20
_
Komentarze wyjazdu
Adam Kępa
Kemp
klubowicz
pazuryskorpiona@wp.pl   http://duzozyciamaloczasu.word  
mieszane opinie :: 2005-11-22 11:39:16
ale jak dla mnie to było ok! Pikne na tamie palonko Marzanny, Piekielna szkoła, a Szymon wymiatał niemilosiernie na gitarce, Fantazja mnie urzekła :)