glowna O klubie
Relacje Najblizsze plany
Kurs OT Forum
Kaszubska Włóczęga Sukkub
Puchar GDAKKA Sniegolazy
Dolacz do nas Szlak Zrodla Marii
Lista Klubowa Panel Uzytkownika
Odznaki PTTK Zasoby

Logo AKK GDAKK

SSPG

PTTK


tuttu

Coltex Dakar

Roberts


Kurs fotografii


Eko-Kapio


Radio Sar

Relacje z imprez
Ostatnia Wakacyjna Wyprawa - Tatry 2009
termin: 25 IX-3 X
sezon: Wakacje 2009
Elf171230922
Autor tekstu: Anna Interewicz, Bartłomiej Pisz
Autor zdjęć: Ania, Ola, Agata, Bartek, Wojtas, Kulfon, Rybek

Od Organizatorów:

Relacja powstała dopiero miesiąc po powrocie z wyjazdu dlatego, że nie chcieliśmy odwalić taniej tandety i mieć to z głowy:) Inną sprawą było to, że brakowało nam natchnienia w postaci „Dżina Szczęścia z sokiem z limonki” ^^
Przepraszamy, że musieliście czekać.
Zdjęcia możecie powiększyc kliknięciem . Wybaczcie podkreślenia, zostaną usunięte gdy tylko wpadniemy na to jak ;)

Była połowa sierpnia, piękny letni dzień. Dwoje zmęczonych pracą ludzi zasiadło przed komputerami, aby za pomocą sieci globalnej nawiązać połączenie Anglia – Polska. Po wymienieniu wstępnych plotek temat rozmowy zaczął się plątać, kręcić i piąć, piąć, piąć coraz wyżej i wyżej...aż nagle przyszło oświecenie! Po zaliczeniu smutnych obowiązków, jakimi są poprawki w czasie wrześniowej kampanii, pojedźmy w góry!
-Gdzie?
-W Tatry :D
-Na ile?
-Nie opłaca się jechać na krótko, to pojedźmy tak, żeby być tydzień w górach.
-A jaka będzie trasa?
-Hardcorowo-outdoorowa oczywiście:) Postaramy się przejść prawie całe polskie Tatry, zaczynając od Doliny Kościeliskiej a kończąc na szczycie Rysów!
Ta optymistyczna wizja, zrodzona ze wspólnego umiłowanie do wędrowania i gór, dawała im siłę i sprawiała, że praca nie wydawała się taka nudna, a czas płynął szybciej.
Po ustaleniu wstępnej trasy wyprawy, przyszedł czas na szczegóły i detale. W tym momencie zrodziło się pytanie: Jedziemy sami czy jedzie ktoś z nami? Po wielu momentach wahania i niepewności postanowili, że urządzą swój pierwszy, a jednocześnie długi(!) wyjazd Gdakkowy.
Umieścili ogłoszenie na stronie i obgryzali paznokcie w oczekiwaniu na pierwszych chętnych. Cóż to była za radość, gdy wreszcie ktoś odpisał! :) Tu chyba można zauważyć jedną z głównych cech Polaków – wszystko, w tym również zgłoszenie na wyjazd, robimy na ostatnią chwilę...! Aż wreszcie nastąpił TEN dzień – dzień wyjazdu, czyli 25 września 2009. Aby godnie pożegnać Trójmiasto i zapewnić sobie pomyślność wyprawy Grupa 1 (6 osób wyjeżdżających z Gdyni : Agata, Ola, Wojtek, Piotr oraz organizatorzy) udała się do Degustatorni na symboliczne piwko:)


Sprawcy całego zamieszania - Organizatorzy, którzy wcale nie szpanują urodzinowymi koszulkami ^^

Po 14,5 godzinnej podróży megaszybkimi kolejami polskimi dotarliśmy wreszcie do Zakopanego. I tu nastąpiło miłe zaskoczenie – jest ciepło, słońce świeci i nie ma prawie wcale chmur. Napełnieni optymistycznym widokiem całkiem dobrze widocznego Giewontu udaliśmy się do...Tesco!!! (tak, tak to tutaj zawsze zaczynają się największe przygody i wyprawy:p) Obładowani pożywieniem ruszyliśmy wolnym krokiem w kierunku minibusów, aby dostać się do Kir, a następnie wejść do Tatrzańskiego Parku Narodowego. A po wejściu na początek Doliny Kościeliskiej..



...trzeba było zrobić tradycyjny popas (po 10 min marszu). Po prawej stronie mistrz bocznego planu - sok marki Tesco PURE JUICE mający 50% soku :p

W ciągu niezbyt długiego czasu dotarliśmy od schroniska Ornak, gdzie po zjedzeniu pysznego obiadu złożonego z Vifonów oraz chleba z pasztetem (wtedy jeszcze nam smakowało!!) ruszyliśmy na eksploracje pobliskich jaskiń. Weszliśmy i wspięliśmy się wszędzie tam gdzie się dało, czyli do Jaskini Raptawickiej, Jaskini Mylnej oraz do Smoczej Jamy ( w której niestety nie widzieliśmy spodziewanego smoka – zamiast niego były łańcuchy, więc też nie narzekaliśmy)



W czeluściach Jaskini Mylnej

Kolejnego dnia czekała nas dosyć długa podróż. Naszym celem było schronisko na Hali Kondratowej, zatem musieliśmy dojść do Ciemniaka a następnie przejść prawie całe Czerwone Wierchy. Szło się długo, ale dla taki widoków jak te to zdecydowanie warto było.



Ciemniak



Czerwone Wierchy

W poniedziałek mieliśmy rano spotkać się w Kuźnicach z Grupą 2 (w składzie: Kulfon, Karola, Rybek, Natalia oraz Biały), która dojeżdżała do nas stopem z Olsztyna! Oczywiście nie udało nam się zsynchronizować, czego efektem było spotkanie się w schronisku (Murowaniec) dopiero wieczorem. Aby nie marnować cennego czasu Grupa 1 podzieliła się na 2 mniejsze podgrupy i wyruszyliśmy na szlaki.

Ekipa Bartek-Wojtek postawiła sobie za cel zdobycie Zawratu od strony Murowańca oraz przejście kawałka Orlej Perci (Zawrat - Kozia Przełęcz)



Przełęcz Zawrat



Wojtas: "Tak, tak tędy mamy zejść. Chcesz iść pierwszy? " Orla Perć



-Nie zeszłeś! -Zszedłem, jestem hardkorem!!!



Zdjęcie z Orlej bez łańcuchów to jak pusta butelka po piwie -czegoś brakuje:)

Ania, Agata, Ola i Piotr uznali, że nie warto być przesadnie hardcorowym i wybrali złoty środek – Świnica :)


Zaciesz: tam idziemy!!! :)

Szczyt lekko przerażał, ale...


… po morderczym ataku został zdobyty :)


I też mieliśmy fajne łańcuszki!

W czasie gdy my walczyliśmy o przetrwanie na Orlej lub Świnicy, doganiała nas Gdakkowa ekipa pościgowa...


… powoli jednak bardzo :P

Skoro we wtorek rano byliśmy już wszyscy w komplecie, trzeba było zacząć od gruppen foto przed Murowańcem:




11 piechurów wyrusza, ale znów z podziałem na hardcorowców i ekstremalnych hardcorowców ;)

Ci pierwsi udali się do D5SP przez przełęcz Krzyżne, czyli ostatni punkt Orlej Perci


Zaczęło się zielono...


...ale szybko zamieniło w szaro :P

Za warunki atmosferyczne oraz ogólną szarośc organizatorce nieźle się obrywało... Bo przecież specjalnie dla kochanych Gdakków zamówiła uroczą mgięłkę ;)

Z przełęczy Krzyżne rozchodzi się podobno jeden z najpiękniejszych widoków w Tatrach...


... nie było nam jednak dane w pełni tego ocenic ;)


Za to zdobyliśmy (dla niektórych) pierwszy i (dla każdego!) najważniejszy i najcięższy szczyt wyjazdu... Małą Buczynową Turnię! :P
A Biały podołał temu mega wyczynowi nawet pomimo braku kurtki ;)

Zejście do schroniska było mgliste i kamieniste – małe podłe kamyczki były przyczyną kilku wypadków (szczęśliwie żaden z nich nie był śmiertelny), a także głośne – na szlaku spotykaliśmy bowiem panów z kilofami :) Niestety, nikt ich nie uwiecznił...


Przy Wielkim Stawie – lekko zmoknięci, pierwszy i ostatni raz na tym wyjeździe :)

Tak zwana grupa „ekstremalnych hardcorowców” zaczęła dzień od szybkiego podejścia do Zmarzłego Stawu. Staw wydawał się niewzruszony i wcale nie był zmarzły...czego nie można było powiedzieć o nas. Wiatr dawał się dosyć mocno we znaki, więc na popasie wypiliśmy ciepłej herbaty, zjedliśmy coś słodkiego i nałożyliśmy na siebie wszystko co mieliśmy:



Cebulki ^^

Po dojściu na początek Żlebu Kulczyńskiego oraz wspięciu się po kilku łańcuchach natrafiliśmy na tabliczkę, która, wraz z nadciągającymi ciemnymi chmurami, napełniła nas w pełni optymizmem:)




Niewzruszeni ostrzeżeniami wyruszyliśmy dalej. Niestety pogoda, łańcuchy oraz czas nie pozwalały nam na zrobienie zbyt wielu zdjęć. Patrząc z perspektywy czasu, podejście to było trudniejsze niż Rysy!




Po mozolnej wspinaczce dotarliśmy na szczyt Żlebu a tam czekała nas ciekawa przygoda. Odpoczywając i popijając w miarę ciepła herbatę spotkaliśmy niespodziewanie samotnego turystę kierującego się w przeciwną stronę niż my (w dół Żlebu). Z nim to zrobiliśmy bardzo ciekawy biznes – naszą część czekolady wymieniliśmy na kawałek prawdziwej kiełbasy ( istny rarytas po kilku dniach jedzenia pasztetu i vifonów!!).
Gdy doszliśmy już do szlaku którym można było zejść w dół do Doliny 5 Stawów Polskich zdaliśmy sobie sprawę, że na Kozi Wierch mamy rzut beretem (jakieś 15-20 min drogi), więc bez zbytecznego myślenia ruszyliśmy pod górę. Szczyt niestety nie był dla nas łaskawy. Panowała gęsta mgła i mżawka, przez którą kamienie stawały się śliskie i robiło się coraz bardziej niebezpiecznie. Ruszyliśmy więc w dół do D5SP.

2 ekipy dotarły do schroniska z różnicą czasu między sobą około 30 min. Jeżeli ktoś będzie miał przyjemność nocować w Schronisku w Dolinie 5 Stawów Polskich to powinien pamiętać o dwóch sprawach: jest to jedyne schronisko, gdzie nie ma ciepłej wody (!) ale jest za to g e n i a l n y grzaniec ^^


Schroniskowy wieczorek i rozkoszne miny – to na pewno wpływ grzańca ;)


Kisielek w myśl zasady: co moje to twoje :D

Zaczął się kolejny piękny dzień :)


Tym razem nawet słoneczny!


Pogoda sprzyjała okazywaniu sobie ciepłych uczuć ;)

Większość z nas (ta, która jeszcze tam nie była) wyruszyła więc na Zawrat.


Po drodze zaliczając spotkanie bliskiego stopnia z pewną przemiłą kozicą :)


Prawie pod szczytem nieźle zawstydził nas Wojtas, który nagle namyślił się na kolejną wizytę na Zawracie i dogonił nas z prędkością światła... Trasę, która zajęła nam ponad godzinę, przebiegł w ok. 20 min.!


A tu już Grupen Foto na Zawracie

Na przełęczy czekała nas kolejna rozłąka... Kulfon, Karola & Rybek postanowili że muszą zdobyć Świnicę, i żaden śnieg, wiatr ani lód im nie przeszkodzi!



Nie było łatwo...


Ale zdobyli :)

Druga część Zawratowców pozazdrościła naszym Ekstremalnym Hardcorowcom i postanowiła również posmakować choć kawałeczka Orlej Perci ;)


Szpan na łańcuchach tak się nam spodobał, że za rok zamierzamy przejść całość!


Ciekawe zjawisko – strona pasma opadająca w kierunku Hali Gąsienicowej pokryta była szronem i lodem, a na drugiej – spadającej do Pięciu Stawów – nie było żadnych oznak przymrozku ;)

Po tylu atrakcjach powróciliśmy do schroniska w Pięciu Stawach, by zjeść kolejną porcję żurku, zabrać plecaki... i znów wyruszyć w drogę! Tym razem do schroniska nad Morskim Okiem :)

I znów, aby życie miało smaczek... stworzyliśmy dwie drużyny:Większość wybrała szybszą (ale też piękną!) trasę przez Świstówkę


Maszerujemy nad Doliną Pięciu Stawów, zostawiając piękne widoki w tle...


… i przybywając do nowych, równie pięknych, oświetlonych zachodem słońca szczytów :)


Jeden z wielu popasów pod przykrywką podziwiania widoczków :D

A hardcorowcy...



..zaczęli od próby złapania stopa na Szpiglasową Przełęcz :)

Gdy ta, dziwnym trafem, nie doszła do skutku postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce. A raczej nogi:P Idąc kamiennymi serpentynami coraz wyżej słońca, mogliśmy podziwiać jeden z najpiękniejszych widoków na D5SP




Po tak cudownych widokach nie sądziliśmy, że ujrzymy coś bardziej doskonałego. Jakież było nasze zdziwienie, gdy po przejściu z Przełęczy Szpiglasowej weszliśmy na Szpiglasowy Wierch. Słuszne są głosy mówiące o tym że tam panuje inny mikroklimat. Widok na oświetlone przez słońce szczyty wybijające się ponad chmury sprawiał, że dech zapierało w piersiach.



Szpiglasowy Wierch

A schodząc w dół do Morskiego Oka widzieliśmy dualizm świetlny naszego przyszłego celu – Rysów.



Gdy wreszcie wszyscy dotarliśmy do celu, w pięknym stylu uczciliśmy kolejny męczący lecz niezmiernie satysfakcjonujący dzień ;)


Smak zwycięstwa...i cena przestaje grać główną rolę.

Schronisko nad Morskim Okiem pozytywnie nas zaskoczyło przytulnym pokoikiem, gdzie wszyscy mogliśmy spać razem na dwóch wielkich „ławach”! A także razem smarkać, prychać, kaszleć, chrapać, czy co tam jeszcze każdy miał w zanadrzu, gdyż tatrzańskie choróbsko do tego czasu opanowało już wszystkich ;)


A rano (wersja niektórych śpiochów: w środku nocy) pełni zapału i chęci opuściliśmy schronisko, by zrealizować główny cel wyprawy... Rysy!


Przeszliśmy dookoła Morskiego Oka, a potem wyżej do Czarnego Stawu. Tam zatrzymaliśmy się przy czapie śnieżnej, przy której każdy chciał mieć zdjęcie z Tym, Który Był Ponad Wszelkie Kurtki :D


I tak pniemy się coraz wyżej, ponad Czarny Staw...


I jeszcze wyżej...


...WYŻEJ...


...aż WRESZCIE wszyscy szczęśliwie weszliśmy ma szczyt :)
Taaaaaak!!! Rysy zdobyte! :D Wyżej już w Polsce nie można :D


Zaczęło się robić coraz zimniej., aż wreszcie usłyszeliśmy: „Miiiii...Chcę już schodzić do mamy!!!”


Jeszcze tylko, jak na prawdziwe Gdakki przystało, pozostawiamy po sobie ślad...

… i już można schodzić:)
Prawdziwa okazała się zasada, że łatwo wleźć, trudniej zleźć! :P


Przełączka – to miejsce sprawiało, że robiło się naprawdę gorąco... Na wyciągnięcie ręki (nogi?) mieliśmy 500-metrowe urwisko!

Po szczęśliwym powrocie do Morskiego Oka można było wypić sobie grzańca lub piwko zwycięstwa. Było głośno, wesoło i każdy chciał się podzielić wrażeniami z Rysów oraz udowodnić innym, że jednak jest hardcorem^^ Taaaaak, w tym miejscu powinno się powiedzieć: „A potem się umyliśmy, zjedliśmy obiad i poszliśmy spać” No cóż...organizatorzy wyobrazili sobie happy end trochę inaczej:p Kazali ubrać ciężkie, transportowe plecaki i iść po ciemku kolejne 9 km, tyle że asfaltem!!!. Celem była ostatnia baza tego wyjazdu, czyli schronisko w Dolinie Roztoki.

Ostatniego, leniwego dnia udaliśmy się do Palenicy, po drodze strasząc niewinnych „turystów”, spacerujących w stronę Morskiego Oka z najzacniejszym piwkiem w ręku... Okrzyki: „Patrzcie! Oni mają Specjala!!!” mogły zdziwic ;) Stamtąd pojechaliśmy do Zakopanego, aby tam poczuć się wreszcie jak prawdziwi „turyści”, czyli przejść się po Krupówkach i zjeść jakiegoś Fast Fooda :p


Tak jak wyjazd zaczęliśmy tak też go skończyliśmy:) A piwo w końcu było w ludzkich cenach...


No i oczywiście pyszna góralska strawa :P
Kto zgadnie co to za apetyczne „coś”? ;)

Gdy pociąg, którym mieliśmy wrócić nad morze ruszył powoli ze stacji, ogarnął nas smutek i już zatęskniliśmy za górskimi szlakami. Mieliśmy przed sobą 14,5 h jazdy pociągiem. Myślicie, że wykorzystaliśmy go na czytanie książek albo dyskusje o polityce? ^^


Co to, to nie! Impreza musiała trwać dalej:) ...aż do naturalnego „zmęczenia” jej uczestników.
Mała lekcja wyniesiona z pociągu: to, że widzisz gdzieś swoją skarpetkę, wcale nie oznacza, że jest tam też twoja stopa ;)

Dziękujemy wszystkim za przezacny wyjazd!







Komentarze wyjazdu
Bartek Pisz
Bartek
klubowicz
5592695   bartlomiej.pisz@gmail.com   
^^ :: 2009-10-04 16:24:44
Hell yeeeeeeaaaahhhh!!! Było cudownie!!! Dzięki Wam wszystkim, że zaufaliście Ani i mi. Mieliśmy trochę stresu przy organizacji bo był to nasz pierwszy długi wyjazd, ale wydaje mi się, że było ok:) Cieszę się szczególnie z pogody, która dopisała jak mało kiedy w górach.

Na koniec chcę pogratulować Wam wszystkim przejścia prawie całych Tatr Polskich a w szczególności wejścia na Rysy! Mówiąc szczerze to nie sądziłem, że uda nam się dotrzeć na szczyt w pełnym, 11-osobowym składzie, ale mnie pozytywnie zaskoczyliście:) Chwała Wam za to!

A teraz.... TYM TY TY RYTY TYYYYYM, czyli moje zdjęcia z wyjazdu:

http://rapidshare.com/files/288576684/Tatry_2009.rar
Anna Interewicz
Interere
klubowicz
10063896   anna.interewicz@gmail.com   
:) :: 2009-10-04 21:16:33
A nie powinno być: TYM TY RYM TYM TYM? ;)
No i oczywiście niezastąpione: Miiiiiii.... :D

A tak na poważnie to również bardzo się cieszę z wypadu i jestem z nas wszystkich przeogromnie dumna :) Trasa nie była łatwa, a wszyscy daliśmy radę, i ile przy tym jeszcze radochy było :) Fajnie też, że tak się zgraliśmy, bo przecież wiele osób się nie znało. Ale jak widać góry zbliżają :)

Fotki wrzucę jak się trochę ogarnę:P
Bartek Pisz
Bartek
klubowicz
5592695   bartlomiej.pisz@gmail.com   
zdjecia :: 2009-10-04 22:14:57
Jeżeli kogoś interesuje jakieś konkretne zdjęcie to niech napisze mi w mailu numer tego zdjęcia to mogę wysłać oryginalny rozmiar, a nie zmniejszone o 50% jak w tej paczce.
Marcin Kur
kuroslaw
klubowicz
kur.kuroslaw@gmail.com   
taterki :: 2009-10-04 22:42:59
po pierwsze dzieks dla organizatorow
po drugie dzieks za pogode
po trzecie dzieks dla reszty tak zroznicowanej wiekowo :P plciowo 2x :P i gdakkowo 3x :P ekipy

super wyjazd, super widoki, super emocje itd itp. szkoda ze chorobsko dopadlo kazdego a przede wszystkim Natale i mnie i nie moglismy dluzej zostac...

nasze zdjatka -> klik
i czekam na reszte
Michał Skrzypnik
Kulfonides
klubowicz
3575385   michalskrz@poczta.onet.pl   
Gdzie mikrofilm!? :: 2009-10-04 23:03:11
Dołączam się do wszystkich podziękowanie i dodaje kolejne od siebie: dla Z. F. Skurcz bo czym byłby ten wyjazd gdyby się nie słyszało kilka razy dziennie "Gdzie mikrofilm?!", "To był nasz człowiek!" albo "Laszlo śpisz jeszcze?". Jeżeli ktoś nadal nie jest zorientowany w temacie to zapraszam: http://www.youtube.com/watch?v=A4dS3cDQtQo . Debiut organizatorski Ani i Bartka bardzo udany więc mam nadzieję że możemy się spodziewać kolejnych fajnych wypraw. A tu garść fot autorstwa Karoli i mojego: http://wyslijto.pl/plik/m5nbwuig5p
Hanna Arendt
Hanka
klubowicz
444722   hanna.arendt@wp.pl   www.zawszezarece.pl  
Rysy :: 2009-10-05 12:22:30
Przyznac sie - kto zostawil naklejke GDAKK na Rysach???
Bylismy tam w sobote - a tu SZOK! :p
Bartek Pisz
Bartek
klubowicz
5592695   bartlomiej.pisz@gmail.com   
UWAGA UWAGA!!! :: 2009-10-05 20:45:34
Wiadomość od Oli:


Hejaaa!
Sobota, godzina 20, GDAKKowo- nieGDAKKowa, powyjazdowa imprezka u mnie!
Zapraszam wszystkich zainteresowanych! Z pewnością nie może obyć się bez szwedzkiego stołu, dlatego wszelkie VIFONY, sery w ziołach, pasztety, serki trójkątne, hochlandy (koniecznie zapakowane!) mile widziane! Na pewno nie może zabraknąć też
króla imprezy BARLEYA, aczkolwiek wszelkie inne trunki według własnych upodobań dozowlone jak najbardziej ( gin szczęścia z limonką!?). Inne atrakcje to zdjęcia z wyjazdu, no i doborowe towarzystwo! Do soboty zatem! Pozdrawiam. Ola
Anna Interewicz
Interere
klubowicz
10063896   anna.interewicz@gmail.com   
w końcu moje fotki :: 2009-10-06 00:00:20
Tak jak wyżej, w końcu się ogarnęłam, i oto proszę: zdjęcia robione przeze mnie, Olę... i chyba przez każdego po trochu :P

http://www.sendspace.pl/file/fca6adcafb81477129ee05f

Co do naklejki - nie spodziewałam się, że jakiś Gdakk ją tak szybko zobaczy ;)))

A na Oli outdoorową domówkę wbijamy koniecznie! :D
Hanna Arendt
Hanka
klubowicz
444722   hanna.arendt@wp.pl   www.zawszezarece.pl  
naklejka :: 2009-10-06 08:46:46
:) mam chyba nawet gdzies zdjecie tej naklejki ;) Jak sie ogarne to gdzies je wrzuce :)
Swoja droga czekam na jakas relacje - chociaz napsizcie gdzie byliscie (po zdjeciach juz mniej wiecej wiem, ale czekam na opowiesci :)))
Biały
klubowicz
1329248   
O nieeee! :: 2009-10-06 18:02:42
Tylko nie zapakowany Hochland!!!
Bartek Pisz
Bartek
klubowicz
5592695   bartlomiej.pisz@gmail.com   
fociszcze :: 2009-10-06 20:48:31
A oto zdjęcia od Agaty:

http://www.sendspace.com/file/u24n05
Bartek Pisz
Bartek
klubowicz
5592695   bartlomiej.pisz@gmail.com   
fociszcze 2 :: 2009-10-07 10:10:24
Zdjęcia Oli:

http://rapidshare.com/files/289735769/Tatry.rar.html
Bartek Pisz
Bartek
klubowicz
5592695   bartlomiej.pisz@gmail.com   
fociszcze 3 :: 2009-10-12 12:10:07
Zdjęcia Wojtasa:

http://rapidshare.com/files/291942027/Wojtas_Tatry.rar

Jeżeli ktoś jeszcze nie ściągnął zdjęć Oli a odczuwa taką wewnętrzną potrzebę to niech da mi znać to zrobię reupa bo link już padł.
Magda Przytuła
Magda nie Magdalena
klubowicz
2831085   magda200watt@interia.pl    
relacja :: 2009-10-25 15:47:56
kiedy bedzie;> no kiedy? :D ?

Tatry :: 2009-10-25 22:50:47
Słyszałam, że pewna mróweczka już cieżko pracuje nad relacją i niedługo pojawią się efekty.
Jakże żałuję, że dołączyłam do Was jedynie na niecałe 2 wyprawy. Niecałe, bo na Ciemniaku musialam na Was 2 godzinki poczekać, aż mi się zdrzemnęło, zaś z Murowańca wyszłam na "ciut inną" część Orlej Perci niż chłopaki. A gdy dojechała spóźniona reszta Gdakków (sądząc po "zawartości" Kulfona w grupie - zasiedzieli się pewnie w Baryle), zdążyłam sie tylko przywitać i już zbiegałam po ciemku z Murowańca do Kuźnic, goniąc przypadkowo spotkanych turystów, którzy szcześliwym dla mnie trafem byli w posiadaniu latarki.
Co do osób, z którymi przyszło mi "dzielić szlak", miło mi było bardzo spotkać brać z Gdakka (aczkolwiek Bartek miał problem z rozpoznaniem mnie, co wnioskuję po ordynarnym "ooo, to chyba ta blondyna!" :P) oraz trójkę Was - niezrzeszonych :).
Hanna Arendt
Hanka
klubowicz
444722   hanna.arendt@wp.pl   www.zawszezarece.pl  
no i bomba!!! :: 2009-10-28 09:09:37
Aniu, Bartku - macie wielkiego plusa za wyjazd! Bardzo fajne trasy (chyba moje ulubione), bardzo fajna relacja (obszerna i o wszystkim) no i przede wszystkim SUPER POMYSŁ!!! Tak trzymać!!!
Michał Rynkiewicz
Toff
klubowicz
3317349   michal_rynkiewicz@wp.pl   
no no :) :: 2009-10-28 20:46:09
relacja konkret :)
Bartek Pisz
Bartek
klubowicz
5592695   bartlomiej.pisz@gmail.com   
relacja :: 2009-10-28 20:46:55
Ufffff, wreszcie ją skończyliśmy, mam nadzieję, że jesteście zadowoleni:)
Ola Słembarska
Ola
gość
6023776   olaa1985@wp.pl   
halo :: 2009-11-08 16:40:59
halo, halo, nie wiem dlaczego mój komentarz został usunięty, taki ładny był, chcę rozmawiać z moderatorem. buu.
Anna Interewicz
Interere
klubowicz
10063896   anna.interewicz@gmail.com   
halo :: 2009-11-09 09:08:06
Halo halo Olu, ja również jestem tym oburzona, twój komentarz był jak najbardziej godny pozostania na zawsze na stronie. Jednak admin milczy i nie odpowiada na moje zarzuty :(