glowna O klubie
Relacje Najblizsze plany
Kurs OT Forum
Kaszubska Włóczęga Sukkub
Puchar GDAKKA Sniegolazy
Dolacz do nas Szlak Zrodla Marii
Lista Klubowa Panel Uzytkownika
Odznaki PTTK Zasoby

Logo AKK GDAKK

SSPG

PTTK


tuttu

Coltex Dakar

Roberts


Kurs fotografii


Eko-Kapio


Radio Sar

Relacje z imprez
Rowerem nad otwarte morze
termin: 22.07.2006
sezon: Wakacje 2006
1153224194
Autor tekstu: Piotr Grzybowski
Autor zdjęć: Piotr Grzybowski

Na wyjazd oprócz mojej skromnej osoby stawiło się jeszcze siedmioro uczestników, choć tylko jeden GDAKKowy reprezentant. Reszta była w pełni kobieca :-)
Z Wejeherowa postanowiłem wydostać się trasą eksperymentalną - na Orle, ale z pominięciem Bolszewa. Nie do końca się to udało, ale spory odcinek ulic ominęliśmy. Niestety nie ominęliśmy gęstych zarośli rosłych pokrzyw. Ale to samo zdrowie przecież.
A później ugrzęźliśmy w piachach. Czym dalej, tym głębszych. Posługując się wszystkimi dostępnymi mapami, dotarliśmy do Tyłowa i tu, po konsumpcji lodów, sesji zdjęciowej pod kościołem, wpadliśmy na szosę. Jechało się lżej niż po piachu, ale by równowaga w przyrodzie została zachowana, spowalniał nas dla odmiany przeciwny wiatr rozpędzony nad tonią Jeziora Żarnowieckiego.
W Żarnowcu obejrzeliśmy zabytkowy zespół poklasztorny. Przyszło nam jeszcze objeżdżać kopnymi piachami gospodarstwo postawione w poprzek drogi. Gospodarze z niespotykaną kaszubską życzliwością kierowali na jakieś objazdy przez kilometry wydm, mimo że można było przejechać ze 200 m łąką obok, albo 20 m po prostu za stodołą. Kiedy wyjechaliśmy z drugiej strony stodoły nie mogłem odmówić sobie, by nie podziękować życzliwym gospodarzom za wylewną serdeczność.
Kilometry mijały, a do Karwi - celu naszej drogi - ciągle daleko. Jakąś wyjątkowo optymistyczną miarką posługiwałem się, obliczając zakładany dystans. Więc w końcu zrezygnowaliśmy z Karwi i ruszyliśmy najkrótszą (i chyba najgłębszą, biorąc pod uwagę pokłady piachu) drogą prosto nad morski brzeg. Tam zaznaliśmy ukojenia w postaci chłodu morskiej wody i szumu fal.
Tam też kolega Toff, nie mogąc znieść morderczego tempa wycieczki, postanowił się odłączyć i jechać do Gdańska na własną rękę. I tyleśmy go widzieli.
Pozostali zaliczyli jeszcze dłuższy postój w krokowskim parku, próbując pokonać na miejscowych pniaczkach opakowanie chrupków o pojemności przynajmniej metra sześciennego.
I przyszło nam zanurzyć się w Lasy Darżlubskie. Po drodze urwał mi się jeszcze kabelek od licznika, co niektórzy uznali za sabotaż dokonany w celu nieujawnienia całkowitego przejechanego dystansu.
Kiedy dotarliśmy na powrót do Wejherowa, zapadał już zmrok. Na powrotną kolejkę spóźniliśmy się dosłownie chwilę. Oczekiwanie na następną spędziliśmy w pobliskim barze, testując serwowane tam zupy.
W sumie na rowerach pokonaliśmy jakieś 85km (chyba :-)
zdj1
Pierwsze Piachy
zdj2
Tyłowo od przodu
zdj3
Bez komentarza
zdj4
piachy nabierają wyrazistości
zdj5
piach w pełni rozwinięty
zdj6
6 damska reprezentacja na moście w Krokowej
Komentarze wyjazdu