glowna O klubie
Relacje Najblizsze plany
Kurs OT Forum
Kaszubska Włóczęga Sukkub
Puchar GDAKKA Sniegolazy
Dolacz do nas Szlak Zrodla Marii
Lista Klubowa Panel Uzytkownika
Odznaki PTTK Zasoby

Logo AKK GDAKK

SSPG

PTTK


tuttu

Coltex Dakar

Roberts


Kurs fotografii


Eko-Kapio


Radio Sar

Relacje z imprez
Rajd pieszy po Warmii
termin: 12 - 14 VII
sezon: Wakacje 2002
Warmia
Autor tekstu: Paweł Hallman
Autor zdjęć: Paweł Lijewski

To miał być dość zwyczajny rajd po północnych Mazurach, w okolicach Giżycka, a znale?liśmy się na zachodniej Warmii, w okolicach Morąga. Może to i dobrze, bo jednemu z uczestników ciągle uciekały pociągi, i do Morąga zamiast w piątek o godzinie 20 dotarł dopiero pół do drugiej w nocy (czyli właściwie w sobotę). A do Giżycka trochę dalej... W wyje?dzie wzięło udział 6 osób, czyli było raczej kameralnie. Zaczęliśmy nietypowo- czekając na spó?nialskiego odwiedziliśmy morąski szpital- jeden z nas po pojedynku z jakimś owadem potrzebował pomocy. Pierwszy „biwak” był nietypowy- przed armatami przy morąskim ratuszu. Na trasę ruszyliśmy jeszcze bardziej nietypowo- o 1.30 w nocy, a do celu wędrówki- jeziora Narie koło Bogaczewa doszliśmy już o świcie, poszliśmy spać, gdy było już jasno. Jezioro to duży akwen, ok.13 km2 powierzchni, o czystej, przejrzystej wodzie, dokonały jako miejsce do wypoczynku. Korzystając ze słonecznej pogody i świetnego dojścia do jeziora wykąpaliśmy się (szczególną frajdę sprawiało nurkowanie z maską, Próbowaliśmy także -bezskutecznie -"ręcznie" łapać ryby) i ruszyliśmy w dalszą w drogę. Do miejscowości Żabi Róg (czy żaba ma rogi?) teren był płaski i raczej monotonny, ale dalej było ciekawie: krajobraz mógł się kojarzyć z Podbeskidziem, a wysokości względne w okolicy Gubit nad jeziorem Morąg osiągają 60- 80 m. To jezioro było naszym celem, i „jak sama nazwa mówi” jest położone daleko od miasta Morąg. Jest mniejsze od Jeziora Narie (ok. 4 km2), ale wspaniale położone w otoczeniu wysokich wzgórz. Mieliśmy znaczne trudności ze znalezieniem miejsca na biwak z dogodnym dojściem do jeziora, dlatego rozbiliśmy się na totalnym pustkowiu, swoistej prerii na "dzikim wschodzie"(gdzie nie było widać żadnych śladów działalności człowieka) na szczycie dużego pagórka, co wspaniale kryło namioty (były niewidoczne z podnóża). Nasz biwak w tym miejscu przypominał oblężoną twierdzę, gdyż komary (potwory!) zmusiły nas do wywieszenia białej flagi i szybkiego zaszycia się w namiotach. W niedzielę poszliśmy szukać plaży, gdyż najbliższe dojście do wody było strzeżone przez pijawki. Znale?liśmy je w typowo „popegeerowskiej” wiosce o d?więcznej nazwie Kozia Góra. Plaża była mała, ale bardzo ładna, tylko przejrzystość wody pozostawiała bardzo wiele do życzenia. Maska do nurkowania była prawie nieprzydatna. Wszystko co dobre niestety szybko się kończy, także ten piękny weekend, dlatego po południu ze stacji w Koziej Górze rozjechaliśmy się do domów. Zamiast w poniedziałek wieczorem każdy w chacie był dobę wcześniej. Ale na Mazury jeszcze przyjedziemy...

zdj1
_
zdj2
_
zdj3
_
zdj4
_
zdj5
_
zdj6
_
zdj7
_
zdj8
_
zdj9
_
zdj10
_
zdj11
_
zdj12
_
zdj13
_
zdj14
_
zdj15
_
Komentarze wyjazdu