glowna O klubie
Relacje Najblizsze plany
Kurs OT Forum
Kaszubska Włóczęga Sukkub
Puchar GDAKKA Sniegolazy
Dolacz do nas Szlak Zrodla Marii
Lista Klubowa Panel Uzytkownika
Odznaki PTTK Zasoby

Logo AKK GDAKK

SSPG

PTTK


tuttu

Coltex Dakar

Roberts


Kurs fotografii


Eko-Kapio


Radio Sar

Relacje z imprez
ZaGdakk - Zagadkowy Rajd (Za)Gdakkowy
termin: 21-22 XI
sezon: Jesień 2009
Elf729209145
Autor tekstu: Magda Przytuła, Ania Interewicz, Tomek Larczyński
Autor zdjęć: Magda, Kazik, Natala, Ania, Tomek, Cox

Zaczęło się od mocno porannych telefonów, które na dobre odpędziły luby sen. Rozmowy wyglądały następująco:
-„Cześć, sorki, ale zaspałem, znajdę was na trasie”
-„Cześć, sorki, ale zaspaliśmy i dojedziemy z Wo-wa”
-„Cześć, gdzie jest zbiórka?” (15 min. przed odjazdem autobusu ;p)
-„Cześć, zaspałam, ale chyba zdążę” (główna organizatorka ;p)
Tak więc ci, co nie zaspali i zdążyli, wyruszyli niebieskim autobusem krążącym na linii Wrzeszcz-Kartuzy do miejsca startu. W czasie gdy wrzeszczańska ekipa rozpanoszyła się na dobre w Biedronce, ekipa wejherowska dotarła do Kartuz. Tam jeszcze chwilę poczekaliśmy na wyimaginowaną Anię, która okazała się być Natalią i zaczęło się najciekawsze! Najpierw losowanie. Każdy uczestnik losował ze specjalnej czapki losującej, karteczkę z imieniem „Magda” bądź „Anna”. Pary się porozdzielały, (i dobrze, krew trzeba mieszac;) ), choć nie obyło się to bez marudzenia typu „Jaa, chcieliśmy razem weekend spędzić, a wy nas rozdzielacie”. Marudzenie zostało szybko stłamszone pierwszą konkurencją na jaką zdały się oba zespoły.

Nadmienić tu trzeba, iż drużyny wyglądały następująco:

Drużyna Ani:
-Natala
-Biały
-Kazik
-Kulfon

Ekipa Magdy:
-Karolina nr 1
-Karolina nr 2
-Rybek
-Waldek
+Roland
+Radzik (chwilowo tylko, ale zawsze to poznało się skrót na 2 pkt;) )

WERSJA PODŁUG MADZISZONA

Podczas gdy obie drużyny rozwiązywały pierwsze zadanie (ułożenie z pociętej mapy całości), wyrysowałyśmy z Anią nasze trasy z pierwszymi trzema punktami dla goniącego nas Rolanda (ażeby sobie którąś wybrał). Następnie zostawiłyśmy mapiszony u miłej pani z kiosku przy przystanku autobusowym, aby je Rolandowi wręczyła. Co też się potem stało. Czas mija, jemy z Anią drugie śniadanie, a nasze drużyny ciągle męczą się z mapami.. Mija 15 minut…25… Jest! W końcu moja ekipa krzyczy, że jej się udało. Super! Na pewno wygramy;) Złożyli wszystko jak należało, więc w nagrodę dostali zagadkę, która poprowadzi ich na 1 pkt. A brzmiała ona tak:

ZAGADKA NR 1

GNAJMY TAM GDZIE ZIELONO I DZIKO!
B?D?MY PRZY TYM BARDZO CICHO.
DRZEWA NIE LUBI? ZBYT WIELKIEGO GWARU
I LEŚNICZY STRZEG?CY TEGO NATURY DARU.


Oczywiście, chodziło o Rezerwat Modrzewie, na co niestety moja ekipa zbyt prędko nie wpadła. Drużyna Ani już dawno odgadła ich pierwszy punkt i już z nas szydzą i krzyczą i gnają.. A my stoimy i czekamy.. W końcu się udało! Odgadli! Uff ;p Ale entuzjazm jeśli chodzi o wygraną przygasł ciut;) Zabłysnął natomiast Rybek, który miał chyba najszybsze trzeźwienie jakie w życiu widziałam;) Ok, ruszamy na południe. Ba, biegniemy niemal, kiedy dowiadujemy się, że tamta drużyna nie wie gdzie iść;p Biegniemy na tyle rozentuzjazmowani, że wybiegamy za mapę i już sami też nie wiemy gdzie jesteśmy. Roland dzwoni, też trochę pobłądził, ale już czeka na nas na skrzyżowaniu przy głównej drodze na Kartuzy. Robimy przerwę, jemy coś tam i widzimy kogoś z kijkami goniącego po drodze. Beka, beka, może to ktoś od nas. I nagle słyszymy „Cześć”. Patrzymy-Radzik! Grupa dostała kolejną zagadkę i kolejną porcję map:

ZAGADKA NR 2

TRZYCYFROWY PAGÓRECZEK METę ODCINKA CI WSKAŻE,
PIERWSZA I TRZECIA TAKIE SAME S? W DARZE.
A GDY JE DODASZ, OTRZYMASZ
CYFRę PO PRZECINKU BęD?C?.
A CÓŻ TAM OBOK? WIARę DASZ?
TOŻ TO REPER! OCH, JAK GOR?CO!


Chcieliśmy postać jeszcze przy szczęśliwej drodze, bo na pewno byśmy jeszcze kogoś spotkali, ale jednak czas nas gonił i ruszyliśmy przed siebie. A właściwie to nie przed siebie, a za Radzikiem, który pokazał nam magiczne skróty i który szedł z nami jakiś czas, opowiadając o pysznych kurczaczkach, które tkwiły w naszych głowach już do końca rajdu.. Po bezproblemowym dojściu na pkt 2 (dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, jaki to był punkt-232,4), zrobiliśmy zasłużony odpoczynek przy ambonie, drużyna dostała kolejną zagadkę:

ZAGADKA NR 3

KŁY, NOŻYCZKI, IGŁA, ZęBY,
POKIERUJ? CIę TAM, KęDY,
BIERZYć BęDZIESZ, ALE SZYBKO,
BOJ?C SIę SKALECZYć RYBKO


Oczywiście chodziło o Ostrzyce leżące nad Jeziorem Ostrzyckim, po skonsultowaniu jednak z grupą, za wcześniejszymi radami Radzika idąc, stwierdziliśmy, że punktem 4 docelowym zamiast Ostrzyc będzie Koszowatka! A cóż tam w tej wiosce? Plantacja łosi:D Nie było siły na taką atrakcję i ruszyliśmy tam czym prędzej. Dotarłszy do Goręczyna, zahaczyliśmy o sklepik i kiedy mieliśmy już ruszać dalej, usłyszeliśmy za sobą krzyki. Druga grupa już szła w naszym kierunku. Takie spotkanie trzeba było uwiecznić przysklepowo-parczkowym symbolicznym jednym piwkiem. Jednym, dlatego że pary znów zaczęły nam się niebezpiecznie łączyć i patrzeć na nas wzrokiem mówiącym „Znów nas rozdzielacie”. Ukróciłyśmy z Anią trasy i postanowiłyśmy, że naszą metą będzie stacja PKP Wieżyca, na którą to ruszyliśmy po niedługim czasie. Grupa Ani ruszyła na południowy wschód, my zaś na południowy zachód do łosi Ciemno zaczęło się robić. Grupa nam się uszczupliła o jedną Karolinę i Waldka, którzy nie mogli zostać na noclegu. Czołówki i kolejna porcja puzzli mapowych i zagadka poszły w ruch:

ZAGADKA NR 4

ODPOCZYWAć BY SIę CHCIAŁO,
ID?MY ZATEM PRZED SIę ŚMIAŁO,
TAM NI KANTY, ANI K?TY,
MIEJSCE LEŻY ZA WSI?…


Naturalnie chodziło o Rąty, jednak moja grupa, opętana zmęczeniem i fochem na łosie, które już poszły spać, długo główkowała się nad tą przecież jakże prostą zagadką;). Rąty sobie odpuściliśmy i ruszyliśmy na Wieżycę idąc brzegiem Jeziora Ostrzyckiego, które mieniło się światłami i gwiazdami aż do Kolana. Tam już wiedzieliśmy, że jesteśmy przegrani, bo grupa Ani już jakiś czas temu wylądowała na mecie. Umówiliśmy się zatem, ze spotkamy się wszyscy razem w bazie. My tymczasem zahaczyliśmy jeszcze o Wieżycę, na ktorą prawie weszliśmy, na co złapali się ci, którzy byli już na bazie i niemal my sami;p Z Kolana ruszyliśmy na południe na Szymbark. O, jak miło zobaczyć było światła i „Remusa” z Remusami i batonikami za 30 groszy.


ZAGADKOWA WERSJA ANI

Po uporaniu się z rozciętą mapą (zaraz po ekipie Magdy) drużyna ma przystapiła do rozwiązywania pierwszej zagadki, która brzmiała:

I ZAGADKA
Cel twój ma tyle literek
Jaki jest bieżącego miesiąca numerek.
A liczba przy nim stojąca
Jest od dzisiejszego dnia się zaczynająca.
Nie możesz znaleźć – nic nie szkodzi!
Patrz tam, gdzie słońce zachodzi :)


Widząc zdziwione miny mej drużyny już zacierałam rączki, licząc na długie główkowanie, ale niestety, zagadka okazała się dla nich za prosta. Kulfoniasty wpadł na rozwiązanie z prędkością światła, nie dając co niektórym nawet doczytać jej do końca ;) Chodziło o Górę Chochowatkę o wysokości 211 m n.p.m. (a był wtedy 21 listopada). Ruszyliśmy więc dziarsko na zachód, jeszcze pełni motywacji, w szaleńczo szybkim tempie – to chyba działanie obiecanych nagród dla pierwszych na mecie ;) Już się obawiałam, że grupa napędzana rywalizacją i wielkim pragnieniem wygranej nie będzie chciała marnować czasu na jakikolwiek popasik, gdy naszym oczom ukazał się piękny, choć niedokończony zamek w Łapalicach... I tu już nie było bata, musieliśmy urządzić sobie ponad godzinne ciut nielegalne zwiedzanko (ten dreszczyk emocji...;)). Gdy już obeszliśmy zamek od wieżyczek do piwnic i skończyliśmy zabawy w zamknięte w wieży księżniczki i ratujących ich królewiczy na białym koniu, przyszedł czas na małe co nieco (dla organizatorki:P) i kolejną zagadkę dla dzielnej grupy:

II ZAGADKA
W staropolskich zwyczajów mnogości
Była również noc poświęcona płodności.
Dziewczęta miliony wianków na wodę puszczały
A później kandydata na męża wypatrywały.
Gdy nazwę święta dobrze odgadniesz,
Na właściwy kierunek marszu w mig wpadniesz!


Chodziło oczywiście o święto Sobótki (na mapie była góra o tej nazwie), moi podopieczni jednak uparcie szukali czegoś świętojańskiego ;) Uporali się jednak i z tym zadaniem, przekroczyliśmy więc ponownie dziurę w płocie i ruszyliśmy do celu. Po prawie-znalezieniu górki (była już na horyzoncie!) uznaliśmy,że nie ma co się przemęczać zbędnym zdobywaniem jej i podjęliśmy kolejne wyzwanie:

III ZAGADKA
W środku każdej dużej głuszy
Mieszka stróż, którego żaden zwierz nie ruszy.
Nasz stróżyk ma fetysz taki:
Twierdzi, iż uwielbia parzystokopniaki!
Idź za stróża domku głosem
Gdyż wiąże się on z podróży twej losem.


I w tym przypadku grupa ma wykazała się ponadprzeciętną inteligencją, rozwiązując zagadkę w minutę (Biały), a organizator doprowadzając na skraj rozpaczy pt. „moje zagadki są głupie i proste!!!” (podnieśli mnie na duchu dopiero rowerowcy w bazie, długo rozwiązujący je i przeklinający poziom trudności :P). W każdym razie rozwiązaniem była Leśniczówka Sarni Dwór. Droga do niej wiodła niestety już nie przez las, a przez wiochy, gdzie co róż mijali nas panowie policjanci, czyhający na zgarnięcie Białego wraz z jego piwem ;)
Dochodząc do Goręczyna Natalia zamieniła się w jasnowidza i podzieliła się z nami wizją spotkania reszty Gdakków w jedynym sklepie w obszarze, i o dziwo, jej przepowiednia się sprawdziła :) Nastąpiło więc radosne chwilowe zjednoczenie i piwko na placu zabaw, pod czujnym okiem pani (już raczej nie panienki:P) z okienka, po czym moja ekipa dostała następną atrakcję:

IV ZAGADKA
Zagadka dla prawdziwego studenta
Na ambitnych to przynęta :)
Od nich wszystko się zaczyna,
Ich ilośc to nazw figur przyczyna.

Jeszcze nie znasz rozwiązania?
Matematyczka nie pochwali tego postępowania!
W mig bałagan posprząta,
A tępego studenta postawi do...!

//Wskazówka: najbardziej znaczącą literkę odpowiedzi zamień na najdźwięczniejszą głoskę i odszukaj na mapie :)


Tu już w chwili rozdawania zagadkowych karteczek czułam się podle, dając coś tak prostego moim inteligentom – i miałam rację, gdyż Kulfon przeszedł na wyższy poziom wtajemniczenia i odgadł rozwiązanie jeszcze przed zobaczeniem treści :P Ruszyliśmy więc szybkim krokiem do wsi Rąty, robiło się już ciemnawo i zimnawo. Tam szybciutko, już kompletnie bez nadziei na długie główkowanie, uporali się z zagadką ostatnią:

V ZAGADKA
O zdobyciu Everesta każdy z nas marzy
Lecz nim to się nam przydarzy
Zdobądźmy największy szczyt Pomorza Korony
Od mety zaledwie o żabi skok oddalony :)


Jak wcześniej ustaliliśmy z ekipą Madziszona, ze względu na ciemność i zmęczenie (lub jak kto woli lenistwo), główną metą został nie szczyt, a stacja PKP Wieżyca (przecież to prawie to samo), gdzie moja drużyna zjawiła się oczywiście pierwsza :D Poczekaliśmy sobie na dworcu na Madziszonów, gdy jednak po dłuższym czasu nie wyłonili się z lasu, udaliśmy się w stronę Szymbarku i Remusa :)

Na bazie były już wszystkie odmiany GDAKKów, czyli piesze i rowerowe. Była standardowa kolacja, niestandardowe wręczenie nagród zwycięzcom, gra na grzebieniach i kalambury do 3 nad ranem :)

Poranek, jak zawsze nieco cięższy, niż byśmy się spodziewali, spowodował nieco wolniejsze sprzątanie szczotką „Teresą”, czyszczenie i odkładanie wszystkiego na miejsce, ażeby nikomu nawet przez myśl nie przeszło, że noc wcześniej odbywała się w tym miejscu GDAKKObiba;) Po uporaniu się z opornymi plamami na ziemi, stole czy sztućcami opaćkanymi dziwnymi substancjami, które zbytnio widać przyzwyczaiły się do tych, ruszyliśmy na kolejną atrakcję rajdu, czyli na Skansen, położony jakieś 2-3 km od centrum Szymbarka. Byliśmy tam jeszcze przed otwarciem, może więc dzięki temu mieliśmy rozśpiewaną przewodniczkę tylko dla siebie (no, potem musieliśmy podzielić się nią z innymi, którzy dołączyli do naszej grupy, i którzy nieco nas potem wyparli, z powodu naszego zbyt powolnego przemieszczania się tego dnia;) ) Obeszliśmy tak więc Dom Sybiraka, Dom Trapera, cerkiew z „wnętrznościami” z różnych stron Polski, widzieliśmy najdłuższą deskę świata, pociąg-widmo, łagier od wewnątrz, zasiedliśmy na prezydenckim krześle, słuchaliśmy symulacji nalotu 3 metry pod ziemią w zrekonstruowanym bunkrze „Ptasia Wola” i byliśmy bezlitośnie zmuszani do powtarzania słów kaszubskiej piosenki przez cały obchód. Największą atrakcją był jednak Dom Do Góry Nogami, który był przedstawieniem dzisiejszego świata, który od dawna stoi już na głowie. Błędnik szalał, a jakże;) My też szaleliśmy, robiąc jaskółki na piętrze w Domku i biegając po nim jak opętani;) Po Domku jeszcze tylko pyszny gorący bigos za 4 zł;) i ruszamy na autobus, który znajduje się jakieś 500 m. od Skansenu. Pewne osoby stwierdziły, ze pójdą na stopa (przy okazji-pozdrowienia dla Lary i Clary - nie jesteście już najgorszymi autostopowiczkami na świecie :D). My zaś raczyliśmy się Specjalną Żołądkową Kazika aż do przyjazdu autobusu, który zabrał nas do rzeczywistości.

RELACJA ROWERZYSTÓW

Generalnie relacji nie, niestety nie będzie. Już się zbliżałem do ostatniej kropki, gdy zaatakował mnie wielki pająk z Marsa i zeżarł komputer. Ponieważ zaś nie chciało mi się drugi raz pisać tego samego, a coś tam trzeba zamieścić, to wklejam autorski, niepublikowany wcześniej przekład sztuki Rowerzysta idealny (oryg. Das perfekt roverzysta) W. Ildego.

miejsce akcji: Kociewie i przyległe
czas: współczesność

scena I: Kerfur

TL: Nie! To już koniec! Zgubiliśmy się! Wszyscy umrzemy!
MR: Zamknij się i wyciągnij busolę. Sam wymyśliłeś, że skrócimy sobie drogę przez podziemia tego gówienka, więc teraz nie narzekaj.
AB: Słuchajcie, krążymy po tym parkingu już dwie godziny, kierowcy patrzą się na nas jak na jakichś cieci, a wy się kłócicie jak dwa zdechłe kaczory.
TL: Ja muszę do lasu / I tam, ach, pędzić muszę / I korę ciepłą obwąchiwać / I ściółkę wonną drapać.
KO: Ja zasadniczo też, ale najpierw pomóż nam wydostać się z tej dziury.
MR: Mam!!! Widzę światło!!! Azymut 280, prawdopodobnie namierzyłem drogę do Wielkiej Bramy Zachodniej parkingu!
TL: Szczęście, że mamy ze sobą rowerzystę idealnego. Bez kogoś takiego szczeźlibyśmy nędznie w odmętach złowrogiego parkingu podziemnego. Ach!

scena II: jar przed półmostkiem na Raduni

KO: Dobra, jest taka sprawa. Czy ktoś widział głowę Adama?
MR: Już mówiłem, ale powtórzę: zjeżdżałem jarem zaraz za Adamem i zobaczyłem tylko jego koziołkujący rower i kilka części ciała na zboczach. Co mogłem, zebrałem do kupy.
AB: O, chyba widzę jeszcze dwa palce!
KO: A tam palce. Bez tego da się jechać. Gorsza sprawa z głową.
TL: Ja muszę do lasu / I koniecznie wyrzec słowa: / "Rebus - jazgarz - mita" / Do przelękłych dziwem / Dziupli jaworowych.
AB: Jest i głowa.
głowa AP: Ale było fajnie! Zaliczyłem OTB na jakimś rowie, ale
poturlałem się dalej, tylko trochę się rozpadłem. Teraz to nikt mnie nie przebije! Jestem rowerzystą idealnym!
MR: Ma ktoś jeszcze jakąś śrubę? Wetknąłem głowę i jest trochę luzu, na bruku może znowu odpaść.
AB: Masz, będzie można w razie czego regulować kąt nachylenia głowy małym imbusem.

scena III: błotko za półmostkiem na Raduni

MR: Dawaj, Ada! Rozpędzasz się, redukujesz przed wjazdem przełożenie i spokojnie przejeżdżasz. To tylko taka kałuża, wcale a wcale nie głęboka!
AP: Kałuża? Jaka kałuża? Ja się rozpędziłem na zboczu jaru, przejechałem łżemostek na jednym kole (wysyłając jednocześnie SMSa z relacją na forum) i zatrzymałem się dopiero na przejeździe.
KO: OK, ale już się tak nie rozpędzaj, bo ci się znowu głowa luzuje.
MR: No to jedziesz! O, robię zdjęcie!
AB: bulbulbulbul
TL: Ja muszę do lasu / Gdy któregoś dnia przytruchtam, / Lasu nie zastanę / - Do miasta już nie wrócę, / Lecz strzelę samobója.
KO: Wyłaźże z tego lasu i pomóż nam wydobyć Adę.
AB (plując błotem): Jeśli mnie potem nie opiszą w relacji jako rowerzystki idealnej, to chyba faktycznie strzelę. Cudzobója.

scena IV: droga leśna pod Marszewską Górą

GRUPKA W PROCHOWCACH I Z TECZUSZKAMI: Nie martwcie się - już niedługo będą o wiele lepsze szlaki rowerowe! Bo my jesteśmy Świadkami Jehowy i wierzymy w rychłe przyjście Chrystusa na ziemię. Kiedy On zstąpi...
KO: Głowa! Głowa Adama!
GRUPKA W PROCHOWCACH I Z TECZUSZKAMI: ...to wyrównają się pagórki, lew z barankiem zamieszka w jaskini jednakiej, a w całej Polsce powstanie sieć szlaków rowerowych z czerwonej masy bitumicznej.
TL: (Chce coś wtrącić o lesie, ale z wrażenia zapomina co.)
MR: Zaraza, znowu się Adamowi głowa odkręciła.


scena V: paraognisko nad Chylową Hutą

TL: ...a car na to: A na chuj szersze! I tak zostało!
AD: I to ma być śmieszne?
MR: Boże drogi, co za biedny dowcip.
BÓG DROGI: (wychylając się z chmury) Ha!
TL: No co "Ha"?
BÓG DROGI: Za karę za to, że opowiadasz fatalne kawały (i z brodą większą niż moja), dostaniesz kopa. Sprawdź palca.
TL: Aaaaaa!!! Zgubiłem obrączkę ślubną!!!
AP: Oho, afera lepsza niż z Kanałem Argentyńskim.
TL: (płaczliwie) Ja muszę na plażę / I tam, ach, pędzić muszę / Ruchliwe fale gibko witać / I w piachu się wytarzać...
KO: Teraz to na plażę? Ciągle jęczał, że chce do lasu, a jak przyszło co do czego, to go do stułbiochełbi morskich ciągnie. Weź się, człowieku, ogarnij...
TL: (Zwija się w kłębek na kupce liści i cichutko pochlipuje).
MR: ...i spróbuj jej poszukać.
TL: (Odwija się i zaczyna grzebać w torebce podsiodłowej. Wyciąga z niej klucz do kaset, pompkę, maszynkę do golenia, ekspres do kawy, zapasową ramę, drugą zapasową ramę...)
MR: No tak, teraz już rozumiem, czemu ci się zapasowa dętka w torebce nie mieści.
TL: (...i na końcu wykrywacz metali. Przeszukuje nim leśną dróżkę)
WYKRYWACZ METALI: Pip pip pip. Pipipip. Piiiiiiip!!!
KO&AP: (Kopią pod ogniskiem i po dwóch ruchach pompką wykopują głowę Szatana.)
SZATAN: Cholera jasna no, nawet z ogniska nie pozwolą skorzystać! Skąpiradła jedne!
AB: A niech to! Myślałam, że Piekło to koło Białej Góry jest!
SZATAN: A bo to taka zmyłka. Chronię się przed turystami.
TL: Nie ściemniaj, tylko oddawaj obrączkę! Niech cię diabli... znaczy ten, no Nergal porwie!
SZATAN: (smutno) Ech, taką mam teraz dziurę w budżecie, przydałaby się... No ale nawet jeśli ci ją oddam, to jak to opiszesz w relacji? Że wykopaliście Szatana pod ogniskiem, który ukradł ci obrączkę? Przecież to jakaś głupota. I nawet śmieszne nie jest.
TL: Fakt, o szatanie i piekle w relacji nie wspomnę.
SZATAN: Dobra, zróbmy to tak: podzielicie się ze mną kiełbaskami, a ja ci wrzucę obrączkę do sakw. Potem w relacji napiszesz, że ci się zsunęła przy przeszukiwaniu sakw i że znalazłeś ją potem w szkole. Yyyy... i mam zostać rowerzystą idealnym.
KO: Przecież ty nawet nie masz roweru!
SZATAN: W Tesco była promocja, kupiłem sobie.
TL: Aha, rozjedzie ci się na pierwszym kaszubskim bruku.
MR: Nieważne, niech będzie. No to zapalamy lampki i do Szymbarka!


KOOOONIEEEEC

(a nie, jest jeszcze niestety bis)

AP: Ale tego emocjonującego nocnego przejazdu od Chylowej Huty do Szymbarka to już ci się nie chciało opisywać! A niech ci dętka skiśnie!

(Z braku zdecydowanego rozstrzygnięcia tytuł rowerzysty idealnego przywłaszcza sobie Bóg, a że nie za bardzo wie, co z tym zrobić, to z konsternacji zaczyna
podtruwać Świadków Jehowy. Ci w rozpaczy zwracają się do Szatana. Szatan ich nie ratuje, ale za to buduje pierwszy w Polsce prawdziwy szlak rowerowy. Hepi end!
)

W tekście wykorzystano fragmenty piosenki Ja muszę do lasu
zespołu Kury (sł. R. T. Tymański).



zdj1
Start piechurów: na początek losowanie drużyn :)
zdj2
Start rowerzystów: Gdyby ktoś miał wątpliwości co do tego, jak najoszczędniej spakować się na dwudniowy rajd, to Adam P. zaprasza na korepetycje!
zdj3
Ekipa rowerowa na początku Pętli Otomińskiej k. Wróblówki. U góry od lewej Ada, Adam, Cris, Autor Podpisu i Maciek.
zdj4
Pierwsze zadanie pieszych Gdakków - mappowe puzzle :)
zdj5
I już ruszamy, pełni zapału i chęci do zdrowej rywalizacji :D
zdj6
Drużyna Magdy zmierza na południe
zdj7
A Ani tam, gdzie słońce zachodzi :)
zdj8
Nieoczekiwane spotkanie z Radzikiem - halo halo, a co to za konsultacje?? ;)
zdj9
Podczas gdy Madziszczonowi podopieczni zastanawiają się którą drogę wybrac...
zdj10
Ekipa Ani dociera do niedokończonego zamku w Łapalicach i ochoczo zabiera się za zwiedzanie :)
zdj11
Księżniczka i królewicz :P
zdj12
A w tym czasie roweromaniacy: W tak pięknych okolicznościach przyrody trudno się nie zatrzymać na popas :)
zdj13
Neobarokowy dawny kościół z końca XIX w. w Sulminie. Fajnie, że ktoś się nim zaopiekował, ale te okna w dachu...
zdj14
Cmentarz ewangelicki pod Sulminem z ruinami rodzinnego grobowca Gralathów (w dolnym rogu widok przez dach)
zdj15
Polskie szlaki rowerowe są w co najmniej tak wspaniałym stanie, jak polskie koleje, drogi i poczta, o ile nie w jeszcze lepszym. Tu przeprawa przez Radunię pod Łapinem.
zdj16
Kolejny popas - pod XVIII-w. kościołem szachulcowym w Czapelsku
zdj17
Żele i batony energetyczne powoli odchodzą w przeszłość. To jest pożywienie prawdziwego bikera XXI wieku!
zdj18
Trzech rowerzystów usiłuje rozpalić ognisko. I ...udało im się nawet! Za to czwarty zgubił obrączkę ślubną...
zdj19
Powrót do piechurów: gruppen foto Madzisczowej ekipy
zdj20
... i Aniowej :)
zdj21
Wielkie i niespodziewane zjednoczenie obu drużyn. Gdzie? Oczywiście pod sklepem! :)
zdj22
Ale tylko chwilowe, bo już trzeba pędzic dalej i rozkminiac zagadki
zdj23
Zwycięska Aniowa ekipa na (stacji) Wieżycy :)
zdj24
W końcu wszyscy razem - kolacyjka
zdj25
Tradycyjne grupowe foto pod tradycyjnym miejscem noclegu
zdj26
A tu już szymbarski skansen i najdłuższa decha świata :)
zdj27
Domek Do Góry Nogami - miejsce, gdzie wariowały nie tylko błędniki :)
zdj28
Szalone Gdakki
zdj29
Próby autostopowe - Kulfon i Roland przynosili pecha :P
zdj30
Godne zakończenie godnego rajdu :) Dzięki wszystkim za dobrą zabawę!
Komentarze wyjazdu
Maciej Rynkiewicz
Cox
klubowicz
603000   rynkiewiczm@gmail.com   
Kilka zdjęć z rowerowej trasy :) :: 2009-11-22 16:47:40
Moje zdjęcia, z rowerowego wariantu: tutaj

Około 120 km machnęliśmy, tempo (zwłaszcza w niedzielę) konkretne i trasa nietuzinkowa ;)
Pozdrower!
Ada Borkowska
ada
klubowicz
6107563   adelayda@op.pl   
bikowanie jest wielce okey :)  :: 2009-11-22 17:37:03
Jedyna przedstawicielka płci żeńskiej na bike trasie stwierdza , że bike rajdowanie wyszło super :) dzięki chłopaki za zapewnienie SPA w błocie :P a także atrakcyjnie stresujące zjazdy :) byle nie ze schodów w zamkniętych pomieszczeniach :) chociaż niektórzy zaprezentowali i takie zabawy :P heh a kalambury hydrozagadkowe nie byly wcale mission impossible :P link do fot z bikowania a filmiki pozniej :P http://www.sendspace.com/file/1gfi14
Kazik Kazik
Kazik
klubowicz
xzn(małpa)o2.pl   
To je krótci, to je dludzi. To kaszebska stolëca ;) :: 2009-11-22 17:37:12
Genialny rajd! Interesująca trasa. Doborowe towarzystwo Gdaków. Szacun dla organizatorek: Magdy i Ani, za pomysłowość i inwencję twórczą przy tworzeniu trasy i układaniu zagadek!

Kilka fotek do zassania:
http://www.sendspace.com/file/ms4b18
Marcin Majchrowski
mejdenek
klubowicz
3450339   marcin.majchrowski@op.pl   
:) :: 2009-11-22 17:52:19
Hej dzięki za miłe spotkanie :-) i szacun za wspólny powrót :D
Tomasz Larczyński
Rycerz Blizbor z ZielonegoLasu
klubowicz
mestwin@wp.pl   
Rower Doszymbarski :: 2009-11-22 20:09:01

Dzięki wszystkim za wspólne pedałowanie oraz temu na górze, że choć w sobotę zobaczyliśmy trochę słoneczka - co poniektórzy (poniektóre #-) próbowali nawet dobrązawiania się nad Jeziorem Otomińskim! No i obrączce, że wpadła do sakw, a nie w liście, dzięki czemu nie musiałem w niedzielę przekopywać lasów pod Szimbarkiem #-)

Kilka moich ujęć z soboty tutaj - nie za wiele, bo kiedy już Maciek wyciągał aparat, to mi się nie chciało wykopywać mojej lustrzanki z otchłani sakw #-)
Adam Piotrowski
adam p
klubowicz
725097   adampiotrowski@poczta.fm   rowerami.com  
Rowery cztery a nawet pięć :: 2009-11-22 21:08:48
Dzięki za fajny wypadzik :)
Lot nad kierownicą.. niezpomniany :)
Anna Interewicz
Interere
klubowicz
10063896   anna.interewicz@gmail.com   
Mission Complete :D :: 2009-11-22 21:49:07
Rajdzik był genialny :) Nie tylko dobrze się bawiliśmy (a zwłaszcza ja, gdy nie mogliście czegoś odgadnąc:P ), ale też wykazaliśmy się ogromnym potencjałem intelektualnym, najpierw przez cały dzień walcząc z zagadkami, a następnie do późnej nocy rozwiązując skomplikowane rebusy! :D To się nazywa głód wiedzy :)

Dziękki wszystkim za udany wypad :)

A tu garśc fotek pstrykanych przeze mnie i Natalę
http://www.sendspace.com/file/ig38cn
Anna Interewicz
Interere
klubowicz
10063896   anna.interewicz@gmail.com   
:P :: 2009-11-22 21:49:44
To dziękki to tak niespecjalnie wyszło, ale nawet pasuje :P
Magda Przytuła
Magda nie Magdalena
klubowicz
2831085   magda200watt@interia.pl    
Oł je, miszon komplit;) :: 2009-11-23 11:02:41
Noo:) Troche stresu było przed tym rajdem, czy aby wszyscy dostosują sie do reguł tej gry, ale ku naszej wielkiej radości-wszystko poszło idealnie! Może poza wspólnym wejściem na Wieżycę;) (na które to miejsce PRAWIE moja grupa weszła, a potem PRAWIE uwierzyła,że jednak naprawdę weszła;p)

Zagadki jak się okazało, nie były wcale na poziomie gimnazjalnym:p a im były łatwiejsze, tym jednak trudniejsze;p

pełen zryw na 1 pkt mojej grupy to już niemal klasyka;) na szczęście znalezliśmy Rolanda...i Radzika! (pozdrawiamy i mamy trochę za złe , że nie przyniosłes nam obiecanych kurczaczków;) )

nocne kalambury - rewelacja:D i "Lalka" Bolesława Prusa namalowana przez Krisa;p

psycholog, czyli "drążenie podziemi świadomości" i gra na grzebieniach, też były nietęgie:D

dzięki wszystkim za super-udany kliamat na rajdzie i w skansenie ciężkiego, następnego dnia;) :D (do Domku Do Góry Nogami musimy koniecznie powrócić, ale po przespanej nocy;) )

Relacja może nawet jakaś szersza się ukaże, a póki co wspominki zdjęciowe:

TO MY-WSPOMINKI ZDJęCIOWE-KLIKNIJ NAS
Roland Kucharek
Huncwot
klubowicz
3328700   destroyer_of_worlds@wp.pl   
Chto kaszëbsczi jãzëk znaje móże zwiedzëc wszëtczé kraje :: 2009-11-25 19:54:57
Wrzucam i moje zdjęcia.
http://www.sendspace.pl/file/1f745490ce00a7cd6d65766
Magda Przytuła
Magda nie Magdalena
klubowicz
2831085   magda200watt@interia.pl    
nasza trasa :: 2009-11-29 21:10:17
nasza przebyta trasa:


Photobucket


wyszlo prawie rowno 20 km;)
Tomasz Larczyński
Rycerz Blizbor z ZielonegoLasu
klubowicz
mestwin@wp.pl   
A nasza :: 2009-12-01 09:25:50

wygląda tak (53 km):

Bartek Pisz
Bartek
klubowicz
5592695   bartlomiej.pisz@gmail.com   
relacja :: 2009-12-11 15:21:54
Takie relacje czyta się z wielką przyjemnością:)
Michał Rynkiewicz
Toff
klubowicz
3317349   michal_rynkiewicz@wp.pl   
Doskonała relacja!!! :: 2009-12-17 19:59:33
Mógłbym wręcz napisać, że zajebista, ale nie wypada ;)