glowna O klubie
Relacje Najblizsze plany
Kurs OT Forum
Kaszubska Włóczęga Sukkub
Puchar GDAKKA Sniegolazy
Dolacz do nas Szlak Zrodla Marii
Lista Klubowa Panel Uzytkownika
Odznaki PTTK Zasoby

Logo AKK GDAKK

SSPG

PTTK


tuttu

Coltex Dakar

Roberts


Kurs fotografii


Eko-Kapio


Radio Sar

Relacje z imprez
Kaszubska Włóczęga czyli Przygoda z mapą i kompasem
termin: 18-19.11
sezon: Jesień 2006
1160981669
Autor tekstu: Adam Kępa Hanna Arendt Mariusz Wili Kulczycki
Autor zdjęć: Adam i Marta Kępowie, Tomek 'Radzik' Radzikowski, Marta i Krzysiek Kur ,Maciek 'Cox' Rynkiewicz Mich

Kaszubska Włóczęga zaczęła się dla mnie na poważnie w piątek, kiedy to w czasie, gdy wszyscy zbierali się na pokaz slajdów w klubie, ja zmieniałem oś w tylnym kole. Jako ze chciałem przetestować zmieniona oś pojechałem do klubu. Po powrocie stwierdziłem ze już zdążyłem skrzywić nową oś. I problem gdzie ja o 22:30 znajdę otwarty sklep rowerowy by kupić nową oś. I tu z pomocą przyszedł Adam P., który użyczył mi jego rezerwowa Os. I tak o 2 w nocy skończyłem remont roweru.

I nadszedł dzień Kaszubskiej włóczęgi. Jako ze start był w Wejherowie o 10 to 8:09 wpakowałem się do SKM, w której jechało kilka osób w tym spotkani na peronie Adam K. Toffi, Lul i Zaręba. O 9:50 dojechaliśmy do Wejherowa gdzie po krótkiej przemowie przyszedł czas na zapisy i nerwowe oczekiwanie na start uczestników. W miedzy czasie Radzik przysłał SMS bym poczekał na niego gdyż się spóźnił na kolejkę i przyjedzie pośpiechem 10:15. Godzina 10:12 uczestnicy otrzymują mapy, i powoli się rozchodzą po Wejherowie w kierunku mniej więcej północnym.


Wszystko wydarzyło się tak szybko, ale od początku. Mimo zasadzki Strażników Miejskich na SKM Zaspa na podróżnych, organizatorowi, jak i nam –bliżej nie określonym uczestnikom- udało się wtargnąć do odpowiedniej SKM-ki. W bydlęcym Warsie o dziwo zabrakło dla nas miejsc siedzących-nawet na katorżniczych grzejnikach, więc musieliśmy opanować przedział pracą u podstaw, choć pewni przedstawiciele lumpen proletariatu pozostali nieczuli na nasze łokcie do samego WejCherowa. Ważkie zwroty z tego kresu to komentarz do przesunięcia tyłka Tofa, tak by zmieściła się na grzejniku jeszcze jedna osoba –wygrzałem Ci miejsce; oraz zwrot Kasi –ja będę dzisiaj milczeć. Jak było niech powiedzą Ci którym nie udało się dojść do słowa już do samej wysiadki na starcie Kaszubskiej Włóczęgi.

Impreza na szczęście rozpoczynała się w Wejherowie ;) dlatego już co poniektórzy stwoerdzili, że dojadą tam dzień wcześniej cudownie wesołym samochodem rodzinnym, wydowbywanym nielada trudem z terenów Politechniki.
Co prawda były pewne problemy co do godziny spotkania, czy jest to 9.15, 9.30, czy może jednak 9.45 oraz co do miejsca spotkania, o którym nie było nic napisane na tsronie (poza tym że Wejherowo ;), ale na szczęście wszyscy się znaleźli.


W WejCherowie rozpoczęło się, od „spik’a” Organizatora z wysokości ławki na peronie. Po na pewno ważnym przemówieniu udaliśmy się przed budynek dworca. Tu tłumek się rozrósł i harmider wzrósł w oczekiwaniu na Start. Do godziny 10.00 uiściliśmy opłaty i otrzymaliśmy karty startowe wraz z mapami InO. Organizator dał sygnał i zrobiło się pusto, prawie pusto gdyż zostało nas siedem lekko roztargnionych osób, ja czekałem na spóźnionego Radzika, a reszta czekała na mnie lub na lekko spóźnionego Radzika –tego nigdy nie wyjaśniono. W ten oto sposób zostaliśmy sami na Starcie, my, czyli Kasia z Piotrem, Ewa z „Przemkiem od Ewy”, Klan Baszanów, i ja. Chwilę po przybyciu Tomka na trasę ruszył Organizator na rowerze, więc ruszyliśmy śmiało za nim jednak plan śledzenia spalił na panewce. Pić mi się chciało, więc pierwsze kilometry nie były dla mnie wymarzone, ale ucieszył fakt, że tylko wyszliśmy z miasta, a już się okazało, że gdzieś po drodze wyprzedziliśmy jedną grupę! Trasa do pierwszego punktu sprawiała wrażenie zapoznawczej gdyż kombatanta wielu wypraw Ewę tytułowano w stylu „Haewa”, czy też „Bahaoewa”, na co „ktoś” słusznie zauważył „do Ciebie pasuje Ewcia” ];> Jako kreatywna grupka, gardziliśmy traktami leśnymi więc wpierw zgubiliśmy śledzącą nas od zabudowań ostatnią grupkę by po jakimś czasie zacząć gubić przedostatnią (tytulatura z naszego punktu widzenia). Tak kluczyliśmy, że nawet przez moment szliśmy przez teren wolno rosnących rowerów-serio minęliśmy je w różnych częściach lasu ze dwa lub trzy,. Z kolei ścieżka zamieniła się z czasem w wielkie nic, aż do przedarcia się do jakiejś drogi. Baszan stwierdził, że to była ścieżka wydeptana przez zwierzynę, więc każdy myślący, że to prawda pomyślał o tych stadach mrówek tamtędy kroczących każdego dnia. Na pk1 zeszło nas się w jednym czasie z 20 osób, więc kto wytrzymał rozstawienie statywu ten zaznał rozkoszy znalezienia się na zdjęciu.

Godzina 10.12 Mariusz obiecuje, że rozda mapy... a na nich?? - wielki błąd!! Ortograficzny!! Oczywiście wielki oburzenie małej istotki zrobiło swoje, no ale błędu już sie nie dało naprawić.W dobrych humorach ruszamy. Na początku staraliśmy się zgubić idącą za nami ekipę, ale się okazało, że drzwi mijanego bloku były zamknięte.. no cóż. Szliśmy dalej, mijając cudną ulicę Karnowskiego ;) i witając las ;). Janicek stwierdził, ze woli iść asfaltem, a my pobrnęliśmy tam, gdzie nikt nas nie znajdzie. W końcu naszym oczom ukazuje się 1PK i kilka ekip zbiegajacych z każdej strony. Oczywiscie przybył też Adam ze statywem i zaczęły się fotki, na których Baszan był coś niewyraźny (moze Rutinoscorbin pomoże?). Spisujemy i brniemy dalej. Po drodze Krzysiek z Maćkiem odkrywają uroki wchodzenia na ambonę, która nie ma szczebelka.

Po wręczeniu Radzikowi mapy ruszam na PK1 i to szybko, bo niby 4 km do niego, ale pod górkę wiec nawet rowerem jest to spory kawałek. Na Sam PK1 dotarłem na 15 minut przed pierwszymi uczestnikami. W miedzy czasie szybki telefon od Pani Dyrektor szkoły, ze w szkoła będziemy ok. 16

Na trasie do pk2 łyknęliśmy kolejne dziwne grupki i zaznaliśmy paro minutowej mżawki z nieba. Tu też nasze damy ukuły podejrzaną skalę do określania pięknych mężczyzn zaczerpniętą z jakiegoś kabaretu i tak najłagodniejszym jest zbok, po nim jest zdzir, a najgorszy to mężczyzna. Sprawy nie poddano głosowaniu, więc wniosek nie upadł. Ten punkt drugi od poprzedniego różnił się tym, że był w innym miejscu, a dla bardziej ciekawskich, to na pk2 dowiedzieliśmy się od innych grup gdzie jest sklep, oraz ustaliliśmy, że na piątce robimy ognicho. Przed wejściem do Piaśnicy Małej-małej wioseczki natknęliśmy się na plakat wyborczy z postaciami kroju Kononowicza, a nawet jednym znanym nam nazwiskiem z GDAKKa, po przerobieniu plakatu na pk2 w końcu znalazł się sklep! Z poprawionymi humorami, pokonując Piaśnicę rozgorzała dyskusja o ziemiankach, z ciekawym zawołaniem „Ze wsi jesteś? Nie wiesz, że to ziemianka?!” Po zwykłym pk3 odkryliśmy ciekawe oczko wodne, więc zrobiliśmy sobie małą sesję. W Leśniewie nic się nie działo, na pk4 też zwała, potem trochę Klubu Turystyki Asfaltowej i w końcu docieramy na pk5 miało być ognicho jednak spotkaliśmy tu jedynie klan Najmowiczów i Olgę z Michałem.

Do 2PK dochodzimy, okazuje się, że niektórzy minęli go i nie zauważyli. Tam też ukazuje się wielka siła Hani, która cudownie odkręca termos Przemka. Znów robimy foteczkę - oczywiście nie pozowaną i zmawiamy się na ognisko ;). Po drodzę złączają się dwie ekipy i niemal cały GDAKK maszeruje razem do sklepu w Leśniewie. Tam zakupy i do 4PK, który odnajdujemy w szczerym polu. Z tego miejsca część decyduje się iść drogą, a część polem pod drutami. Oczywiście pole i druty okazują się dużo ciekawsze, bo nawet błoto po drodze znajdujemy i bagna ;).

.Dojazd na PK 2 prawie bez błędny (no dobra jeden błąd i nadrobienie ok. 1 km). Na PK 2 pierwszy net sam zespól, co, na 1 ale po nich ok. 15 minut nikogo nie ma. Decyzja nie czekam napieram do przodu by być na pewno przed pierwszymi na 3:). Na 3 otrzymuje komunikat ze na 5 jest ognisko. Dojazd na 4 wydaje się prosty, lecz w tym momencie pazury pokazała aktualność map. PK 4 zlokalizowany ok. 500 m na północ od centrum Leśniewa, przez centrum Leśniewa przemknąłem dość szybko i tu zdziwienie gdyż na 250 m od PK została wybudowana nowa droga asfaltowa. Na szczęście była to jedyna taka niespodzianka na trasie.

Gdy już ruszyliśmy dalej, zakrzyknięto z tyłu, żeby się cofnąć bo przybyli następni i będzie to ognisko, jednak my już postanowiliśmy poszukać lepszego miejsca, a że przedzieraliśmy się przez młody zagajnik to po wyjściu z niego powstało wrażenie iż się pogubiliśmy bo zabrakło nam Piotra i Przemka, którzy pozostali na piątce. Dobre miejsce na biwak znaleźliśmy z kilometr dalej przy stercie „chrustu”. Tu pożegnała nas Olga z Michałem ruszając dalej. Z ogniem uporaliśmy się w minutę i już po chwili zrobiło się tak przytulnie i rodzinnie i wtedy Paweł to wypowiedział! Wtedy to zwrócił się do Radzika słowami: „Dziarek” Czyż nie było to słodkie? Aż siostra poczuła się zazdrosna ;P Tomek odwdzięczył się jedynie słowami słabszego kalibru „najlepsze na piwo jest kac”. Po posiłku, w którym brała udział nawet Haewa pozbawiona przez Przemka podstępnie prowiantu, mieliśmy drobne problemy z szybkim wygaszeniem żaru, starły się też różne teorie:
„-jedna iskra może spowodować pożar!
-ale nie w nocy”

Dochodzimy do PK5, gdzie miało już być ognisko, a tam tylko Piotrek i Przemek. Widizmy jeszcze tył plecaka Ewy i Baszana, wołamy ale oni nic.. dzwonimy, ale nic.. Stwierdzili, że na PK5 nie da się rozaplić ogniska ;] No cóż zostajemy i pokazujemy, że się da wszędzie!! Środek ścieżki tez jest dobry ;) Ognisko płonie, jest piosenka, cudny dźwięk harmonijki Janicka, kiełbaski, % - czegóż chcieć więcej? Piotrek zaprezentował też najnowszy wynlazek - kij, który nie ma dwóch końców - specjalnie na więcej niż 1 kiełbaskę. Po jakimś czasie pojawia się tez ekipa InO'wców uradowanych na sam widok płomyczków ;). Było miło, ale czas się zwijać. Przybywa też ekipa reszty GDAKKów, którym powierzamy ogień, a sami idziemy do PK6.

Szybkie ustawienie PK i na kolejny PK. PK5 według mapy prościzna asfaltem do lasu i potem pierwszą droga w lewo i po 150 m skrzyżowanie drogi z przecinką. Tak wyglądała teoria w praktyce drwale zrobili „remanent” lasu i zwalili trochę drzewek. Po 10 minutach jednak udaje mi się dojechać do punktu. Mała przerwa i dalej w drogę, bo uczestnicy depczą po piętach.

W końcu jednak ruszyliśmy przy coraz szybciej zapadającym zmroku ku Mechowie. Pod kościołem jednak rozstawiłem statyw, wbrew naturze i walnęliśmy sesję na tle kościoła i tabliczek szlakowych. Pk6 znaleźliśmy przy Grotach Mechowskich, a że było już wszystko zamknięte to przedostaliśmy się za płot kanałem odpływowym jakiegoś potoku, sesję w grotach przerwał jakiś obcy głos z zewnątrz-bodajże właścicielki. Sprzedała nam bajeczkę, że uruchomiliśmy fotokomórką alarm i już jedzie policja, więc przeprosiliśmy i ruszyliśmy dalej jak by nigdy nic.

Idzie się miło i wesoło i przeoczamy pewną bardzo ważną ścieżkę. Dochodzimy do asfaltu, ale męska częśc ekipy nie wierzy damskiej, ze jesteśmy w innym miejscu niż mieliśmy być. W końcu dzięi pomocy z zewnątrz okazuje się że zaszliśmy prawie do Darżlubia ;). No cóż - GDAKK nie potrafi? ;)Grzecznie poszliśmy trochę naookoło i do PK6 dochodzimy jako ostatni. W Grotch Mechowskich spotykamy inna ekipę, która myślała, ze jest ostatnia.

Na ostatniej prostej do Starzyna w ostrych ciemnościach i mgle „zniknęło” nam się pare osób i żartem o zaginięciu oberwało nam się od zdzirów. Tak oto dotarliśmy do Starzyna.


Jednak to my pierwsi opuszczamy tamto miejsce i już coraz szybciej idziemy do mety. Po drodze zachodzimy też pokibicować naszej reprezentacji piłki nożnej na napotkanym boisku. Zbieramy PK7 i idzimey już w stronę noclegu, gdzie podobno czeka na nas reszta. Po drodze zaopatrujemy się w sklepie, gdzie to różne rzeczy można było usłyszeć i koniec końców trafiamy do szkoły.

Przejazd w okolicach rezerwatu „Darżlubskie Buki” krótka sesja zdjęciowa i do Grot Mechowskich ustawić punkt numer 6. Dalej już tylko ostatnia prosta (4,5 kilometrowa) i dojazd do Starzyna. Tam tylko sprawdzenie, do której sklep otwarty i do szkoły gdzie miałem byłem umówiony z Panią Dyrektor na godz. 16. Na szczęście Pani Dyrektor przyjechała 30 minut wcześnie. O 15:03 na metę a zarazem do szkoły przybywa pierwsza ekipa:) Potem w większych czy mniejszych okresach czasu dochodziły kolejne ekipy. Po wspólnej kolacji cześć zajęła się uskutecznianiem śpiewów a inni poszli grac w nogę albo siatę na sali gimnastycznej.

A szkoła piękna była w tej wiosce. Sala przeogromna więc co niektórzy byli w siódmym niebie grając w różne odmiany piłki i piłeczki. Przy kolacji zrobionej dzielnymi rączkami nowych i starych GDAKKów zostały rozlosowane nagrody (dzieujemy sponsorowi - Horyzontowi) - składanki dla grzecznych dzieci i ogrzewacze dla zmarźluchów. Po wszystkim nastała jakże oczekiwana pora pląsów i śpiewów przy dźwiękach instrumentalnych. Szybka integracja wszystkich obecnych i gardłowe wydobywanie dźwięków towarzyszyło nam do późnych godzin nocnych/poranych (niepotrzebne skreślić). Obchodziliśmy też urodziny Marcina, który w prezencie został mumią, a Trzech-wspaniałych świetnie się bawiło dmuchając materac. Co niektórym bardzo spodobały się Morskie Opowieści i śpiewali je cały wieczór, a inni wrzeszczeli cały cza, że chcą "Owcę" lub "Baranka" - ogólnie impreza była udana.
Nad ranem część się zmyła do domku, a część wytrwalsza postanowiła skorzystać z uroków ślicznej pogody (jak to zwykle bywa w niedziele) i udać się na stópkach (mimo, że bolały) do pobliskiej (ale nie najbliższej) stacji PKP. Na początku - istna sielanka - słonko, zielona trawka, drzewka kolorowe, błękit nieba.. żyć nie umierać. Poźniej coraz więcej błota - ale sielanka nadal była bo humory świetna. Następnie coraz mniejsza sielanka, bo zaczął czas biec za szybko, a przed nami pojawiło się mnóstwo (całe zgraje) kanałów do przeskoczenia. Zaczął się wyścig z czasem! Jak to zwykle bywa z niedzielnymi powrpotami z rajdów - biegliśmy na pociąg. Cudem udało się zdążyć! Byliśmy na peronie nawet 3 minuty za szybko. Tego dnia pokonaliśmy 14 km - ale było warto!!



Przepraszam ze relacja wygląda na chaotyczną, ale tak bywa jak piszą ja 3 osoby:)


Na koniec dodam, ze zapraszam na Druga Kaszubska Włóczęgę która odbędzie się na przełomie Marca i Kwietnia dokładny termin będzie znany myślę ze w połowie Stycznia.



Film:

Do pobrania: www.akk.pg.gda.pl/filmy/kaszubskawloczegaduza.wmv
zdj1
Rozpoczecie Kaszubskiej Włóczęgi
zdj2
ktoredy na ten punkt
zdj3
A tu jest 1 :)
zdj4
to juz prawie 3 PK
zdj5
zdj6
zdj7
zdjecie grupowe
zdj8
my nie rozpalimy ogniska
zdj9
jak widac dalismy rade
zdj10
zdjecie przy grotach w mechowie
zdj11
zdj12
zdj13
zdj14
zdj15
zdj16
zdj17
zdj18
zdj19
zdj20
zdj21
zdj22
zdj23
zdj24
zdj25
zdj26
zdj27
zdj28
zdj29
zdj30
Komentarze wyjazdu
Hanna Arendt
Hanka
klubowicz
444722   hanna.arendt@wp.pl   www.zawszezarece.pl  
wrrr :: 2006-11-23 19:32:45
Jakie WejCherowo ;] ja sie nei zgadzam!! Krzysiek pewnie tez nie!!! PROTEST!!
a tak ogolnie.. super impreza.. super ludzie.. super gubienie sie... super filmiki i zdjecia.. super organizacja (troche za proste punkty;p).. super.. yy.. co ja chcialam.. super ja chce jeszcze raz :D
Krzysztof Oseńko
Kris
klubowicz
7660386   johny_walker2@wp.pl   
wejcherowo :: 2006-11-23 19:57:02
Wiesz co Adam pisać Wejherowo przez "ch" to tak samo jak pisac Adam Kepa przez "em":)
Maciej Rynkiewicz
Cox
klubowicz
603000   rynkiewiczm@gmail.com   
Kaszubska Włóczęga :) :: 2006-11-23 20:58:36
Wielkie podziekowania dla Mariusza za przygotowanie swietnej imprezy :) Duza frekwencja bardzo cieszy i dobrze rokuje na przyszlosc!! :)

Wczoraj trasa 29km (zrobilismy sobie taki Odcinek Specjalny, czyli 5 km wiecej :P), noc upojna i delikatnie mowiac bardzo rozspiewana (Morskie Opowiesci to jest to :P), dzisiaj 14km w tym przeskoczylismy okolo 15 rowów melioracyjnych pelnych wody, przebrnelismy przez bloto (spodnie uwalone mam az po uda) i na koniec dobieglismy na szynobus do Pucka :D

Rewelacja :D
Kaja Baszanowska
Kaja
klubowicz
1074717   kajasopot@o2.pl   
kw :: 2006-11-23 21:32:28
...nie chce mi sie rozpisywac, powiem krotko: wiecej takich rajdow!!! :D
Maciej Rynkiewicz
Cox
klubowicz
603000   rynkiewiczm@gmail.com   
hehe :: 2006-11-23 21:56:54
to ja jeszcze dodam wiecej takich imprez i bardziej utrudnione InO, bo ludzie to za rajd wzieli ;P :D
Kaja z całym szacunkiem, tez uwazam ze bylo swietnie!! :D
Kaja Baszanowska
Kaja
klubowicz
1074717   kajasopot@o2.pl   
hehe :: 2006-11-23 22:14:23
ok - drobne przejezyczenie ;)
WIECEJ TAKICH "InO" :D
Michał Rynkiewicz
Toff
klubowicz
3317349   michal_rynkiewicz@wp.pl   
Kilka faktów (uzupełnione) :) :: 2006-11-23 22:35:37
Aby i ci, co nie mają dostępu do forum moje wypociny poczytać mogli, więc uzupełnione wrzucam je tutaj:


- To, że idziesz w ostatniej, najwolnieszej grupie, nie znaczy że nie bawisz się dobrze :)
- ?arty o pięciu piwach w plecaku wcale nie są takie śmieszne jak się wydaje.
- Mapa nie zawsze zgadza się ze stanem faktycznym, zaś w lesie niektórzy słyszą głosy, aby chwilę później "wyfikołknąć się" na wystającej z liści gałęzi.
- Jeśli chcesz zrobić zdjęcie koniowi/koniu (niepotrzebne skreślić) zaprzężonymu do wozu drwali, istnieje szansa, iż podejdzie do ciebie i nie będzie mieścił się w kadrze.
- Idąc leśnymi dróżkami z kompasem w dłoni należy mieć odpowiednio wysokie mniemanie o swoich umiejętnościach orientacji w terenie i nie zważać na uszczypliwe docinki reszty grupy (w końcu ani razu się nie zgubiliśmy).
- Jeśli przekaże się komuś innemu prowadzenie grupy, na każdym rozwidleniu należy zweryfikować wybór trasy przez tę osobę oraz odgórnie narzucić trasę swoją - krótszą i prostszą... :)
- Szampan (dobra, nie oszukujmy się - wino musujące Carskoje Igristoje produkowane w Biłgoraju) w Piaśnicy Małej smakuje tylko pod warunkiem, iż kosztuje nie więcej niż 5 złotych... :)
- ...a punkt kontrolny ma prawo z daleka wyglądać jak przystanek PKS (ciekawe skąd przystanek PKS w środku lasu? a może trzeba było nie pić tego szampana...?).
- Punkt wymiany butli z reguły oznacza butle gazowe, aczkolwiek pewne zdjęcie zdaje się temu przeczyć :)
- Sklepy w Leśniewie są dziwne. Ten, który wygląda jak lumpeks, swetry ma w cenach zaczynających się od 55zł, zaś kolorowych koszul w ogóle brak. Spożywczy zaś posiada obsługę w postaci całkiem miłej pani sklepowej, o jednakże dość dziwnej manierze sprawdzania dowodów osobistych ludziom w wieku 24 lat podczas zakupu 2 piw i kiełbasy (podobno młodo wyglądam, ale chyba nie aż tak...?).
- Czwarty punkt kontrolny najłatwiej znaleźć podczas załatwiania potrzeby fizjologicznej na środku pola...
- ...a piąty po dymie z ogniska grupki koczującej przy kiełbaskach i piwie :)
- Nic to, że ciemno i że nie bardzo wiesz gdzie jesteś na mapie - ruska busola zawsze doprowadzi cię do Mechowa.
- Do grot mechowskich najlepiej wchodzić przez furtkę, po uprzednim zasięgnięciu rady w najlepszym punkcie informacyjnym (miejscowym sklepie) i znalezieniu osoby opiekującej się tymże przybytkiem (dla nas nie istnieje takie pojęcie jak zamknięte/nieczynne).
- Natomiast niekonieczne fortunnym pomysłem jest próba wejścia na teren grot poprzez przejście pod mostkiem nad potokiem, który to tuż obok grot płynie. Tudzież przeskoczenie przez płot, bowiem, jak niektórzy zdołali się przekonać powoduje to włączenie się alarmu i rychłą wizytę policji (do której to jednak nie doszło).
- Jeśli idziesz nocą przez ciemny las i niekoniecznie wiesz gdzie jesteś to... idź dalej - prędzej czy później znajdziesz się ;)
- Głośne "plumnięcie" gdzieś za plecami w nocnych ciemnościach, niekoniecznie od razu musi oznaczać gigantyczną żabę, która to w kałużę wpadła.
- "Narysowanie" latarkami gołej baby nie jest takie proste jak może się to wydawać.
- Jeśli wieczorem w stanie wskazującym na spożycie kupujesz lody i chowasz je do plecaka, to do rana się rozpuszczą (i będą kapać z plecaka).
- Granie przez trzy godziny w piłkę przy jednocześnym piciu piwa będzie rano skutkować bólem pokopanych nóg.
-Śpiewanie "Morskich opowieści" potrafi być męczące :) W ogóle śpiewanie to ciężki kawałek chleba. Wycie (przez nas rozumiane jako śpiew) jest o wiele prostsze.
- Stara rajdowa zasada - w niedzielę jest zawsze lepsza pogoda niż w sobotę.
- Namolne kundle husky-malamuto-podobne z czasem zaczynają działać na nerwy, zaś mały kot szwendający się pod sklepem w Leśniewie wcale nie boi się, gdy bierze się go do ręki.
- Jeśli wzięło się stuptuty, to nie po to, żeby nosić je w plecaku (ci, co doświadczyli niedzielnego błota na trasie po Pucka, wiedzą o czym mówię).
- Rozwiązane sznurowadła łatwiej obciąć, niż zawiązać, prawda Magdo P.? ;)
- Brudne nogawki łatwiej obciąć, niż wyprać spodnie, prawda Kamil?
- Azymut przez błocko po kostki i pola poprzecinane kanałami to coś, co każdy lubi najbardziej :)
- I cóż to byłby za rajd, gdyby nie ten sprint na pociąg do Pucka i wpadnięcie na peron dosłownie na 3 minuty przed pociągiem :)

I następnym razem ma być trudniej!!! :)
Mariusz Kulczycki
Wili
klubowicz
wiliino@op.pl   
rajd ino :: 2006-11-24 09:39:06
nastepny taki rajd pewnie za pol roku tym razem podejrzewam ze wyjazd bedzie na poludniowe kaszuby ale zobaczymy :) wszystko zalezy od tego gdzie sie szkola zgodzi :)

A frekfencja skromnie powiem ze taka sobie myslalem ze bedzie troche wiecej osob z zewnatrz ale coz nastepnym razem bedzie :)
Mariusz Kulczycki
Wili
klubowicz
wiliino@op.pl   
realacja :: 2006-11-24 09:39:40
Relacja bedzie jeszcze rozbudowywana :) tylko musze napisac swoja czesc :)
Michał Kasperowicz
Michał
klubowicz
2627363   mkasperowicz@wp.pl   npnet.org/~kacper  
??? :: 2006-11-24 10:37:17
Czemu nie ma ani jednego zdjecia z Gdakkowego meczu w unihoha i pilke halowa ??????? Przeciez to byl istotny element wieczoru !!!
Michał Kasperowicz
Michał
klubowicz
2627363   mkasperowicz@wp.pl   npnet.org/~kacper  
KW, pominiete fakty :: 2006-11-24 10:45:32
W natłoku informacji z KW zapomniano tu napisac o:
- mega super wypasionej sali gimnastycznej na ktorej Gdakki stoczyly pojedynek w unihoka oraz doszlo do zacietego meczu w pilke halowa :D :).

- dziwnym zaburzeniu przestrzennym (pkt. 4) ktorym wg mapy powinien byc to srodek pola a w rzeczywistosci okazalo sie glowna droga otoczona zabudowaniami :)

Podziekowania dla Williego za InO / rajd (bo chyba czesc tak to potraktowala) i jakze atrakcyjne miejsce noclegowe :))
Magda Przytuła
Magda nie Magdalena
klubowicz
2831085   magda200watt@interia.pl    
kw :: 2006-11-25 02:51:08
aaaa i tak wloczega byla de best i koniec;))
Kamill Jaskólski
Kamill Jot
klubowicz
2148475   JusTQL@gmail.com   blog.studiopm.pl  
Kaszebszci Powloczka :: 2006-11-25 16:53:09
Co do foty mojej z Cox'em to nie robilem krotkich spodenek a stuptuty +=P
Trasa rajdu.. Ciekawa, odkrywcza +=P i bogada.. A napewno bogatsza o moją karimate +=PP

Aaaaaa.. Ludzie co wy macie z waszymi aparatami?! Filmy kompletnie nie wyszly.. Ja sie przeciez nie darlem jak koc we wrzatq.. Macie chyba zbyt wyczulone sprzety +=P

Boze blogoslaw skleroze - ni mniej ni wiecej.. Jak dobrze ze zapomnialem wciaz kamerke +=P Lody to juz inna sprawa +=/
Michał Rynkiewicz
Toff
klubowicz
3317349   michal_rynkiewicz@wp.pl   
Mały zestaw... :: 2006-11-26 19:17:32
...fotek z KW do ściągnięcia i pooglądania.

http://www.pg.gda.pl/~tomekj/kasz_w_fotki.zip
http://www.pg.gda.pl/~maciex/kw.rar
http://wulkan.npnet.org/~kacper/kaszubska_wloczega.zip
http://www.akk.pg.gda.pl/filmy/filmiki.rar
http://www.akk.pg.gda.pl/filmy/Kury.rar
http://wzr2004.kqs.pl/qula/KW.rar
http://www.speedyshare.com/426416683.html

To tak, żeby ci, co nie mają dostępu do forum też mogli je obejrzeć.
Adam Kępa
Kemp
klubowicz
pazuryskorpiona@wp.pl   http://duzozyciamaloczasu.word  
a mi się podoba potrójna relacja :: 2006-12-25 19:04:38
;)