glowna O klubie
Relacje Najblizsze plany
Kurs OT Forum
Kaszubska Włóczęga Sukkub
Puchar GDAKKA Sniegolazy
Dolacz do nas Szlak Zrodla Marii
Lista Klubowa Panel Uzytkownika
Odznaki PTTK Zasoby

Logo AKK GDAKK

SSPG

PTTK


tuttu

Coltex Dakar

Roberts


Kurs fotografii


Eko-Kapio


Radio Sar

Relacje z imprez
Sanki i jabłuszka na Łysej i okolicznym drzewostanie.
termin: 2006-01-25
sezon: Jesień 2005
1138047474
Autor tekstu: Adam Kępa
Autor zdjęć: Adam Kępa

W trakcie sesji, czy ktoś tego chce, czy nie, w głowach naszych rodzą się różne dziwne pomysły, tak, więc ten oparty na pozyskaniu sprzętu od młodszego rodzeństwa ewentualnie z piwnicy sąsiadów udało nam się zrealizować korzystając z chwilowego ocieplenia do -7 stopni. Pomimo sporego odzewu na wstępne badania sondażowe, ostatecznie do Sopotu przyjechało 6 osób, na peronie pożegnał nas Baszan i ruszyliśmy-niestety-zamiast w jakieś nowe niezaludnione wzniesienia to jedynie na Łysą, poprzez stację wzmacniającą. Mimo tego pojawiła się na miejscu opcja zjazdów do siatki, a może niekoniecznie opcja, a raczej nieuniknione. Wspomniana siatka to odgrodzenie zjazdu dla saneczkarzy od zjazdów dla snowbordzistów i innych oczywiście słabszych od nas ślizgomaniaków. Jakoś ktoś to sobie tak obmyślił, by zjeżdżając na jabłuszku zatrzymać się zawsze przyrodzeniem na drążku od siatki, inna niedogodność sprzętowa to gruba warstwa śniegu na hamującym, co powodowało, że w połowie góry, już nic nie było widać i jechało się dalej na aferę, kończąc na lesie, wyciągu, innych użytkownikach obiektu, lub w najlepszym wypadku na torze narciarzy. Na szczęście mieliśmy rozgrzewacze, dodające odwagi to też jeździliśmy mimo utrudnień. Przerwę spożytkowaliśmy na piknik w lesie z sesją zdjęciową i nie pytajcie, prosze, dlaczego Tazz wpadł na drzewo!, a potem zostawił tam plecak. :) Testowaliśmy też okoliczne alternatywne trasy zjazdowe, jednak po rozbiciu przez Toffa swojego jabłuszka na jakimś twardszym elemencie, akurat w miejscu gdzie łączą się nogi w jedność, szybko spasowaliśmy! Wymiękliśmy po 20.00. Do domu po podwoził nas Prezex kręcąc różne pół bączki na śliskiej nawierzchni. Koniec końcem, ale jakoś się trafiło, że razem z Toffem zahaczyliśmy jeszcze o Prezesa, Maćka, Marta też dołączyła, no i tak po stworzeniu pierwszej edycji specjalnej ankiety, dostępnej w archiwum, zakończyliśmy wyprawę na Zaspie koło 2.00.
PS.Zdanie sponsorowane: Kaja przeprasza,że jej nie było, postara się to nadrobić jak naj szybciej dając się każdemu złemu na nią klubowiczowi nasmarować, lub chce chociaż piwo postawić! Hough!
zdj1
Trudne początki klimatyzacyjne!
zdj2
Nadal niezdecycowani-no co? Wysoko było!
zdj3
Pierwszy upadek...
zdj4
...i pierwsi poszkodowani.
zdj5
Kolejna przerwa.. na odpoczynek.
zdj6
Bo już słabo widzieliśmy od tego ciągłego zjeżdżania
zdj7
Już nam lepiej
zdj8
No! Można wracać na stok!
zdj9
Chwila nieuwagi...
zdj10
...sugerowany przez Wojtka wypadek...
zdj11
...no i gotowe...podryw "na gapę" :)
zdj12
GDAKKowy Red Bull...
zdj13
...i skutki jego przedawkowania!!!
zdj14
Po lądowaniu na drzewie, nie obeszło się bez pomocy Diany.
zdj15
Po paru mniej spektakularnych zjazdach i tak część sprzętu "wysiadła".
zdj16
Grupowa fotka na szczycie,póki jeszcze żyjemy :)
zdj17
Na koniec wizyta na Zaspie...
zdj18
..i wypatrzona perełka za szkłem :P
Komentarze wyjazdu
Kaja Baszanowska
Kaja
klubowicz
1074717   kajasopot@o2.pl   
Hough! :: 2006-01-26 16:45:47
ja nic nie wiem na temat zdania sponsorowanego :P
Michał Rynkiewicz
Toff
klubowicz
3317349   michal_rynkiewicz@wp.pl   
A tam... :: 2006-01-26 18:29:28
...od razu połamane. :P Nie połamane, ale pęknięte i to tylko troszeczkę. Zalałem cyjanopanem i prawie jak nowe. :D Tylko coś plecy bolą dzisiaj...