glowna O klubie
Relacje Najblizsze plany
Kurs OT Forum
Kaszubska Włóczęga Sukkub
Puchar GDAKKA Sniegolazy
Dolacz do nas Szlak Zrodla Marii
Lista Klubowa Panel Uzytkownika
Odznaki PTTK Zasoby

Logo AKK GDAKK

SSPG

PTTK


tuttu

Coltex Dakar

Roberts


Kurs fotografii


Eko-Kapio


Radio Sar

Relacje z imprez
PKP Party czyli koleją przez weekend
termin: 11-13. XI.
sezon: Jesień 2005
PKP Part
Autor tekstu: Adam Piotrowski
Autor zdjęć: Kazik Niecikowski, Paweł Baszanowski


Trójmiasto, Warszawa, Puławy, Kazimierz Dolny, Puławy, Lublin, Chełm, Lublin, Warszawa, Szczecin, Wolin, Świnoujście, Szczecin, Gdynia, Gdańsk.

Ideą wyjazdu było podejmowanie decyzji dokąd dalej jechać za pomocą kostki. Wszystko zaczęło się, gdy jakoś w tygodniu Kazik i Paweł napisali, o tym, żeby zrobić wypad pociągiem na weekend, kupić bilet turystyczny i wozić się przez całe 3 doby. Na ten spontaniczny wyjazd zgłosiła się ekipa w składzie: Dorota, Piotr, Adam, Kaja, Kazik, Paweł. Opcji kierunku, w którym się udać, było kilka, wypadło na Kazimierz Dolny. W tym celu świeżo po północy załadowaliśmy się do pociągu w stronę Warszawy, gdzie w okolicach godziny 6 nad ranem przesiedliśmy się na pośpiech do Lublina, by ostatecznie o 8:25 wyładować się w Puławach po 465km podróży. Tutaj zwiedziliśmy zabytkowy park, w którym to można było zaobserwować: Świątynię Sybilli, dom gotycki, groty, pałac i jeszcze jakieś bajery w postaci sarkofagu, mostków itp. Zamieniliśmy również parę zdań z miejscowym spacerowiczem oraz wykonaliśmy zdjęcie flagowe przy pałacu. Następnie postanowiliśmy udać się w stronę Kazimierza Dolnego, co za tym idzie, zalegliśmy jedząc śniadanie na przystanku autobusowym bez rozkładu jazdy. Tak sobie siedzieliśmy, aż do momentu, gdy kostka powiedziała, że mamy iść na następny przystanek, po drodze napotkaliśmy "pierwszomajową" paradę oraz... schronisko PTSM, w którym mieliśmy tego dnia nocować, tyle, że nie mieliśmy pojęcia, gdzie jest. Tak więc zostawiliśmy w nim plecaki i ruszyliśmy na podbój Kazimierza, do którego dotarliśmy już bez problemów autobusem podmiejskim linii nr bodaj 11. Na początek rynek, a później kostka wskazała, iż mamy udać się na górkę, punkt widokowy, coś takiego. Obeszliśmy prawie cały Kazimierz w poszukiwaniu wejścia na nią, no ale w końcu znaleźliśmy. Śmieszna sytuacja, bo i tak wchodziliśmy na przełaj, ech długa historia. Z punktu widokowego skierowaliśmy się na basztę, skąd wypatrzyliśmy... plażę, na którą to udaliśmy się tuż po odwiedzeniu zamku oraz jakiegoś miejsca sprzedaży jedzenia i picia. Na piasku, po spożyciu zakupionych Kubusiów, Tarczynów, Pysiów i innych zwierzaków Żubrowych, stworzyliśmy gigantyczny napis GDAKK. Kolejną atrakcją, poza szukaniem wyjścia z ów plaży i przedzierania się przez krzaczory był kamieniołom. Ile to radości może przysporzyć takie miejsce. Było wspinanie, łupanie, staczanie kamieni oraz schodzenie z prawie pionowych ścian. Zapadł zmrok i udaliśmy się autobusem PKS na nasz jakże prześmieszny nocleg. Całe schronisko było usłane komicznymi napisami, w stylu: "dbając o mnie dbasz o siebie" na drzwiach kibla albo "zabrania się spożywania posiłków w pokojach" a "jadalnia czynna w godzinach 7-9 oraz 18-20", czy też napisy w kuchni: "czajnik elektryczny tylko do użytku w kuchni indywidualnej", czajnika w każdym bądź razie tam nie było. Wieczorem rzucamy kostką: czy jedziemy w Tatry: nie, czy jedziemy do Szczecina: tak, czy jedziemy do Zamościa: nie, czy jedziemy do Chełmu: tak. Rano ewakuacja na przystanek PKP, skąd robimy kolejne kilometry pociągiem, tym razem wagonem ROWEROWYM, do miasta Lublin, które zwiedzamy w 1h 17 min. Kaja spotyka tutaj koleżankę z roku Magdę, którą serdecznie pozdrawiamy i dziękujemy za rady i zaproszenie (ciekawe czy to przeczyta hehe). W Lublinie zdążyliśmy przejechać się dwoma autobusami, przejść się po starym mieście, zahaczyć o zamek, byliśmy również w okolicach Katedry i rozmawialiśmy z napotkanymi przechodniami o tutejszej komunikacji miejskiej, wykonaliśmy dużą ilość zdjęć, żeby "zobaczyć co widzieliśmy", na koniec przebiegliśmy się przez targ. Jedziemy elektriczką razem z Magdą do Chełmu, wysiadamy na stacji Miasto i tym sposobem mamy na liczniku już 587km. W Chełmie przede wszystkim zaliczamy podziemia kredowe unikatowe na skalę europejską, poza tym również Bazylikę i jej okolice, opuszczony cmentarz, skakanie przez płot, centrum miasta oraz bar/restaurację, w której podobno dziadek nie gada z ludźmi co jedzą pizzę, ale jakoś się w końcu dogadaliśmy i prawie jednogłośnie kostka wskazała, że jemy zapiekanki, które były robione na miejscu, a zapiekanka, to były dwie zapiekanki, 3 zł nas kosztowały. Z Chełmu umazani kredą lecimy elektrycznym na Lublin pijąc piwko, by tam dokupić odpowiednią ilość Zwierzyńców / Harnasiów (które po części spłynęły po suficie naszego przedziału oraz uczestnikach wypadu) i udać się do stolicy, gdzie byliśmy od 20:59 do 22:50. W tym czasie wykonaliśmy kilka nocnych zdjęć, między innymi z Pałacem Kultury, czy też gigantycznej Stalowej Choinki stojącej przed nim. Także zawitaliśmy w "Damskiej, wejście przez męską" oraz sklepie spożywczym, dzięki któremu udało nam się spóźnić na pociąg, na który i tak byśmy się spóźnili, bo był błąd w rozkładzie gdzieś. Na centralnym pojeździliśmy trochę na poręczach oraz zostaliśmy obrzucani butelkami przez miłych kibiców jadących pociągiem widmo. Docelowo załadowaliśmy się do pośpiecha. No i lecim na Szczecin. Wszystko pięknie, nawet udało nam się kolejny raz umyć przed snem przedział i ubrania złocistym płynem. Kimaliśmy sobie w śpiworkach na podłodze oraz w dziwnych pozycjach na "łóżkach", by obudzić się na stacji Szczecin Dąbie, na której to mieliśmy wysiąść i wskoczyć po 3 minutach w kolejeczkę do Świnoujścia. Wspaniałe było przebudzenie i ta świadomość: zaspaliśmy. ¬le jednak na tym nie wyszliśmy, gdyż wysiadając na Głównym, mieliśmy okazję do zwiedzenia Szczecina, w czasie 2 godziny. Licznik wskazuje 1354km. W Szczecinie główną atrakcją, poza myciem zębów na ulicy przy pompie oraz zwiedzaniem śpiącego miasta i zamku, były światła. Tak właśnie, światła, które mówią. Polecam obejrzenie pierwszej scenki filmu "dlugi weekend". W Szczecinie można również pooglądać stojące niemieckie autobusy szynowe, czerwoniutkie i z miejscami na rowery, puste jak butelka piwa. Dworzec w Szczecinie - wioska. Uderzamy na Świnoujście, a Kazik na Wolin. W pociągu miło się spało, aż w końcu trzeba było się przesiąść... na Prom. Licznik 1470km. Płyniemy nim na wyspę Uznam, na której to znajduje się centrum Świnoujścia, które obchodzimy pijąc jogurty. Jakaś wieża, deptak, muszla koncertowa i w końcu lądujemy na plaży. Tak sobie posiedzieliśmy jak to w Sopocie bywa i udaliśmy się w stronę falochronu i atrapy wiatraka. Tutaj powstała scena (do wglądu na filmie "dlugi weekend"), gdy to Adam i Kaja wskakują do morza wzbudzając zdziwienie przechodniów, mało brakowało, a naprawdę by wpadli. Następnie odwiedzamy jakieś fortyfikacje, później monitor oraz spacerek wzdłuż nabrzeża, aż do sklepu spożywczego, w którym nikt nie kupił piwa. Płyniemy promem z powrotem na wyspę Wolin, by zapakować się do pociągu na 2 minuty i opuścić go celem znalezienia wody do zrobienia zupek chińskich. I tak oto parę minut przed odjazdem biegamy po peronie z kubkami, by docelowo jednak spocząć w nim, a i nawet Kazik do niego się dosiada, na którejś z kolei stacji. Jedziemy przez Szczecin, gdzie czeka nas kolejna przesiadka, na pociąg do Gdyni, w którym to tradycyjnie zostaje rozlany napój procentowy, tym razem zielony. Szybkie zwiedzanie Gdyni, ostatni rzut kostką, którędy wrócić do dworca i jedziemy pośpiechem w kierunku Bielsko Białej, jednak opuszczając go kolejno na stacjach Sopot oraz Gdańsk Wrzeszcz. Licznik kolejowy wskazał okrągłe 1955km, do tego można dodać kilkadziesiąt kilometrów autobusami oraz 1km promem. Wyjazd jak najbardziej udany, kiedy powtórka?

Filmik z wyjazdu:
zdj1
11 listopada
zdj2
kostki mówią: ruszmy się w końcu z tego przystanku
zdj3
zdj4
zdj5
zdj6
zdj7
zdj8
zdj9
zdj10
zdj11
zdj12
zdj13
zdj14
zdj15
zdj16
zdj17
zdj18
zdj19
zdj20
zdj21
zdj22
zdj23
zdj24
zdj25
zdj26
zdj27
zdj28
zdj29
Podliczenie trasy OTP
Trasa: Puławy
Data: 2005-11-11  Punkty: 10 pkt
Komentarze wyjazdu
Dorota Brach
Dotka
klubowicz
235492   dotab@poczta.onet.pl   http://www.dmtransfer.com/  
hmm :: 2005-11-17 23:59:01
już komentowaliśmy... to może wkleić tu to co pisaliśmy wcześniej?? :D aha - relacja pod koniec się urywa, czemuż to??
Dorota Brach
Dotka
klubowicz
235492   dotab@poczta.onet.pl   http://www.dmtransfer.com/  
no to wklejam (dla potomnych) : :: 2005-11-18 00:22:31
nasza kostkowa wycieczka była maksymalnym wykorzystaniem długiego weekendu :D a do tego płacilismy ok. 3 gr. za kilometr! zabawa była przednia
(jak to w Gdakku bywa)... no i działy się niesamowite rzeczy - jak np. udało nam się oblać piwem nie tylko podłogę w przedziale, ale i sufit - hehe Gdakk potrafi ;) mi się najbardziej podobał kamieniołom, plaża w Kazimierzu, duch Bieluch i jego kredowe podziemia pod Chełmem, bieg przez Lublin, gadające światła w Szczecinie (mam nadzieję, że mi się miasta nie mieszają ;) no i oczywiście podejmowanie decyzji za pomocą kostki :)

P.S. I naprawdę warto zwiedzić podziemia pod Chełmem i spotkać ducha Bielucha osobiście! Spełnia życzenia, koniecznie każdy musi się tam wybrać ;)
Adam Piotrowski
adam p
klubowicz
725097   adampiotrowski@poczta.fm   rowerami.com  
3 dni w pociagu i cialge dosyc.... :: 2005-11-18 16:18:51
no to smy sie najezdzili tymi pociagami. relacja juz w calosci, poprzednio komputer zjadl chyba kawalek;)
Michał Rynkiewicz
Toff
klubowicz
3317349   michal_rynkiewicz@wp.pl   
... :: 2005-11-18 20:30:42
"Następnie odwiedzamy jakieś fortyfikacje, później monitor"

Jaki monitor? Bo mnie się to kojarzy z jednostką pływającą. Czy prawidłowo?

A następnym razem uprasza się o wcześniejsze zaplanowanie takiego challenge'u, co by inni (czytać: ja) mogli też pojechać, czego z powodu wcześniejszych planów na ten wekend zrobić nie mogli.
Adam Piotrowski
adam p
klubowicz
725097   adampiotrowski@poczta.fm   rowerami.com  
monitor :: 2005-11-18 22:30:48
odwiedzenie monitora... widoczne jest w moim avatarze:) to byl bardzo spontaniczny wypad (hehe) ale nastepny tego typu (bo chyba bedzie:)) zostanie odpowiednio wczesniej ogloszony.
Michał Rynkiewicz
Toff
klubowicz
3317349   michal_rynkiewicz@wp.pl   
... :: 2005-11-18 23:24:46
eee ten monitor... jestem zawiedziony... :P
Kaja Baszanowska
Kaja
klubowicz
1074717   kajasopot@o2.pl   
:) :: 2005-11-18 23:33:21
moj wpis odrazu po przyjezdzie:
ad weekend :)))
hehe nie wiem co napisac bo tyle tego bylo!!! :)
zwiedzilismy: Puławy --> Kazimierz Dolny --> Lublin --> Chełm --> Warszawe --> Szczecin --> Świnoujście :))))
Pamietajcie! kostka zawsze ma racje! ;)
Zastanawiam sie jak teraz bedzie wygladalo zycie prezesa, gdy nie ma przy sobie magicznych kostek ;)
kaja :: 13.11.05 - 23:07

ps. a filmik jest rewelacyjny (Welcome to the Jungle!!!) :)