glowna O klubie
Relacje Najblizsze plany
Kurs OT Forum
Kaszubska Włóczęga Sukkub
Puchar GDAKKA Sniegolazy
Dolacz do nas Szlak Zrodla Marii
Lista Klubowa Panel Uzytkownika
Odznaki PTTK Zasoby

Logo AKK GDAKK

SSPG

PTTK


tuttu

Coltex Dakar

Roberts


Kurs fotografii


Eko-Kapio


Radio Sar

Relacje z imprez
Trzeci rajd kursancki do lasów mirachowskich
termin: 7 - 8 XII
sezon: Jesień 2002
Lasy mirachowskie
Autor tekstu: Leszek Zawalich
Autor zdjęć: Leszek Zawalich

W weekend 7-8 Grudnia 2002 r. odbył się trzeci, ostatni już w tym sezonie, rajd szkoleniowo - rekreacyjny tym razem na terenie Kaszubskiego Parku Krajobrazowego. Wędrowaliśmy na trasie Miechucino - Kamienica Królewska. W wycieczce wzięło udział 20 osób. Nieco mniej niż w poprzednich wycieczkach kursanckich - ale być może dla niektórych nie przebrzmiały jeszcze echa imprezy andrzejkowej w Brodnicy, jaka odbyła się zaledwie tydzień wcześniej. Przybyli natomiast Ci kursanci, którzy chcieli zaliczyć choć jeden rajd szkoleniowy a do tej pory się ociągali.

Wędrowaliśmy po Lasach Mirachowskich. To zapewne niewiele mówi osobom mającym blade pojęcie o geografii regionu. Rzeczywiście w pobliżu tych terenów są tylko dwa miasta - Kartuzy na wschód i Kościerzyna na południe. No to już coś tym "bladym" mówi. Szosa z Kartuz idąca na zachód przecina Kaszubski Park Krajobrazowy na dwie nie do końca równe części. My wysiedliśmy, jadąc tą szosą PKS-em z Trójmiasta i dalej z Kartuz, w Miechucinie. To miejscowość w środkowej części Kaszubskiego Parku Krajobrazowego. Stąd po podzieleniu się na dwie grupy (plan obu grup różnił się trudnością i długością trasy) ruszyliśmy na północny-wschód.

Na północ od wspomnianej tu szosy rozciągają się Lasy Mirachowskie. Tereny te zawdzięczają swoją atrakcyjność ciekawej rze?bie terenu (duże różnice względne wysokości, stoki, doliny), jeziorom rynnowym (występującym tu może nie tak gęsto jak w południowej części parku), mozaikowatym polom i oczywiście środowisku przyrodniczemu - rezerwaty bardzo gęsto pokrywają tu mapę terenu. Znajduje się tu pięć rezerwatów a kolejne pięć jest w planach. Kiedyś planowano tu nawet utworzenie Parku Narodowego ale zbyt długo te planowanie trwało. Zabiegi melioracyjne sprawiły, że wielu unikatowym roślinkom przestało się tu chcieć rosnąć.

Pogodę tego dnia mieliśmy wymarzoną. Choć dość mro?nawo - słońce świeciło przez cały dzień. I cóż z tego, że zmrok zapadł jak zwykle o tej porze dość szybko - skoro gwia?dziste, czyste niebo ozdobione tuż nad horyzontem dość cienkim półksiężycem wydawało się prawie jak z bajki. Ale póki się ściemniło było na co popatrzeć. Widoki krajobrazowe w tych rejonach, szczególnie przy doskonałej słonecznej pogodzie, na pewno budzą bardzo pozytywne wrażenia. W skład bardziej ambitnej grupy weszło też kilku studentów geografii a ci jak wiadomo najważniejszych (a może najciekawszych) dla siebie punktów podarować sobie nie mogli. Najpierw więc dotarliśmy do "magicznych" ?ródeł rzeki Łeby, która stąd płynie sobie potem dalej na północ. Następnie podążyliśmy poprzez Mirachowo nad jezioro (i rezerwat) Lubygość, na północno-wschodnim krańcu którego znajduje się kolejna geologiczna osobliwość a mianowicie groty polodowcowe. Groty niestety okazały się być nieprecyzyjnie oznaczone na mapie. Ci, którzy sobie ich poszukiwania, już po ciemku, darowali mogli jedynie w ten mro?ny trochę wieczór obserwować migające energicznie światła latarek naszych geospeców, którzy w końcu jednak trafili do celu. Jak się okazuje adepci geografii znają się nie tylko na ziemi ale i na niebie. Czyste, gwia?dziste niebo zaczęło przykuwać uwagę. Kasjopeja, Orion, Plejady, Wielki Wóz... padały też i coraz to bardziej wyszukane nazwy ku zaskoczeniu laików.

Idąc w kierunku Kamienicy Królewskiej równolegle do linii brzegowej jeziora Lubygość i poprzez Szczelinę Lechicką (jest tam punkt widokowy, z którego o tej porze dnia nie było już niestety nic widać) przeoczyliśmy (sic!) skręt czerwonego szlaku kaszubskiego w przesmyk pomiędzy jeziorami Kocenko i Potęgowskim. Ale i może i lepiej się stało. Droga na północ od jezior okazała się być bardzo łatwa z punktu widzenia orientacyjnego. A pomysł pokonania ostatniego odcinka do Kamienicy Królewskiej na azymut poprzez las, biorąc pod uwagę pó?ną porę, nieprzewidywalność terenu i dość surowe warunki, podarowaliśmy sobie już nieco wcześniej.

Do szkoły w Kamienicy druga, liczniejsza grupa dotarła przed godziną 22.00. Pó?no przybyliśmy i impreza tym razem z braku czasu musiała potrwać krócej. Choć była tylko jedna gitara okazała się, że wśród kursantów jest też paru utalentowanych szarpaczy strun - co dobrze na pewno wróży klubowi. Impreza, jak zwykle wśród wesołych śpiewów, przerwana wyjściem w celu rozniecenia ogniska, zakończyła się przed godziną piątą rano. No cóż dla tej części grupy, która powróciła wcześniej PKS-em do Trójmiasta nocleg potrwał zaledwie dwie godziny... Pozostali pospali sobie dłużej i zanim dopadli do PKS-u jeszcze raz ruszyli rano na teren Kaszubskiego Parku Krajobrazowego. Pogoda nie była już jednak tak dobra jak w sobotę...

I tak oto zakończył się trzeci rajd kursancki. Tym razem dość forsowny - ponad 25 kilometrów marszu ale choć raz dopisała nam piękna pogoda. Kolejne piesze imprezy gdakka prawdopodobnie dopiero po świętach i Nowym Roku.
zdj1
_
zdj2
Nie !!! Nie róbcie mi zdjęcia :))
zdj3
_
zdj4
_
zdj5
_
zdj6
_
zdj7
_
zdj8
_
zdj9
_
zdj10
_
zdj11
_
zdj12
_
zdj13
_
zdj14
_
zdj15
_
Komentarze wyjazdu