glowna O klubie
Relacje Najblizsze plany
Kurs OT Forum
Kaszubska Włóczęga Sukkub
Puchar GDAKKA Sniegolazy
Dolacz do nas Szlak Zrodla Marii
Lista Klubowa Panel Uzytkownika
Odznaki PTTK Zasoby

Logo AKK GDAKK

SSPG

PTTK


tuttu

Coltex Dakar

Roberts


Kurs fotografii


Eko-Kapio


Radio Sar

Relacje z imprez
Wyjazd: Grodno - Wilno - Kowno - Kaliningrad
termin: 31 X - 3 XI
sezon: Jesień 2002
Litwa
Autor tekstu: Paweł Lijewski
Autor zdjęć: Paweł Lijewski

CZęŚć PIERWSZA: GRODNO

A ja buntując się przeciwko kanonowi tradycyjnego pojmowania przełomu pa?dziernika i listopada spakowałem się i z przyjaciółmi, którzy całą rzecz uradzili, to jest Tomkiem Kucińskim i Martą Florea udaliśmy się uzbrojeni w paszporty, pieniążki i dobre chęci na podbój państw dawnej demokracji ludowej tj. Białorusi, Litwy i małej wysepki rosyjskiej czyli Obwodu Kaliningradzkiego. Pociągiem skierowanym na kresy wschodnie dotarliśmy via Olsztyn, Kętrzyn, Białystok do nadgranicznej miejscowości tj. Ku?nicy Białostockiej (powiat Sokółka jak okazało się pó?niej). Warto pamiętać, że w Białymstoku od razu podstawiają skład elektryczny. Trudno jest go znale?ć w rozkładzie jazdy. W czasach powojennych wspaniale wyznaczono granicę i okazało się 800 m od miasteczka znajdował się kościół, który pozostał po sowietskiej stronie. Obecnemu ku?nickiemu miejscu kultu religijnego nic nie brakuje. Jest zagospodarowany i cudownie otoczony. Miasteczko w ogóle jest bardzo zadbane. Jednakże widok przez granicę na , dosłownie, mur graniczny po białoruskiej stronie przywraca nas do rzeczywistości.
Wsiadłszy w pociąg do Grodna (odjazd o godzinie 11-tej) bez kłopotów dotarliśmy do miasta Grodna, które przywitało nas "ścieżką zdrowia" i spotkaniem z panami ubranymi dokładnie jak służbą bezpieczeństwa z najgorszych stalinowskich czasów. Obejrzeli sobie nas dokładnie, bagaże, popytali i puścili no to my "zdzies w miesto uszli". Pierwyj raz no my chotieli Awtowakzal najti (tłumaczenie: szukaliśmy Dworca autobusowego). No on był po wtaroj stronie Wakzala (znajdował się po drugiej stronie Dworca, za torami, jakiś kilometr cofając się wzdłuż torów). Minęło 10 minut i my byli na miejscu. Dworzec jak dworzec, po sprawdzeniu połączeń do Wilna udaliśmy się na zwiedzanie okolicy. Nic budującego (aczkolwiek znam koleżankę z Grodna i za to zdanie jest skłonna urwać mi głowę bo kocha swoje rodzinne miasto). Miasto, w którym starówka znaczona jest śladami polskości(kilka perełek architektury jest, i o Polska msze w lokalnym pięknym polskim katolickim kościele (fara) nie trudno).
Porozmawialiśmy, w jednym z polskich kościołów z Polska siostrą zakonną (brygidka), Polką z "krwi i kości", urodzoną w Ku?nicy Białostockiej. Jeszcze za polskich czasów wstąpiła do zakonu, i tak ją w Grodnie władza soviecka dopadła).

Natomiast Farę cechuje przepiękna rze?ba Chrystusa umieszczona przed wejściem. Bryła kościoła przy wieczornym oświetleniu zniewala cudowną rze?bą zwieńczoną wspaniałymi zielonymi barokowymi figurami. Również wystrój wnętrza z niesamowitymi promieniście rozchodzącymi się żyrandolami wart jest zobaczenia.
Jak chciałem zdjęcia w we wnętrzu wykonać, to padło fundamentalne: "a rozrieszenie u was jest?" (znaczy się zgoda) I tak najkrócej można mentalność za naszą wschodnią granicą określić. Jak zgoda jest to OK, jak nie to nielzia (nie wolno). Miasto przecina Niemen ale w tej okolicy piękny to on nie jest. Most nad nim "ozdabiają" znaki dawnej władzy komunistycznej. Zresztą kilka pomników socjalizmu z łatwością znale?ć można. Miastu nie brakuje kościołów i cerkwi ale reszta sprawiła, ze bez żalu opuściliśmy ten teren i udaliśmy się do Wilna. Ciekawostką jest, że większość mieszkańców Grodna to ludność wyznania katolickiego.

CZęŚć DRUGA: WILNO

Perła architektury barokowej, cudowne. Położone wśród wzgórz, tak, ze osiedla z blokami nie przytłaczają otoczenia i z centrum miasta są praktycznie niewidoczne.
Główne miasto. Architektura, klimat, swojskość na poziomie Pragi. Kościołów, cerkwi "jak mrówek". Śladów polskości nie mniej. Tropami Adasia M. można kilka godzin przemieszczać się w spokoju. Miasto wyróżnia znajdująca się w najstarszej części miasta przepiękna, utrzymana w stylu neoklasycznym Archikatedra z umiejscowioną opodal wejścia niesamowita dzwonnicą. Na placu jakieś 30 metrów od końca katedry wzniesiono pomnik twórcy potęgi litewskiej czyli Giedymina jak również wykaz władców Litwy z czego polowa to nasi królowie od Jogaiły (Jagiełły) zaczynając. Nad tym wszystkim góruje majestatyczna wieża posadowiona na szczycie wzgórza (a jakże) Giedymina (dawniej Góra Zamkowa). W środku znajdziemy makiety zamku, który wzniesiony był w tym rejonie z XIV i XVII w. Ślady początków architektury sięgają XIX w. Ze szczytu wieży rozpościera się cudowny widok na miasto, wręcz zapierający dech w piersiach.
PO mieście można chodzić i chodzić. Warto zobaczyć przepiękny kościół p.w. Św. Piotra i Pawła. Do Madonny Ostrobramskiej jest bardzo łatwo trafić. Wystarczy iść na prawo od dworca kolejowego (około 5-7 minut). A tam już znajdujemy cudowny ołtarz a w pobliżu inne kościoły, piękną we wnętrzu cerkiew prawosławną (warto do niej trafić w dzień zaduszny, coś niesamowitego), tablicę poświęconą Ignacemu Domeyce jak również, jeżeli dobrze pomyszkujemy po lokalnych podwórkach miejsce uwięzienia wieszcza (tam powstała 3 część "Dziadów")

Kiedy już znajdziemy dom, w którym mieszkał Adaś okaże się, że właśnie tam zredagowano poemat "Grażyna" w sieni znajduje się wejście do sali Filomatów a obecnie naprzeciwko domu znajduje się Teatr i hotel Szekspirowski. Wieszcz zapewne bywał na mszę do położonego nieopodal pięknego gotyckiego kościoła św. Anny (zdewastowany od wojny), Tuż przy nim stoi jego najbrzydszy na świecie (moim zdaniem) pomnik. A że nieopodal sobie rzeczka płynie to i miejsce na spacery miał wspaniałe. Zresztą gdzie się człowiek nie zwróci to widoki i panorama miasta jest przepiękna aż się prosi o robienie zdjęć.

Znalazłem jeszcze piękny rynek ze sprzedawanymi obrazami (niektóre wspaniałe) kupiłem mamie obrus.

Podsumowując każdy z nas znajdzie swój sposób na Wilno miasto niezwykłe. Może zabrzmi to jak frazes ale każdy z nas Polaków powinien chociaż raz tutaj zajrzeć, to niesamowite jak na nas, świadomych swego patriotyzmu, to miejsce działa.
NA cmentarz na Rosie nie trafiłem z uwagi na odjazd pociągu a szkoda, ael przynajmniej będę miał kolejny powód do przyjazdu.

CZęŚć TRZECIA: KOWNO

SZOK - jeżeli ktoś jest do Unii przygotowany to na pewno to miasto. Wygląda jak stolica wielkiego europejskiego Państwa. Kilku kilometrowa główna promenada, zaczynająca się przepiękną cerkwią niesamowicie podświetloną nocną porą, pełna jest bogatych, markowych sklepów, kawiarenek. Jest szeroka, w środku posadzono dwa rzędy drzew. Gdy dojdzie się do jej końca i skręci w lewo dochodzi się na stare miasto i poprzez piękne brukowane uliczki dociera do rynku, który przylega do ciekawego nabrzeża Niemna. Za mostem jest super dyskoteka na barce, położona dwupoziomowo, z wielką przeszkloną ścianą co daje taki efekt, ż osoba na nabrzeżu swobodnie zagląda do wnętrza. Takie miejsce dla lokalnego high society.

CZęŚć CZWARTA: KALININGRAD

Z Kowna 1:45 w nocy odjeżdża autobus do Kaliningradu. Wjechaliśmy bez problemu. Tylko trochę się dłużyło. O 8 rano byliśmy w mieście. I niespodzianka: zachciało nam się zjeść śniadanko na dworcu. Skończyło się na wizycie na komisariacie i przepytaniem kto, skąd, jak i po co. Ale dali nam spokój. Odradzam dłuższe przebywanie w tym miejscu z plecakiem. Generalna zasada im dalej od Milicji tym lepiej, są bardzo podejrzliwi. Jest to jedno z najbrzydszych miast jakie w życiu widziałem. Miasto brzydkie, wygląd jak z 70 lat. Obok dworca znajduje się brama brandenburska ale tak ohydna ze ja bym ja bez żalu zburzył. Po zniszczeniu przez naloty brytyjskie i oblężeniu radzieckim nie odbudowano go w takim stylu jakie znal je Immanuel Kant. Zostawiono Katedrę (tu znajdujemy jego gigantyczne mauzoleum – grobowiec oraz ciekawy, płatny spacer po wnętrzu) i może kilka innych kamienic. A było tak piękne jak Gdańsk, Amsterdam, Kopenhaga. Zostały po wojnie schrony sztabu niemieckiego.
Nad miastem góruje betonowy, do niczego nie wykorzystany gigantyczny budynek. W ogóle bloków i betonowisk jest od "groma i ciut, ciut". Nad Rzeką prowadzącą do portu, biegnie wielka betonowa droga, która prowadzi do głównego miasta. Widać zacumowany przy nabrzeżu okręt podwodny - muzeum z dumnie łopocącą flagą Federacji Rosyjskiej oraz kilka innych statków. Nad głównym placem znajduje się budynek władzy rosyjskiej, pomnik Lenina a za nim chram prawosławny - piękny, cały z drewna z dzwonnicami, perełka. Kawałek dalej gigantyczny bazar. Nie byłem w środku ale podobno jest tam niesamowicie tj. świńskie ryje, etc.

Powrót pociągiem do Braniewa jest prosty (jak chcecie oszczędzić na bilecie omijajcie kasę na Dworcu, wszelkie "formalności" są do załatwienia w pociągu). Nie bądzcie zaskoczeni jeżeli odpowiecie na pytanie o alkohol i papierosy odpowiecie, że nic nie wieziecie. Współpasażerowie bardzo was "polubią". Ale status turysty pozwala na bezbolesne przeprawienie się i powrót na 21 do domu.
zdj1
_
zdj2
_
zdj3
_
zdj4
_
zdj5
_
zdj6
_
zdj7
_
zdj8
_
zdj9
_
zdj10
_
zdj11
_
zdj12
_
zdj13
_
zdj14
_
zdj15
_
Komentarze wyjazdu