glowna O klubie
Relacje Najblizsze plany
Kurs OT Forum
Kaszubska Włóczęga Sukkub
Puchar GDAKKA Sniegolazy
Dolacz do nas Szlak Zrodla Marii
Lista Klubowa Panel Uzytkownika
Odznaki PTTK Zasoby

Logo AKK GDAKK

SSPG

PTTK


tuttu

Coltex Dakar

Roberts


Kurs fotografii


Eko-Kapio


Radio Sar

Relacje z imprez
Rajd pieszy do Wąglikowic
termin: 5 - 6 X
sezon: Jesień 2002
Rajd do Wąglikowic
Autor tekstu: Agnieszka Czeczatka
Autor zdjęć: Paweł Lijewski

Rajd grzybny..Grzyby lubią, kiedy świeci słońce i mogą się wygrzewać i nic nie robić. Grzyby są często zmęczone i chcą odpocząć. Grzyby są stare i nie w głowie im wybryki. Ale cóż robić, gdy organizatorka rajdu myśli inaczej? To miał być miły przyjemny rajd- taki jesienny wypoczynek i przedłużenie wakacji. Robota czeka nas na rajdach kursanckich, a teraz sobie bezstresowo zwiedzimy kręgi kamienne. No cóż, to nas drogo kosztowało.

Jazda pociągiem była długa, ale przyjemna. Słoneczko świeciło, co nastrajało nas optymistycznie. Co prawda jak żeśmy wysiedli (w Karsinie) zaczął padać deszcz, ale cóż to dla nas. O już przestaje. Zwiedziliśmy więc sobie wspomniane kręgi, które są całkiem okazałe, zjedliśmy drugie śniadanko i spacerkiem ruszyliśmy w dalszą drogę. Widoki były bardzo ładne- podziwialiśmy Wdę z mostów kolejowych i stwierdziliśmy, że nadawałaby się na spływ zimowy, po czym nagle stwierdziliśmy, że jest czwarta, a my mamy za sobą dopiero początek drogi. Pałeczkę prowadzącego przejęła więc Paulina, która postanowiła doprowadzić nas do celu (czyli szkoły w Wąglikowicach) jeszcze tego dnia.

Szczerze mówiąc bardzo wątpiłam, czy jej się to uda, szybko zrobiło się ciemno i zaczęliśmy marudzić. Cóż było robić jak tylko iść przed siebie. Całe szczęści dalszy etap wędrówki przebiegał trasą, którą niektórzy zrobili na wiosnę- ułatwiło to wędrówkę w ciemnościach. Z coraz bardziej nieprzytomnym wzrokiem trafiliśmy skierowaliśmy w końcu (o godzinie 23.00) swe kroki ku szkole w Wąglikowicach, gdzie odbywało się wesele. Z tego względu przydzielono nam szatnie przy sali gimnastycznej, a wraz z nimi…stos materacy! O luksusie. Rano odbyliśmy fascynujący 100-metrowy spacer na przystanek autobusowy, by w Kościerzynie przesiąść się na autobus do Gdańska. Pogoda nie nastrajała spacerowo.

Według moich ustaleń zrobiliśmy około 35km. Gdyby to był pierwszy rajd kursancki, mielibyśmy potężne sito uczestników. Starzy klubowicze (starzy stażem, a nie wiekiem oczywiście!) z wymuszonym uśmiechem na twarzy dali radę. Z tego miejsca chciałabym wszystkim im podziękować za udział na rajdzie-Paulinie i Krzyśkowi, Ani i Piotrowi, Pawłowi, Marcie, obu Tomkom i oczywiście Kubusiowi. Mam nadzieję, że mimo tych niedogodności rajd będziecie miło wspominać, czego wam i sobie życzę.

zdj1
Gdaki chciały przejść przez rzeczkę,
nie wiedziały jak, zbudowały kładeczkę
zdj2
_
zdj3
_
zdj4
_
zdj5
_
zdj6
_
zdj7
_
zdj8
_
zdj9
_
zdj10
_
zdj11
_
zdj12
_
zdj13
_
zdj14
_
zdj15
_
Komentarze wyjazdu