glowna O klubie
Relacje Najblizsze plany
Kurs OT Forum
Kaszubska Włóczęga Sukkub
Puchar GDAKKA Sniegolazy
Dolacz do nas Szlak Zrodla Marii
Lista Klubowa Panel Uzytkownika
Odznaki PTTK Zasoby

Logo AKK GDAKK

SSPG

PTTK


tuttu

Coltex Dakar

Roberts


Kurs fotografii


Eko-Kapio


Radio Sar

Relacje z imprez
Rajd rowerowy do Tuchomia
termin: 29 IX
sezon: Jesień 2002
Rowerem do Tuchomia
Autor tekstu: Krzysztof Kochanowicz
Autor zdjęć: Krzysztof Kochanowicz, Leszek Zawalich i Szymon Sygitowicz

W niedzielę 29 września, po długich oczekiwaniach na ładną pogodę wyruszamy na rajd po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym. Naszym głównym celem było Jezioro Tuchomskie, nad którym zrobiliśmy małe ognisko. Tu też zapoznaliśmy się z niektórymi nowymi członkami naszego wypadu. Jesienne warunki jazdy na rowerze nie były łatwe dla niektórych rowerzystów - z dwudziestu uczestników do celu dojechało osiemnastu :) (rowerki z hipermarketów mają tendencje do psucia się) Oprócz nich rajd pomimo zmęczenia ukończyli wszyscy.

Po raz drugi spotkaliśmy się przed głównym wejściem do Parku Oliwskiego, skąd ruszyliśmy na podbój trójmiejskich lasów. Zanim jednak tak naprawdę wystartowaliśmy trzeba było zrobić mały przegląd rowerów ... nie wszyscy pamiętali po wakacjach o napompowaniu kół :-). No ale ta drobnostka zbyt dużo czasu nam nie pochłonęła. Tak więc z Oliwy odbiliśmy na Szlak Kartuski (niebieski) i dostaliśmy się do Doliny Ewy a następnie Doliną Świeżej Wody dojechaliśmy dość uciążliwą górką do Owczarni. Tu zrobiliśmy nasz pierwszy mały odpoczynek oraz rozdzieliliśmy się na dwie grupki. Pierwsza pojechała przodem, inni zaś musieli nabrać siły w przydrożnym sklepiku.

Druga grupa po doładowaniu swych akumulatorów dogoniła nas przy Jeziorze Wysockim na Osowie ... oczywiście na nich poczekaliśmy :-). Od jeziora odbiliśmy lekko w lewo na osadę Czarne Błoto, po czym lasami i polnymi drogami dojechaliśmy do Tuchomia. Po drodze spotkaliśmy jednego z naszych stałych bywalców - Szymona, który zaspał na rajd. A że pospał sobie dłużej, nabrał więcej siły, by spokojnie móc nas pó?niej dogonić na trasie. I mu się to udało, ...a nawet nas przegonił.

W Tuchomiu kolejny mały postój zrobiliśmy przy ... jak myślicie ? Oczywiście przy sklepie, w którym co niektórzy zaopatrzyli się w kiełbaski na ognisko. Niestety nie dla wszystkich starczyło. Tygodniowy zapas mięsa w sklepie wystarczył zaledwie dla trzech osób... Ognisko rozpaliliśmy na przeciwnym brzegu jeziora. Podczas prawie godzinnego postoju każdy z nas miał okazję nieco się zapoznać i porozmawiać o hobby rowerowym.

W drogę powrotną ruszyliśmy ok.godz.14, o dziwo nikt z uczestników nie narzekał na zmęczenie, czy zbyt szybką jazdę ... no może niekiedy :-) Niektórzy uczestnicy myśleli sobie... uff, nareszcie z powrotem, lecz te z powrotem było nieco dłuższe i trudniejsze jeżeli chodzi o trasę niż w pierwszą stronę. Od Jeziora Tuchomskiego lasami a następnie malowniczymi łąkami dotarliśmy do Zakładu Wykopalisk Żwirowych, a następnie przez Barniewice do Owczarni. Tu zamierzaliśmy zjechać do Oliwy i zakończyć nasz rajd, lecz grupa nie była jeszcze dość zmęczona, dlatego też postanowiliśmy jeszcze pokręcić się trochę po lasach.

Od Owczarni ruszyliśmy najpierw drogą przy obwodnicy w kierunku Geant. Za hipermarketem wbiliśmy się w polną drogę która doprowadziła nas do Trójmiejskiego Szlaku Pieszego (żółty), następnie przecięliśmy ul.Spacerową i wjechaliśmy na asfaltową drogę leśną zwaną Długą Linią. Tą malowniczą szosą wzdłuż leśnych polanek i licznych zagajników dojechaliśmy do Leśniczówki Gołębiewo, po czym po raz drugi wjechaliśmy na żółty szlak a następnie na czarny szlak narciatrstwa biebowego, którym dojechaliśmy do gdyńskiego osiedla willowego Wielki Kack. Tu zaledwie kilkadziesiąt metrów dzieliło nas od szlaku czerwonego. Co niektórzy byli w swoim żywiole. Liczne ostre zjazdy i serpentyny zapierały dech w piersiach, lecz nie wszyscy odważyli się tak po prostu puścić w dół. Tymi zawijasami dotarliśmy do Bernadowa a następnie do Sopotu Kamiennego Potoku.

W Sopocie zaczęliśmy powoli się rozdzielać, lecz większość uczestników była z Gdańska. Dlatego Ci którzy pragnęli być te 5 może 10 min szybciej w domu, pognali pustoszyć lodówki. My natomiast spokojnym tempem zjechaliśmy mijając Górę Zamkową w Sopocie na nadmorską ścieżkę rowerową, poczym dość prężnym tempem ruszyliśmy w stronę Gdańska. W Jelitkowie każdy pojechał w swoim kierunku.

Trasa wyniosła łącznie 55 km i mamy nadzieję, że Ci, którzy uczestniczyli w tym niedzielnym wypadzie są zadowoleni z takiej formy wypoczynku oraz, że nie był to Wasz pierwszy i ostatni wypad z naszym klubem. Ci którzy mają jakieś uwagi, czy zastrzeżenia do organizatorów wycieczki, prosimy o dodanie własnej opinii...
Dziękujemy wszystkim za przybycie, a w szczególności wszystkim przedstawicielkom płci pięknej, które zawsze są mile widziane ! Jeszcze raz dzięki ... i do następnego.
zdj1
_
zdj2
_
zdj3
_
zdj4
_
zdj5
_
zdj6
_
zdj7
_
zdj8
_
zdj9
_
zdj10
_
zdj11
_
zdj12
_
zdj13
_
zdj14
_
zdj15
_
Komentarze wyjazdu